21 gĹupstw, czyli co najgĹupszego zrobiliĹcie w swoim Ĺźyciu?
Moderatorzy: Wiliam, Szeregowy_Równoległy
-
Gacek
- Posty: 1445
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Loża Sadystów- marquis de Sade. Gare Centrale
- Kontakt:
1. walnąłem rowerem górskim w tył autobusu- jadąc tuż za nim- nie skumałem po co są światła stopu... wiek 9
2. zgodziłem sie na przejście do niemieckiej firmy - więcej tego błędu (tzn współpracy z naszymi zachodnimi sąsiadami) nie popełnię...lat 25
3. skręt rowerem w lewo z prawego pasa- wprost pod nadjeżdżająca taksówke. Minął mnie na milimetry. Prawdopodobnie juz bym nie żył.
Ale mimo wszystko niczego nei żałuję a jedynie wyciągnąłem wnioski i juz tak nie robię
2. zgodziłem sie na przejście do niemieckiej firmy - więcej tego błędu (tzn współpracy z naszymi zachodnimi sąsiadami) nie popełnię...lat 25
3. skręt rowerem w lewo z prawego pasa- wprost pod nadjeżdżająca taksówke. Minął mnie na milimetry. Prawdopodobnie juz bym nie żył.
Ale mimo wszystko niczego nei żałuję a jedynie wyciągnąłem wnioski i juz tak nie robię
Całuję Was w Wasze małe serduszka.
Teraz ja
Najpierw z tych nowszych:
1. 17 lutego miałem iść razem z kolegą na zajęcia z szybkiego czytania i anglika. Mój tata tez chciał dojrzeć, jak zajęcia wyglądają i równiez zapisac się na anglika.Ostatnio,jak wiadomo, było strasznie ślisko. Mój dobry kolega, który jest typowym majsterkowiczem- sportowcem, który zrobi wszystko ze wszystkiego, przyszedł do mnie z nieodległego swego domu. Ponieważ uwielbia się ślizgać (bo na lodowisko chodzi się rzadko
), zamiast poczekać na wyjście mojego taty z domu, wolał się poślizgac na dworze. Robi to wręcz profesjonalnie. Ja, z nudów, zrobiłem to samo i wyszedłem przed dom. Kilka było dobrych ślizgów, ale nagle- bum! Źle postawiłem nogę, wywinęła mi się lewa noga do tyłu i trzask- poczułem ból. Na początku próbowałem wstać, ale nic z tego- trzeba czekać, zobaczymy, co dalej. Mój kolega szybko pobiegł do domofonu, zadzwonił do mego taty. Tata pomógł mi wstać, był wściekły, dostałem ochrzan. Koledze powiedział, żeby wrócił do domu, co on zrobił z uciechą. Ojciec w domu posmarował mi nogę kremem i zadzwonił do niektórych osób, do mamy,która była na szkoleniu akurat, wujka, aby mnie zawiózł do szpitala i mamy kolegi,powiedzieć, że nici z zajęć i że coś mi się stało z nogą.
Potem przyjechał wujek i pojechaliśmy do szpitala. w szpitalu rentgen i diagnoza, iż trzeba założyć gips.
Więc wróciłem z gipsem do domu, ale 4 tygodnie w domu minęły bardzo miło
2. Na tym samym podwórku, kilka metrów dalej, kiedy miałem 8 lat lub 9, ciągnie się przez krótki odcinek szeroki chodnik, wąska uliczka. Ponieważ dalej jest wysunięta klatka schodowa do pewnego budynku, jeżdżą tą uliczką nielegalnie samochody. A obok jest plac zabaw, na którym można było robić rzeczy wszelakie. Wogóle z tym podwórkiem i całym osiedlem wiążę wspomnienia wszelakie ,,wojenne'' , bitwy, gry i zabawy, kłótnie, czyli rozrywane spodnie, brudne wszelkie części odzieży...
Kiedyś w takżym razie na tej małej uliczce położyłem odruchowo hulajnogę, która przodem zachaczała o krawężnik. Wbiegłem na trawę placu zabaw. Gadałem z kolegami i nagle po jakimś czasie zauważyłem, że moja hulajnoga jest zgnieciona przez samochód przejeżdżający uliczką.
Więcej nie pamiętam i nie mam czasu, potem cos moze sobie przypomnę.
Najpierw z tych nowszych:
1. 17 lutego miałem iść razem z kolegą na zajęcia z szybkiego czytania i anglika. Mój tata tez chciał dojrzeć, jak zajęcia wyglądają i równiez zapisac się na anglika.Ostatnio,jak wiadomo, było strasznie ślisko. Mój dobry kolega, który jest typowym majsterkowiczem- sportowcem, który zrobi wszystko ze wszystkiego, przyszedł do mnie z nieodległego swego domu. Ponieważ uwielbia się ślizgać (bo na lodowisko chodzi się rzadko
Potem przyjechał wujek i pojechaliśmy do szpitala. w szpitalu rentgen i diagnoza, iż trzeba założyć gips.
Więc wróciłem z gipsem do domu, ale 4 tygodnie w domu minęły bardzo miło
2. Na tym samym podwórku, kilka metrów dalej, kiedy miałem 8 lat lub 9, ciągnie się przez krótki odcinek szeroki chodnik, wąska uliczka. Ponieważ dalej jest wysunięta klatka schodowa do pewnego budynku, jeżdżą tą uliczką nielegalnie samochody. A obok jest plac zabaw, na którym można było robić rzeczy wszelakie. Wogóle z tym podwórkiem i całym osiedlem wiążę wspomnienia wszelakie ,,wojenne'' , bitwy, gry i zabawy, kłótnie, czyli rozrywane spodnie, brudne wszelkie części odzieży...
Kiedyś w takżym razie na tej małej uliczce położyłem odruchowo hulajnogę, która przodem zachaczała o krawężnik. Wbiegłem na trawę placu zabaw. Gadałem z kolegami i nagle po jakimś czasie zauważyłem, że moja hulajnoga jest zgnieciona przez samochód przejeżdżający uliczką.
Więcej nie pamiętam i nie mam czasu, potem cos moze sobie przypomnę.
"Pociąg zawsze dojedzie"
Paweł Ney
Jakoś tak wyszło, że czestotliwość kursowania mojej linii na tym forum zmniejszyła sie
To tylko efekt uboczny.
Zły chłopiec i troll pozdrawia
Paweł Ney
Jakoś tak wyszło, że czestotliwość kursowania mojej linii na tym forum zmniejszyła sie
Zły chłopiec i troll pozdrawia
-
Jožin z bažin
- Posty: 1207
- Rejestracja: 31 mar 2008, 17:51
- Lokalizacja: z bažin
- Kontakt:
@JacekM pisze:Heh, widaćempi pisze:Znowu byłem cały zmasakrowany![]()
Tak ogólnie, to dosyć wstrząsające...
Widzę, że zainteresowało to wasempi pisze:Związałem się z dziewczyną która mi się podobała, ale po dłuższym namyśle stwierdziłem że ja jej nie kocham i nie chcę teraz być zajęty babami, więc zerwałem z nią po 22 godzinach
Już wiem, czemu MZ się ze mnie nabija, że jestem niezdecydowany
Ty i tak znasz masę moich ciekawszych głupstw o których publicznie nie będę mówił, te są przy nich niczymMZ pisze:Wow, osiem historyjek, z których tylko trzy znałem wcześniej
.
Tylko raz? Ja nawet nie wspomniałem o tym, bo to się za często zdarzaBusmann pisze:Na 18 kumpla pomieszałem wódkę, wino i piwo (skutki pomijam).
Ale to mi o czymś przypomniało. Własnie na 18-tce kumpla przyszedł mi do głowy ciekawy plan - napoić koleżankę szklanką z sokiem
I co, wytłumaczył Ci?empi pisze:W tym samym wieku pojechałem na swój pierwszy obóz. Zaintrygował mnie w ubikacji w ośrodku napis na ścianie - "tu waliłem kapucyna". Takiego określenia nie znałem, a wychodząc z ubikacji spotkałem pana wychowawcę, więc bez namysłu zapytałem go o znaczenie tego frazesu![]()
W dzieciństwie jeździłem sobie rowerem (BTW. nazywał się "Reksio"
), wożąc niemałej wielkości gałęzie. W pewnym momencie (jechałem szybko, było trochę z górki) gałęzie wkręciły mi się w szprychy i się przewróciłem. W efekcie zdarte chyba do kości kolana, miesiąc przeleżenia w łóżku, przez pierwsze ~2 tyg. nie mogłem chodzić. 
A wczoraj, dostarczając jedzenie Joannie Brodzik, nie wiedziałem, ile ma zapłacić
(rachunek zostawiłem w samochodzie
)

A wczoraj, dostarczając jedzenie Joannie Brodzik, nie wiedziałem, ile ma zapłacić
- Anna Jaworska
- Posty: 181
- Rejestracja: 14 sty 2007, 23:17
- Lokalizacja: Warszaffka
W 4 klasie liceum na jubilerni, przeszłam chyba sama siebie
Po lutowaniu dwóch srebrnych elementów zagadałam się z kumplem z klasy i pochłonięta rozmową chwyciłam za lutowany przedmiot, nie było siły żeby już ostygł...
Z wrzaskiem pobiegłam do umywalki nie zauważyłam że w zlewie stoi rynienka z kwasem i odkręciłam wode, wszystko poleciało wprost na mnie. Kiedy opisywałam to soczystą wiązanką wszedł właśnie mój wychowawca i dyrektor w jednym
Po lutowaniu dwóch srebrnych elementów zagadałam się z kumplem z klasy i pochłonięta rozmową chwyciłam za lutowany przedmiot, nie było siły żeby już ostygł...
Z wrzaskiem pobiegłam do umywalki nie zauważyłam że w zlewie stoi rynienka z kwasem i odkręciłam wode, wszystko poleciało wprost na mnie. Kiedy opisywałam to soczystą wiązanką wszedł właśnie mój wychowawca i dyrektor w jednym
- Anna Jaworska
- Posty: 181
- Rejestracja: 14 sty 2007, 23:17
- Lokalizacja: Warszaffka
Nie, na całe szczęście do wytrawiania srebra stosuje się kwas o bardzo niskim stężeniu, nie mniej jednak po tej sytuacji zrozumiałam dlaczego nauczyciele tak bardzo zmuszali nas do chodzenia w fartuchu ochronnym
Na warsztatach cały czas ktoś coś tam sobie robił, a to jakieś skaleczenie piłką, a to jakieś poparzenie, natomiast najgorszą z możliwych kontuzji dla moich klasowych blondynek było złamanie paznokcia, wtedy to dopiero był płacz i zgrzytanie
Ogólnie to parę razy zdarzyło mi się już cierpieć z powodu swojej głupoty lub bezmyślności, ale akurat nie na warsztatach, cztery razy miałam połamane ręce i co najmniej dwa razy trzasnęłam głową o podłoże, raz na nartach, raz na jeździe konnej.
Na nartach jeżdżę nadal, jednak konie lubie już tylko na zdjęciach
Poza tym bardzo często i z dużym zamiłowaniem szpitale odwiedzam
Na warsztatach cały czas ktoś coś tam sobie robił, a to jakieś skaleczenie piłką, a to jakieś poparzenie, natomiast najgorszą z możliwych kontuzji dla moich klasowych blondynek było złamanie paznokcia, wtedy to dopiero był płacz i zgrzytanie
Ogólnie to parę razy zdarzyło mi się już cierpieć z powodu swojej głupoty lub bezmyślności, ale akurat nie na warsztatach, cztery razy miałam połamane ręce i co najmniej dwa razy trzasnęłam głową o podłoże, raz na nartach, raz na jeździe konnej.
Na nartach jeżdżę nadal, jednak konie lubie już tylko na zdjęciach
Poza tym bardzo często i z dużym zamiłowaniem szpitale odwiedzam
Sytuacja, którą opisywałem w temacie, który już nie istnieje. Tydzień temu w Poznaniu usadowiłem się wygodnie w pociągu EX, aby stwierdzić "o kur.., a bilet"?! - a bilet (zakupiony dzień wcześniej) został w szafce, którą zapomniałem zamknąć - tak się spieszyłem na dworzec . Bilet włożyłem do atlasu Poznania, którego przeciez nie zabieram ze sobą do Warszawy na weeknd
