Ja rozumiem, że poprawnosć politynczna, ale nie jestem w stanie zrozumieć takiego zachowania marketingu ZTMu...Nie chcą Żyda na autobusie
Dorota Wyżyńska2008-02-15, ostatnia aktualizacja 2008-02-14 20:01
Gwiazda Dawida i napis "Żyd" mogą urazić uczucia pasażerów - uznał Zarząd Transportu Miejskiego. I nie zezwolił reklamować na autobusach planowanej przez Teatr na Woli sztuki "Ostatni Żyd w Europie" Tuvii Tenenboma..
Plakat spektaklu Ostatni Żyd w Europie w Teatrze na Woli
ZOBACZ TAKŻE
Teatr Michała Witkowskiego (13-02-08, 21:29)
Nie chcą spermy w autobusach (08-11-07, 20:26)
SERWISY
Kultura stołeczna
Wola, Bemowo
Dlaczego gwiazda Dawida ma urazić uczucia pasażerów? A słowo "Żyd"? O co chodzi? - zastanawia się Maciej Kowalewski, dyrektor Teatru na Woli. Cztery miesiące temu miał podobny problem ze inną swoją sztuką "Wyścig spermy". Wtedy na umieszczenie reklamy zapowiadającej premierę w Teatrze na Woli nie zgodziły się Miejskie Zakłady Autobusowe, tłumacząc się, że w ten sposób "chronią moralność wielu pasażerów".
- O ile w przypadku "Wyścigu spermy" mogłem zrozumieć, czy raczej starałem się zrozumieć, że co wstydliwszych pasażerów określenie "sperma" może jakoś tam, nie wiem, obrażać. Ale teraz decyzja ZTM wydaje mi się jakąś piramidalną głupotą - mówi Kowalewski. - Przecież Teatr na Woli chce tylko zareklamować swoją najbliższą premierę "Ostatni Żyd w Europie" plakatem tego spektaklu. Dlaczego ZTM stara się opiniować coś, o czym nie ma zielonego pojęcia?
W środę Maciej Kowalewski wysłał w tej sprawie oficjalne pismo do działu marketingu Zarządu Transportu Miejskiego. Przypomniał, że kampania reklamowa spektaklu miała wystartować już 9 lutego na 20 autobusach komunikacji miejskiej Scania OmniCity. - Powołałem się na słowa Aleksandry Stankiewicz z firmy CAM Transit Advertising (CAMMedia), która przygotowywała kampanię oraz zarezerwowała dla nas miejsce na autobusach. Powiedziała mi - cytuję: "( ) Niestety dział marketingu ZTM nie zaakceptował projektu spektaklu "Ostatni Żyd w Europie", argumentując, że zarówno gwiazda Dawida i napis "Żyd" mogą urazić uczucia pasażerów, a co za tym idzie - cały projekt staje się kontrowersyjny - dodaje dyrektor Teatru na Woli.
Wczoraj otrzymał odpowiedź podpisaną przez Leszka Rutę, p.o dyrektora Zarządu Transportu Miejskiego: „Pomimo że rozumiem ideę propagowania sztuki, nie mogę wyrazić zgody na ekspozycję tej treści reklamy w komunikacji miejskiej m. st. Warszawy. Wyjaśniam, iż tytuł reklamy może być odczytany wyłącznie jako hasło i wzbudzić kontrowersje oraz wywołać negatywne emocje wśród odbiorców. Ponadto »sprayowanie « gwiazdy Dawida przez osobę umieszczoną na plakacie może być odebrane jako akt wandalizmu, z którym Zarząd Transportu Miejskiego podejmuje nieustanną walkę”.
Decyzję swojego szefa tłumaczył "Gazecie" wczoraj rzecznik prasowy ZTM Igor Krajnow: - Oczywiście nie wszystkich to zgorszy, nie wszystkich to obrazi. Z reklamami na autobusach jest tak, że pasażer czyta je wybiórczo, autobus może przejechać szybko, pasażer zobaczy to, co "złapie" jego oko, np. gwiazdę Dawida czy napis "Żyd" namalowane sprayem na murze. Sztuka jest przeciwko antysemityzmowi i ksenofobii, ale, niestety, z plakatu to nie wynika. Nie znając kontekstu, pasażer może ten plakat odebrać negatywnie.
- Jak można powiedzieć, że nie ma kontekstu? Przecież jest szyld Teatru na Woli, adres. Nie sposób tego nie zauważyć. Widać, że to reklama spektaklu! - utrzymuje Maciej Kowalewski. - Jak w takim razie ma promować spektakle, skoro w naszym kraju wszystko obraża pasażerów?
Sztuka "Ostatni Żyd w Europie" Tuvii Tenenboma to współczesna historia o nietolerancji i nienawiści. Akcja rozgrywa się w Łodzi, w której mieszkali dziadkowie autora sztuki, założyciela Teatru Żydowskiego w Nowym Jorku. Zachodnia prasa entuzjastycznie pisała o autorze i sztuce. - Teatr na Woli wystawia sztukę "Ostatni Żyd w Europie", zabierając głos w dyskusji o antysemityzmie i ksenofobii w związku z 40. rocznicą Marca '68 - dodaje Kowalewski.
Przedstawienie będzie debiutem teatralnym młodej reżyserki Olgi Chajdas. Opieka artystyczna Maciej Prus. Na premierę 15 marca ma przyjechać autor.
Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
Nie chcÄ Ĺťyda czyli poprawnoĹci politycznej meandry
Moderator: Szeregowy_Równoległy
-
Gacek
- Posty: 1445
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Loża Sadystów- marquis de Sade. Gare Centrale
- Kontakt:
Całuję Was w Wasze małe serduszka.
Reklamodawca i reklamobiorca podpisuja umowę. W ramach tej umowy zawsze mozna zawrzeć dowolny aneks, jaśli strony uznają to za stosowne. Z tego co pamiętam "Żyd" jest nazwa narodowości podobnie jak Polak, czy Rosjanin. Nie specjalnie rozumiem uargumentowanie zakazu publikowania czegokolwiek dozwolonego prawem tym, że publikacja wywołac może zachowania rasistowskie (w tym dewstacje) - niedozwolone prawem.
Poza tym nic nie rozumiem. Jakie uczucia ma urazić gwiazda Dawida? Symbol religijny, jak każdy inny. A może moje oburza krzyż? Czy ZTM powinien polikwidować kościoły przy drodze? Albo zmienić trasy?
/Ps. Wszystkim zainteresownym przypominam o informacji znajdującej sie w mojej stopce/
Poza tym nic nie rozumiem. Jakie uczucia ma urazić gwiazda Dawida? Symbol religijny, jak każdy inny. A może moje oburza krzyż? Czy ZTM powinien polikwidować kościoły przy drodze? Albo zmienić trasy?
/Ps. Wszystkim zainteresownym przypominam o informacji znajdującej sie w mojej stopce/
Nie tylko ZTM ma takie poglądy.
http://infotram.pl/text.php?from=mail&id=16017Infotram pisze:Londyn: Zdjęte plakaty informujące o wystawie powodem drwin z przewoźnika
Jak pisze agencja Hírextra - dyrekcja londyńskiej kolei podziemnej London Underground otrzymała potok obelg, pośmiewisk i protestów z powodu bardzo niemądrej decyzji o zdjęciu z peronów i pojazdów plakatu Królewskiej Akademii Pięknej, informującej o marcowej wystawie dzieł starszego Lucasa Canacha (1472 - 1553). Na plakacie tym figuruje jedno z najwspanialszych arcydzieł światowego renesansu: naga Venus.
Nieoświecone kierownictwo London Underground, mieszając groch z kapustą, w swojej decyzji powoływało się na regulamin, który „zabrania wszelkie takie ogłoszenia i reklamy, które w seksowny sposób nago lub półnago ukazują dzieci, kobiety lub mężczyzn“- tłumaczył się rzecznik organizacji Transport for London, kierującej komunikacją masową brytyjskiej stolicy. „Musimy pomyśleć o wszystkich kategoriach podróżnych, których tego rodzaju reklamy i ogłoszenia nie powinny szokować“- dodał.
Prezes komisji kultury i mediów izby niższej brytyjskiego parlamentu sir John Whittingdale prymitywny wyczyn kierownictwa London Underground nazwał „absolutnie umysłowo chorym“. Podkreślił, że jedno z najważniejszych dzieł sztuki światowej kultury będzie szokowało ludzi tylko wówczas, jeżeli przez kretyńską decyzję umyślnie nie udostępnią jego publiczności. Właśnie dlatego plakat ten niezwłocznie na powrót należy umieścić na peronach i w pojazdach London Underground!
Decyzja ta jeszcze bardziej wstrząsnęła konserwatywnym kierownictwem Royal Academy of Science. Rzecznik tej instytucji, w której frywolność jest zakazanym owocem, prosto z mostu oznajmił: „jest rzeczą śmieszną i niesmaczną to, że w XXI wieku niedoszkoleni i niewyszkoleni dyletanci próbują dokonywać cenzury pięćset letniego dzieła sztuki!“
