O spółce PKP Intercity
Moderator: JacekM
Właśnie w polszmatowskich "Wydarzeniach" prezes PKP IC Warsewicz stwierdził, że do EURO 2012 PKP Intercity kupi jednostki TGV. Natomiast wg. "Faktów" TVN dowiedzieliśmy się, że pojedziemy nimi już za 3 lata. Po polskich torach pojedzie 20 składów, do końca roku zostanie rozpisany przetarg i producenci (czyt. PESA) także będą zaproszeni. Inwestycja zostanie sfinansowana z funduszy unijnych, potrzeba 1,5 mld zł.
15/12/2005-12/7/2019
Puls Biznesu pisze:PKP Intercity wyda 1,5 mld na TGV
PKP Intercity nabierają prędkości przed EURO 2012. Chcą wozić kibiców w superszybkich pociągach. Planuje zakup 20 zestawów.
PKP Intercity od dawna marzą się szybkie pociągi klasy TGV, ale odkładały zakupy na później. Nie było pieniędzy na takie inwestycje, a poza tym nie bardzo byłoby po czym jeździć, ponieważ infrastruktura kolejowa nie jest przystosowana do dużych prędkości. Po przyznaniu Polsce praw do organizacji piłkarskich mistrzostw Europy przewoźnik uznał jednak, że nie ma co czekać.
— Podjęliśmy decyzję o kupnie 20 składów w ciągu najbliższych dwóch-trzech lat — mówi Czesław Warsewicz, prezes PKP IC.
Ruszyły już prace nad studium wykonalności projektu. Według wstępnych szacunków, na kupno 20 pociągów potrzeba około 380 mln EUR (blisko 1,5 mld zł). Plan zakłada sfinansowanie inwestycji z dwóch źródeł: ze środków własnych i funduszy unijnych. Pół na pół.
Z własnej kieszeni
PKP IC zamierzają dobrać się do Sektorowego Programu Operacyjnego - Transport na lata 2007-2013. Z pozostałą częścią pieniędzy nie powinno być problemów. PKP IC mają trochę własnych pieniędzy. W 2006 r. zysk wyniósł 32 mln zł. Plan na ten rok jest nie mniej ambitny, a wyniki pierwszego kwartału dają nadzieję, że uda się go zrealizować. Po raz pierwszy w historii przewoźnik odnotował bowiem zysk — skromny, bo 1,5 mln zł, jednak w tym samym czasie w 2006 r. spółka była na minusie, a strata wyniosła ponad 7 mln zł. Do tej pory pierwsze miesiące roku to był czas dla przewoźnika stracony. Martwy sezon, kiedy przejadało się pieniądze zarobione w czasie wakacyjnego szczytu. W tym roku trend się zmienia, i to coraz wyraźniej. Dane za kwiecień pokazują, że podróżni znowu polubili jazdę pociągiem. Wyniki za dwie dekady są lepsze niż w najbardziej gorącym dla kolei miesiącu wakacyjnym 2006 r.
Spółka ma trochę własnych pieniędzy, ale liczy przede wszystkim na zewnętrzne źródła finansowania. Prezes tłumaczy, że PKP IC nie mają żadnych problemów z zaciągnięciem kredytu.
— Niemal od ręki możemy dostać już dzisiaj 200 mln zł — zapewnia Czesław Warsewicz.
Stosunek zadłużenia do kapitałów własnych pozostawia jeszcze ogromny margines bezpieczeństwa dla planów kredytowych spółki.
W rękach PKP PLK
Kiedy superszybkie pociągi pojawią się na torach? Nieprędko. Według wstępnego harmonogramu, PKP IC zamierzają złożyć w Brukseli potrzebne dokumenty jeszcze przed końcem wakacji. Jeśli wszystko pójdzie po myśli zarządu, to przetarg na zestawy zespolone zostanie rozpisany na przełomie tego i przyszłego roku. Pierwsze szybkie pociągi pojawiłyby się na torach być może już w roku debiutu spółki na giełdzie, który planowany jest w 2010 r. Być może rok później. W każdym razie prezes PKP IC jest pewien, że kibice będą jeździć na mecze EURO 2012 z prędkością powyżej 200 km/h.
Pytanie tylko, czy superszybkie pociągi będą miały po czym jeździć. Obecny stan torów nie pozwala rozwijać szybkości większej niż 160 km/h. Na niektórych odcinkach muszą zwalniać do kilkudziesięciu kilometrów na godzinę.
Piłka jest teraz po stronie PKP Polskie Linie Kolejowe, które odpowiadają za stan kolejowej infrastruktury.
- fik
- Naczelne Chamidło
- Posty: 27746
- Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
- Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser
TLK.
Nowy standard w jakości pociągów pospiesznych.
Bezpieczeństwo, czystość, szybkość, komfort, tanio.
Tak mówią reklamy PKP Intercity.
Jak zawsze - kłamią.
Wybrałem się na długi weekend z dziewczyną do Puszczy Augustowskiej. W drodze 'tam' (nd 29/4) wybrałem połączenie kombinowane - TLK 7113 STAROSTA + 79823.
Po bilety pojechałem dwa dni wcześniej, odstając 30 minut w kolejce na Centralnym, bo mogą wykupić wszystkie miejsca, a raczej nie chciałbym zmuszać mojej dziewczyny do stania trzy godziny na korytarzu. Zapłaciłem 72 złote za dwa bilety do Suwałk dla młodzieży uczącej się do lat 26, dostałem miejscóweczki (oczywiście z błędną godziną odjazdu) w wagonie nr 7, miejsca numer 76 i 75. Okno.
Wagon nr 7 okazał się być ordynarnym mechpomem w wersji IC, czyli mechniebem.
Były legendarne wręcz dywaniki.
Fajnie lepiły się do butów, ale to inna kwestia.
Sześć osób w przedziale, czyli da się przeżyć, choć wygodnie specjalnie nie było. Inna rzecz, że na jednym z miejsc przy oknie nie usiedliśmy, bo pan nie zwolni miejsca, bo nie. Miejscówkami mogliśmy sobie tyłek podetrzeć. No ale dobrze, w końcu jedziemy. Przyszedł konduktor, warknął bilety, skasował, wyrwał mi legitkę z dłoni i polazł naburmuszony. Zdarza się.
Kibel był osrany. Też się zdarza. W końcu to tylko nowa jakość w dziedzinie komfortu, czystości, bezpieczeństwa i wygody.
O wszechobecnym paleniu na korytarzu wagonu całkowicie dla niepalących nie wspomnę.
Ktoś powie - ale przecież w pośpiechach PRów nie jest lepiej.
Przenieśmy się parę dni naprzód. 4/5, podróż z Augustowa do Warszawy. W roli głównej bezpośredni konkurent Starosty, czyli 91002 Hańcza Szostakowo - Warszawa.
Za bilety płacimy tym razem 58 złotych. Miejscówek nie mamy, jednak bezproblemowo znajdujemy wolne miejsca - choć pociąg był solidnie napełniony, od Białegostoku 8 osób w przedziale. Wagon po modernie unijnej. Wygoda - jak to przy 8 osobach w przedziale - średnia, ale dobrze wyprofilowane siedzenia pozwalają w miarę przeżyć podróż. Kibel nieosrany, za to z ciepłą (!) wodą. Drużyny konduktorskie miłe, uprzejme i kompetentne. Zapowiedzi wystąpiły. Łączone patrole SOKu i Policji co pewien czas przechadzają się korytarzem, w miarę sprawnie pacyfikując próby bydlenia się nietrzeźwej młodzieży.
Nie było tylko dywaników.
Smuteczek. Ale ja mam jednak gdzieś dywaniki...
Ogólnie podróż Starostą nie była straszliwą męczarnią - jednak w porównaniu do standardu zmodernizowanych pociągów pospiesznych na trasie Bstok - Warszawa pociąg ten wygląda jak bonanza przy ICE.
Nowa jakość, dobre sobie.
Nowy standard w jakości pociągów pospiesznych.
Bezpieczeństwo, czystość, szybkość, komfort, tanio.
Tak mówią reklamy PKP Intercity.
Jak zawsze - kłamią.
Wybrałem się na długi weekend z dziewczyną do Puszczy Augustowskiej. W drodze 'tam' (nd 29/4) wybrałem połączenie kombinowane - TLK 7113 STAROSTA + 79823.
Po bilety pojechałem dwa dni wcześniej, odstając 30 minut w kolejce na Centralnym, bo mogą wykupić wszystkie miejsca, a raczej nie chciałbym zmuszać mojej dziewczyny do stania trzy godziny na korytarzu. Zapłaciłem 72 złote za dwa bilety do Suwałk dla młodzieży uczącej się do lat 26, dostałem miejscóweczki (oczywiście z błędną godziną odjazdu) w wagonie nr 7, miejsca numer 76 i 75. Okno.
Wagon nr 7 okazał się być ordynarnym mechpomem w wersji IC, czyli mechniebem.
Były legendarne wręcz dywaniki.
Fajnie lepiły się do butów, ale to inna kwestia.
Sześć osób w przedziale, czyli da się przeżyć, choć wygodnie specjalnie nie było. Inna rzecz, że na jednym z miejsc przy oknie nie usiedliśmy, bo pan nie zwolni miejsca, bo nie. Miejscówkami mogliśmy sobie tyłek podetrzeć. No ale dobrze, w końcu jedziemy. Przyszedł konduktor, warknął bilety, skasował, wyrwał mi legitkę z dłoni i polazł naburmuszony. Zdarza się.
Kibel był osrany. Też się zdarza. W końcu to tylko nowa jakość w dziedzinie komfortu, czystości, bezpieczeństwa i wygody.
O wszechobecnym paleniu na korytarzu wagonu całkowicie dla niepalących nie wspomnę.
Ktoś powie - ale przecież w pośpiechach PRów nie jest lepiej.
Przenieśmy się parę dni naprzód. 4/5, podróż z Augustowa do Warszawy. W roli głównej bezpośredni konkurent Starosty, czyli 91002 Hańcza Szostakowo - Warszawa.
Za bilety płacimy tym razem 58 złotych. Miejscówek nie mamy, jednak bezproblemowo znajdujemy wolne miejsca - choć pociąg był solidnie napełniony, od Białegostoku 8 osób w przedziale. Wagon po modernie unijnej. Wygoda - jak to przy 8 osobach w przedziale - średnia, ale dobrze wyprofilowane siedzenia pozwalają w miarę przeżyć podróż. Kibel nieosrany, za to z ciepłą (!) wodą. Drużyny konduktorskie miłe, uprzejme i kompetentne. Zapowiedzi wystąpiły. Łączone patrole SOKu i Policji co pewien czas przechadzają się korytarzem, w miarę sprawnie pacyfikując próby bydlenia się nietrzeźwej młodzieży.
Nie było tylko dywaników.
Smuteczek. Ale ja mam jednak gdzieś dywaniki...
Ogólnie podróż Starostą nie była straszliwą męczarnią - jednak w porównaniu do standardu zmodernizowanych pociągów pospiesznych na trasie Bstok - Warszawa pociąg ten wygląda jak bonanza przy ICE.
Nowa jakość, dobre sobie.
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
Och jesteś po prostu uprzedzony do IC i na podstawie jednego pociągu wyciągasz uogólnione wnioski - tak jakby porównywać najlepsze wagony IC z tymi rozlatującymi się, co PR czasem miała czelnośc wystawiać w pociągu Podlasie...
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
- fik
- Naczelne Chamidło
- Posty: 27746
- Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
- Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser
Nie wysnuwam uogólnionych wniosków, podaję tylko konkretne porównanie standardu podróży na tej samej trasie dwoma przewoźnikami, wyraźnie uargumentowane. Po prostu w dziennych TLKach (w 95%) jeździ totalny złom, który bezczelnie reklamuje się jako hiperjakość i generalnie masturbuje się obowiązkiem miejscówkowym i dywanikami w przedziałach.
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
Pragnę podkreślić, że podstawą do wydawania opinii o znaczeniu słów jest słownik PWN, a w dnim nie występuje próba definicji, jaką starasz się nam tutaj przedstawić. Nie pozostaje mi nic innego, jak upomnieć Cię o lepszy dobór słów, natomiast chcę też ostrzec, że szerzenie dalszego off-topicu uważam za bezcelowe i proszę się nie silić na przedstawianie własnych definicji tego słowa 
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
hmm?MeWa pisze:co PR czasem miała czelnośc wystawiać w pociągu Podlasie...
1 10 20 22 24 26 103 109 151 157 171 180 190 507 520 645 691 695 KM2 KM7 KM8 KM26 KM31 IC3 IC4 IC7 IC8 IC10
To, że pracuje tam gdzie pracuję nie oznacza, że zawsze zgadzam się z decyzjami swojej firmy, a wszystko co tu wyprodukuje jest moim własnym zdaniem.
a poza tym zgadzam się z maksymą pawcia!
To, że pracuje tam gdzie pracuję nie oznacza, że zawsze zgadzam się z decyzjami swojej firmy, a wszystko co tu wyprodukuje jest moim własnym zdaniem.
a poza tym zgadzam się z maksymą pawcia!
Jakiegokolwiek komfortu podróży można oczekiwać tylko w poc. Inter City i EC. Z Expressami i TLK jest tragicznie. Ja dam inne porównanie. Posp. Nosal i ex.Tatry. Nosalem jedzie się 3h dłużej lecz cena biletu ulgowego jest o 3zł wyższa od samej miejscówki w Expressie. W Ex.Tatry wszystkie dwójki to zielone mechpomy z odpowiednią tapicerką dla tego typu wagonów. Niestety w nosalu wagony są takie same. Tylko cena biletu ulgowego ponad dwukrotnie niższa
Ja powiem tak: od czasu, kiedy jechałem "NIDĄ" powiedziałem sobie: nigdy więcej PKP IC! Standard fatalny, miejscówka jest fikcją, do tego w WC brakowało papieru i wody. Na dodatek w Gdyni byłem 30 minut po czasie...
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43
Błąd obsługi...nie nawodniła wagonu
Generalnie mam teorię, że pociągi TLK ze wschodu Polski mają najgorsze wagony, można liczyć tylko na te z większych miast (Kraków, Wrocław, Gdańsk, Poznań, Szczecin).
www.kolej.one.pl
Zachęcam do aktualizowania danych!!!
Pasażer:KM, 401, 520, 115, 173, 315 (kolejność zamierzona!)
Zachęcam do aktualizowania danych!!!
Pasażer:KM, 401, 520, 115, 173, 315 (kolejność zamierzona!)
Ja parę razy w roku jeżdżę z PKP IC i nigdy nie dali powodów do narzekania. Zawsze w wagonie było czysto i schludnie. Nawet miałem okazję jechać Expressem "MEWĄ" ze Szczecina i wagony byłe czyste, nie to co wy opisujecie. Wagonem TLK jechałem tylko raz i to w składzie EC "CHOPIN" do Pragi, ale na nocnych TLK są wagony pierwszej klasy. Krótko mówiąc nigdy nie zawiodłem się na PKP IC.Busmann pisze:Ja powiem tak: od czasu, kiedy jechałem "NIDĄ" powiedziałem sobie: nigdy więcej PKP IC!
- fik
- Naczelne Chamidło
- Posty: 27746
- Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
- Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser
Ależ oczywiście, że w przypadku PRów też zdarzają się, nawet bardzo często, kiepskie warunki - nikt jednak nie obiecuje w tym przypadku żadnej 'nowej jakości'. Warto też zauważyć, że standard powoli, acz stabilnie rośnie - od bardzo dawna nie jechałem pośpiechem, w którym brakowało wody, papieru toaletowego czy papierowych ręczników; pojawiają się także wagony po modernizacjach, w przyszłym roku w każdym pociągu pospiesznym ma być wagon z przedziałem rowerowym...jasiu pisze:A pociągi PRów też nie są idealne
Moim osobistym faworytem była Wetlina wystawiana trzy? cztery? lata temu przez stację Zagórzjasiu pisze:te z wagonowni Lublin, Przemyśl i okolic...
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!