Quo vadis, MZA?
Związkowcy walczą o wliczenie pieniędzy obecnie wypłacanych jako premie różnego rodzaju do stawki godzinowej ze względu na to, że dodatki nie należą się za każdy dzien oddelegowania do prac związkowych. Są tacy związkowcy którzy potrafią być okrągły rok oddelegowani, a pensje muszą dostać. Nie dostaje sie też dodatku za dzien urlopu na żądanie, jeżeli nie został zgłoszony 3 dni wcześniej (oczywiste, żeby jakoś tym często zapijającym dać do myślenia).fraktal pisze:Pierwszy (włączenie dodatku motywacyjnego do płacy zasadniczej) budzi również mój wewnętrzny sprzeciw, a to dlatego, że kierowcy mimo, że wykonują tę samą pracę, nie pracują jednakowo, o czym sam się przekonałem, dlatego dodatki motywacyjne powinny zostać utrzymane, aby, jak sama nazwa wskazuje, motywować kierowców do lepszej pracy (na czym chyba związkowcom nie bardzo zależy i chcieliby wrzucić wszystkich kierowców do jednego worka - stracą na tym ci lepsi, zyskają przeciętniacy). Oczywiście można dyskutować nad sposobem rozdziału owych dodatków (czy jest on słuszny i jak go zmienić), ale sama idea jest jak najbardziej słuszna. Słuszny wydaje się być jedynie postulat trzeci - jeśli w firmie dochodzi do łamania przepisów o czasie pracy kierowców, to trzeba ten proceder czym prędzej ukrócić.
Co łamania przepisów o czasie pracy to zależy tylko od kierowcy. To nie PKS GM że jak nie pojedziesz to coś Ci się stanie. Dobija Ci 10h, dzwonisz na CR, mówisz że nie masz zmiany i dostajesz polecenie zjazdu.
Do tego co powyżej dodam jeszcze fakt, że także ze związkowcami (oczywiście tych największych ZZ) dogadana jest sprawa R-5. Prezes MZA zapewnił, że nie będzie likwidacji zajezdni do czasu pozyskania lub wybudowania w innym miejscu nowoczesnego obiektu. Zostało to stwierdzone już jakiś czas temu po dokładnej analizie ilości potrzebnych do ruchu pojazdów. Likwidacja na obecną chwilę jakiegokolwiek zakładu wiązałaby się z przejęciem kolejnych brygad przez ajentów.
Oczywiście jeden z najmniejszych (ale za to najgłośniejszych) związków jak dotąd tego nie zauważył.
Oczywiście jeden z najmniejszych (ale za to najgłośniejszych) związków jak dotąd tego nie zauważył.
Związki nie wiedzą,czy tylko udają,że nie wiedzą ilu kierowców MZA zasila u ajentów dobrowolnie.Jednego widuję regularnie raz ne 172,innym razem 107.Pewna pani chyba ze Stalowej to ma pewnie po etacie w MZA i ITS,jezdzi czasem dwie zmiany i raczej nie narzeka.
Stawki powinny być dużo wyższe,tak jak w Krakowie tam mają ok.18zł/h i ewentualnie za przewinienia potrącać premie.W tej chwili w Warszawie jeśli chodzi o zarobki praca kierowcy jest porównywalna do smażenia frytek,lub rozdawania ulotek.
Ktoś powinien zauważyć ten problem,kierowcy odpowiadają za setki ludzi dziennie i należy im się godziwe wynagrodzenie.
Stawki powinny być dużo wyższe,tak jak w Krakowie tam mają ok.18zł/h i ewentualnie za przewinienia potrącać premie.W tej chwili w Warszawie jeśli chodzi o zarobki praca kierowcy jest porównywalna do smażenia frytek,lub rozdawania ulotek.
Ktoś powinien zauważyć ten problem,kierowcy odpowiadają za setki ludzi dziennie i należy im się godziwe wynagrodzenie.
Święte słowaMANiek pisze:Związki nie wiedzą,czy tylko udają,że nie wiedzą ilu kierowców MZA zasila u ajentów dobrowolnie.Jednego widuję regularnie raz ne 172,innym razem 107.Pewna pani chyba ze Stalowej to ma pewnie po etacie w MZA i ITS,jezdzi czasem dwie zmiany i raczej nie narzeka.
Stawki powinny być dużo wyższe,tak jak w Krakowie tam mają ok.18zł/h i ewentualnie za przewinienia potrącać premie.W tej chwili w Warszawie jeśli chodzi o zarobki praca kierowcy jest porównywalna do smażenia frytek,lub rozdawania ulotek.
Ktoś powinien zauważyć ten problem,kierowcy odpowiadają za setki ludzi dziennie i należy im się godziwe wynagrodzenie.
Podam przykład:
Ja mam 10 zł na rękę za godzinę (ma być 12.5 zobaczymy) a koleś co roznosi ulotki ma 9 zł na rączkę za godzinkę. Tylkoże ja odpowiadam za setki ludzi a on nie. Gdzie tu logika? Wg mnie jeśli naprawde ma coś dać taki strajk to powinni się wszyscy dogadac (MZA i ajenci) i zatrzymać całe miasto. Bo np jedna zajezdnia protestuje druga nie, jeden związek jest na tak drugi na nie i weź tu coś wywalcz...
W MZA jest 13,40 brutto.fraktal pisze:W MZA jest podobno około 15zł/h, u ajentów oczywiście mniej (w Mobilisie ok. 10zł/h), ale to już sprawa samych kierowców, którzy mogą wybrać sobie pracodawcę.MANiek pisze:Stawki powinny być dużo wyższe,tak jak w Krakowie tam mają ok.18zł/h i ewentualnie za przewinienia potrącać premie.
my mówimy o stawkach netto. W MZA masz po 3 miechach 13.40 brutto + dodatki. Można te 15 zł brutto wyciągnąc. W Mobilisie jest 10 zł na rękę czyli ok 13-14 zł/brutto. Ponoć ma byc u nas podwyżka do 12.5 netto bo ciągle ludzi brakuje. Ja od razu mówię ja jazdę autobusem traktuję hobbystycznie a nie zarobkowo.
Zawsze możesz zmienić pracę. Żadne dogadywanie się też nie ma sensu, bo ajenci są firmami prywatnymi i pracownicy powinni się udać po podwyzkę do swoich szefów. Ewentualnie mogą się wszyscy w jednej firmie zmówić i nie wyjechać - wtedy ZTM wlepi ajentom karę finansową, a szefowie firm prywatnych będą mogli rozważyć, czy lepiej dać podwyżkę kierowcom, czy bulić karę do ZTM-u.Misiek997 pisze:Gdzie tu logika? Wg mnie jeśli naprawde ma coś dać taki strajk to powinni się wszyscy dogadac (MZA i ajenci) i zatrzymać całe miasto.
- gregory5576
- Posty: 1082
- Rejestracja: 21 lut 2006, 11:22
- Lokalizacja: BIAŁOŁĘKA, TARCHOMIN
- Kontakt:
[ Dodano: Nie 08 Cze, 2008 13:18 ]
A zresztą nie na każdym zakładzie są oddziałówki wszystkich związków operujących w Firmie
To zaczyna przybierać jedną nazwe ==> PATOLOGIA
Polecam: http://www.zm.org.pl
Nazywam się Kajo i jestem Roweroholikiem.
Nazywam się Kajo i jestem Roweroholikiem.