http://wawalove.pl/Szarpanina-w-tramwaj ... k_wawaloveKilka tygodni temu opisaliśmy sytuację, która przydarzyła się mieszkance stolicy w tramwaju w Warszawie. Kobieta twierdziła, że podczas kontroli biletów kontroler "rzucił ją na ziemię". Zarząd Transportu Miejskiego: "kontroler wykonywał swoje obowiązki zgodnie z obowiązującymi go przepisami".
Bilety, kontrole, taryfa
Moderator: JacekM
Żadna "pani Aleksandra", raczej kłamliwy pustostan.
-
Stary Pingwin
- Posty: 6071
- Rejestracja: 11 lis 2009, 11:48
Proszę o kontakt na pw byłego lub aktualnego kontrolera biletów ZTM.
Klimatyzatory są złe.
Niszczą torowisko.
Niszczą torowisko.
Do tej pory mialem o kontrolerach w Wawie dobre zdanie , ale po wczoraj ... chyba dopuszczono do kontroli jakis element. Jechalem pare minut po 20 169 na Wschodni. Na przystanku Zabkowska wsiadl jaki facet po 40, ktory po chwili wyciagnal terminal i zaczal konrole. Sprawdzil jakies dwie mlode dziewczyny, jedna chyba nie miala biletu czy cos, i zamiast dalej sprawdzac dalej zajal sie flirtowaniem z nia, w autobusie bylo chyba z 15-18 osob z tylu chyba jeszcze jeden sprawdzal. Na wschodni dojechalismy jakies 8 minut potem bo dlugo stal na na lewoskrecie na Kijowska. Autobus wjechal na petle , zgasil silnik, bylem z osoba towarzyszaca stalismy chcemy wysiadac a ten typek zagrodzil nam droge przypominajac sobie ze nie sprawdzil biletow. Ja do niego mowie spokojnie jakim prawem uniemozliwia mi wstanie i opuszczenie autobusu, a on nieprzyjenym tonem do mnie ze nie widzial biletow. Mielismy komorkowe , w tej promocji mpay za 1 zl sie bardzo oplacaja, patrzyl na nie jakby pierwszy raz widzial cos takiego na oczy, nie umial wczytac ich kodu QR, w koncu laskawie po 2 minutach nas wypuscil. Czy moge na niego zlozyc skarge w ZTM? Spoznilismy sie przez tego typa na kolejke. Czy kontroler moze mnie na sile przetrzymywac w autobusie?
W kazdym razie jak takie typy beda robic kontrole teraz to ja dziekuje.
W kazdym razie jak takie typy beda robic kontrole teraz to ja dziekuje.
Proponuje żebyś zmienił dilera, ten cie truje....
( to nie ja zacząłem, to tylko naprawdę stonowana odpowiedź na chamską zaczepkę)
( to nie ja zacząłem, to tylko naprawdę stonowana odpowiedź na chamską zaczepkę)
Nie interesuje mnie, kto zaczął. Obydwu proszę o spokój.
bury me in my favourite yellow patent leather shoes / and with a mummified cat / and a cone-like hat.
Czy można przez internet doładować kartę na 2x 90 dni? 20 kończy mi się bilet to bym miał do lutego. Wolę przez internet doładowywać bo przysyłają przypomnienie o końcu ważności.
Jak aktywujesz/aktywuje się pierwszy zakupiony kontrakt, to możesz dograć drugi.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
ŁK
Czyli zawsze muszę ręcznie aktywować ten drugi okres? Nie mogę raz przyłożyć i mieć ważne przez 180 dni? Jak tak to bez sensu, lepiej na 90 dni doładować.
Możesz mieć na maks 180 dni. Dziś byłoby to 182.
Niekoniecznie zgadzam się ze wszystkim, co napiszę. (C) Marshall McLuhan
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
A tu taka historia:
źródło: http://metrowarszawa.gazeta.pl/metrowar ... xLokWawImgWłaśnie dostałem mandat za to, że kontrolerowi nie działał skaner biletów. Nie mógł odczytać mojej karty na swoim urzadzeniu. Mandat wystawił mi po tym jak sprawdził na kasowniku w autobusie, że bilet działa i jest ważny.
To swoją drogą. Choć w tym przypadku taka sytuacja nie miała miejsca (bilet miał jeszcze ~3 dni ważności). Koleś ze złości zrobił nagonkę na kanarów i tyle. Szkoda tego komentować.
No ale gdzie tu nagonka? Jeśli bilet jest ważny (i pasażer nie oszukiwał próbując uruchomić nowy bilet podczas kontroli) a problem leży w czytniku to dlaczego u licha pasażer ma ponosić tego konsekwencje?
- fik
- Naczelne Chamidło
- Posty: 27747
- Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
- Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser
Zakładam, że jeśli czytnik odczytuje bez problemu 999999 biletów, a na milionowym się wykrzacza, to problem *nie* leży w czytniku. Za moich czasów robiło się tak samo: jeśli bilet nie dawał się odczytać w LDP, to sporządzało się wezwanie z odpowiednią adnotacją i komentarzem "proszę wyjaśnić sprawę w POP".
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!