Plac Defilad i okolice - plany na przyszĹoĹÄ
Moderatorzy: Poc Vocem, Dantte
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
Podoba mi się zapowiedź przedłużenia WKD dalej.
Ogólnie też nie mam nic do wieżowca w Parku Świętokrzyskim - jest to chyba najbardziej obskurny, najmniej przyjemny i bezpieczny park w Warszawie. Nie będzie więc szkoda jego skrawka, gdzie i tak stoją jakieś kebabowe budy. Poza tym niesymetryczny układ budynków po zachodniej stronie Emilii Plater 2+1 wyglądałby źle.
Ogólnie też nie mam nic do wieżowca w Parku Świętokrzyskim - jest to chyba najbardziej obskurny, najmniej przyjemny i bezpieczny park w Warszawie. Nie będzie więc szkoda jego skrawka, gdzie i tak stoją jakieś kebabowe budy. Poza tym niesymetryczny układ budynków po zachodniej stronie Emilii Plater 2+1 wyglądałby źle.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
Zgadzam się z tym co powiedział Michał Tatjewski z Forum Rozwoju Warszawy. Bulwar powinien być w miejscu zadaszonego pasażu, po śladzie obecnie licznie wykorzystywanej trasy. Wyeskponowanie Centralnego, bądź co bądź najważniejszego dworca w Warszawie, też jest wskazane - przecież nie będzie on wiecznie wyglądał jak obecnie. Dodatkowo aż się prosi o pasaż równolegle do Marszałkowskiej. Albo przedłużyć obecny na durch przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej albo przesunąć go bliżej PKiN, w to przejście między Pałacem a planowaną nową zabudową, dalej podpinając skosem pod przejście na plac Grzybowski i drugim do metra.Gazeta Wyborcza pisze:Urbaniści o nowym planie placu Defilad
not. mpw 2008-11-24, ostatnia aktualizacja 2008-11-24 15:11
Wieżowce na pl. Defilad to dobry pomysł, z wyjątkiem tego w parku. Dobrze, że powstanie normalna siatka ulic. Odsunięcie zabudowy od Al. Jerozolimskich to chyba błąd - uważają urbaniści.
Dla Gazety:
Grzegorz Buczek, urbanista, członek Rady Architektury i Rozwoju Miasta przy prezydent stolicy
Jestem za prostokreślną siatką ulic w tym rejonie, w tę stronę proponowała iść rada. Dobrze, że z planu nie wykreślono Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Dobrze też ulokowane są budynki wysokie, przy ul. Emilii Plater jest na nie miejsce. Z jednym wyjątkiem - park Świętokrzyski powinien pozostać nienaruszony na całej długości od Marszałkowskiej do Plater. Dobrze, że wieżowce nie będą ustawione symetrycznie. Niepokoi mnie wycofanie zabudowy Al. Jerozolimskich. Owszem, salon Warszawy byłby cenny, ale w ten sposób zawężamy pas zabudowy pomiędzy przedłużeniem ul. Widok a Jerozolimskimi. To może utrudnić budowę pełnowartościowego budynku handlowo-usługowego i skomplikować znalezienie inwestorów.
Mam obawy, czy ten plan nie jest pochodną entuzjazmu, jaki panował na rynku nieruchomości jeszcze rok, pół roku temu. W Polsce budowy wysokich budynków zamierają. Czy będzie popyt na aż tyle powierzchni? Plan dopuszczający tyle nowych budynków może oznaczać, że nowe centrum będzie powstawać latami, a więc pl. Defilad przez wiele lat będzie rozgrzebany.
Michał Tatjewski, Forum Rozwoju Warszawy
Słuszna jest propozycja licznych przejść pieszych przez Al. Jerozolimskie, Marszałkowską, Świętokrzyską i Emilii Plater, dająca szansę na zintegrowanie obszaru pl. Defilad z resztą miasta. Wysokości wieżowców są odpowiednio dobrane. Ale zupełnie niezrozumiałe jest upieranie się przy krytykowanym przez wszystkie możliwe środowiska i organizacje, a także przez mieszkańców Warszawy wieżowcu-zacieniaczu w parku Świętokrzyskim. Dobrym pomysłem są przekryte ogólnodostępne pasaże. Szkoda braku kontynuacji tych pasaży przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej - przy okazji trwających z Christianem Kerezem negocjacji można by zaproponować taki pasaż bez szkody dla koncepcji muzeum.
Nie wiadomo, dlaczego miasto boi się wytyczyć kontynuację ul. Poznańskiej pod lekkim kątem, co nie spowodowałoby żadnych komplikacji dla inwestorów, a uczyniłoby tkankę miejską ciekawszą i bardziej logiczną.
Plac na rogu Marszałkowskiej i Jerozolimskich to dobry pomysł. Słuszne też jest położenie nacisku na pojawienie się przy nim dominanty architektonicznej. Jednakże dominanta ta zostanie zupełnie zagłuszona przez wyłaniającą się zza niej zabudowę 45-metrową i 120-metrową.
Zielony bulwar wzdłuż bardzo głośnych Al. Jerozolimskich jest niedobrym pomysłem, poszerza ulicę i tak już bardzo szeroką, zamiast kontynuować jej pierzeję. Takie poszerzenie z zielenią i urządzeniami wodnymi byłoby lepsze w kontynuacji ul. Widok - stworzyłoby wygrodzoną akustycznie atrakcyjną przestrzeń na osi Dworca Centralnego.
Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
Nie jestem przekonany co do wieżowców - za dużo tego w jednym miejscu, w dodatku te przy Sali Kongresowej wydają się być nienaturalnie wciskane. Zostawiłbym te dwa po rogach - ten przy pasażu i w Parku Świętokrzyskim. Nad zabudową parku bym bardzo nie płakał - bulwar równoległy do Alej będzie dla niego naturalną konkurencją, w okolicy być może będzie też dotleniacz, naprawdę nie ma nad czym płakać, zwłaszcza, gdy zapewnione będą w miarę czytelne i proste przejścia pomiędzy tymi obszarami. Spacery są zdrowe
Dominantę architektoniczną przy patelni bym bardziej wywyższył - niekoniecznie na jakieś setki metrów, ważne by była widoczna z perspektywy bulwaru, szczególnie gdyby przesunięto go po przedłużeniu ul. Widok.
A generalnie to przydałoby się więcej obrazków tego planu, szczególnie z ludzkiej perspektywy.
[ ... ::: Mądry głupiemu ustępuje... i dlatego ten świat tak wygląda ::: ... ]
H, no cóż od zawsze jestem zwolennikiem maksimum zieleni w Centrum, stąd mój sprzeciw przeciwko wycince drzew wokół Pałacu. Kiedyś mnie mocno denerwował, teraz jakoś mi przeszło. Może po wizytach w wielu stolicach europejskich doceniam Warszawę za to jej otwarte przestrzenie, za jej zieleń, poza tym moim zdaniem najwyższe budynki nie powinny być koniecznie lokowane w Centrum.Gazeta Stołeczna pisze: Precz z zacieniaczem w parku Świętokrzyskim!
Michał Wojtczuk 2008-11-25
Nie zważając na krytykę urbanistów, ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz nadal forsuje pomysł budowy 280-metrowego wieżowca w parku Świętokrzyskim. Społecznicy alarmują, że zacieni on dużą część drzew
We wczorajszej "Gazecie Stołecznej" przedstawiliśmy nową koncepcję planu zagospodarowania okolic Pałacu Kultury. Opracowali ją miejscy urzędnicy, podporządkowując się wizji prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jeszcze podczas kampanii wyborczej zapowiadała, że w tej części Warszawy chciałaby wieżowców. Według najświeższej wersji planu miałyby stanąć wzdłuż ul. Emilii Plater. Jeden z nich - 280-metrowy - wyrastałby z jej narożnika w parku Świętokrzyskim. To oznacza wycięcie drzew, w tym stuletniego platana, z mniej więcej 2,5 tys. m kw.
- Utrzymanie w tym miejscu parku Świętokrzyskiego jest większą wartością niż nowy wieżowiec - protestuje Marek Sawicki z władz warszawskiego oddziału Towarzystwa Urbanistów Polskich. - To nie jest jakiś tam skrawek zieleni w centrum. To funkcjonujący, ukształtowany kompozycyjnie park, który tworzy pewną całość. Zastanawiać się nad dopuszczeniem zabudowy jego części przez wieżowiec to tak, jakby rozważać, czy można uszczknąć kawałeczek zieleni z parku Skaryszewskiego Ujazdowskiego albo Łazienkowskiego. Te parki wrosły w krajobraz miasta, mają swoją tradycję - przekonuje.
Alarm podnieśli też wczoraj działacze partii Zieloni 2004. Bartłomiej Kozek, przewodniczący ich warszawskiego koła, odrzuca argumenty ratusza, który przekonuje, że wieżowiec nie zniszczy parku, bo zajmie stosunkowo niewielką działkę 50 na 50 m. - Dlaczego w ogóle mamy rezygnować z jakieś części zieleni? Bo to drogi grunt i można go dobrze sprzedać? To może wstawimy biurowiec także w miejscu Zamku Królewskiego. Tam też na pewno ziemia jest droga - ironizuje.
- Nie rozumiem tego planu, nie widzę w nim konsekwentnej myśli - komentuje Michał Borowski, były naczelny architekt Warszawy, który pod koniec poprzedniej kadencji samorządu doprowadził do uchwalenia obecnego planu pl. Defilad. - Tam, gdzie dziś jest zieleń - w parku od strony ul. Emilii Plater czy na południe od Pałacu Kultury - proponowane są nowe budynki. A tam, gdzie dziś roślin nie ma - u zbiegu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej czy wzdłuż Al. Jerozolimskich - na planie jest kolor zielony - zauważa. I przypomina, że choć jego plan też przewidywał budynek u zbiegu ul. Emilii Plater i Świętokrzyskiej, to nie wcinał się tak głęboko w park. Miał się częściowo zmieścić w pasie dzisiejszej ulicy, która miała zostać zwężona.
Pomysł budowy wieżowca w parku już kilka miesięcy temu stanowczo odrzuciła doradzająca prezydent Hannie Gronkiewicz-Waltz rada architektury i rozwoju miasta. Zasiadający w niej Jakub Wacławek, szef stołecznego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich, zapowiedział nawet dymisję, jeżeli pani prezydent będzie forsować zabudowę parku wbrew swoim doradcom.
Taką wizję odrzuca też stowarzyszenie Forum Rozwoju Warszawy skupiające młodych urbanistów. Należący do niego Michał Tatjewski uznał wczoraj lokowanie wysokiego budynku w tym miejscu za "absolutny" błąd. Zaś planowany drapacz chmur nazwał "zacieniaczem". Forum przeprowadziło analizy, z których wynika, że latem 280-metrowy wieżowiec przez sporą część dnia będzie rzucać cień na prawie cały park. - Wysoki budynek całkowicie zdominuje jego przestrzeń - obawiają się członkowie stowarzyszenia.
To, że pakt jest zaniedbany nie świadczy, iż należy go zlikwidować. Wiem, że miasto szuka dochodów ale może w nieco inny sposób ograniczając niepotrzebne (dla mnie) wydatki jak stadion dla ITI (skoro X-lecia zamienia się w Narodowy).
[ Dodano: Sro 26 Lis, 2008 11:04 ]
Tekst lekko złośliwy, lekko ironiczny, może do zastanowienia się.Gazeta Stołeczna pisze: City, czyli kości pamięci
Dariusz Bartoszewicz 2008-11-24
Hura! Mamy kolejne wieżowce. Gdzie? W ścisłym centrum przy samym Pałacu Kultury. Jakie? Wirtualne. Miasto poustawiało nowe klocki na ekranie komputera.
Kości pamięci peceta są pojemne. Wszystko zniosą. Nawet drapacze chmur wysokie na 300 metrów. Po co się tak szczypać? Dlaczego nie pójść na całość i nie zbudować wieży przynajmniej półkilometrowej?
To plan jak znalazł na najbliższe lata. Bo przecież wielkie instytucje finansowe tylko marzą, by coś takiego zbudować w stolicy Polski. Może bank Lehman Brothers? Już zbankrutował. Centrala amerykańskiego Citibanku na nasz region Europy? Właśnie dostał wielomiliardową pomoc liczoną w dolarach. Tną po kosztach, oszczędzają, zwalniają ludzi.
Jeśli nie ma chętnych na biurowiec, to postawmy może luksusowy apartamentowiec z widokiem na Wisłę, Mazowsze i lepszą przyszłość. Tylko kto je kupi? Przecież lokale w drapaczu chmur projektu Daniela Libeskinda przy Złotej 44 nie sprzedają się najlepiej.
Jeśli okaże się, że przez najbliższe lata kapitał prywatny nie jest skłonny do żadnych wielkich inwestycji, które odmienią centrum Warszawy, zawsze można pomyśleć o pieniądzach publicznych. Być może opłacałoby się zbudować ratusz-drapacz chmur, w którym wreszcie znalazłoby się miejsce dla wszystkich miejskich urzędników. A tam megabiurka i ekrany, na których mogliby planować coraz bardziej ekscytującą zabudowę w ścisłym centrum Warszawy. Ratusz się ogrodzi, a nam zostanie park. No i Kupieckie Domy Towarowe, które jak diamenty są wieczne.
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
Mam nadzieję, że to zburzą szybko
http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,9519 ... _city.htmlBędzie wielka zmiana w stołecznym city
Grzegorz Lisicki2008-12-01, ostatnia aktualizacja 2008-12-01 10:46
Wielka zmiana w stołecznym city. Jeśli Marek Mikuśkiewicz nie usunie swojej hali MarcPolu z pl. Defilad, zrobi to miasto. Ratusz zapowiada sprzedaż żelastwa, by pokryć koszty rozbiórki i transportu
To już naprawdę ostatnie przedświąteczne zakupy w blaszaku MarcPolu - zapowiada ratusz. I zapewnia, że żarty się skończyły.
Czerwono-biała megapółrurka szpeci pl. Defilad od 17 lat. Złośliwi nazywają ją warszawskimi Sukiennicami. Szefuje w nich "kupiec z żelaza" Marek Mikuśkiewicz, prezes MarcPolu. Z "Gazetą" nie rozmawia.
Zmowa Galerii i Tarasów
Najpierw handlarze muszą w hali zamknąć swoje kramy, a prezes Mikuśkiewicz - cały supermarket. Biznesy kończą się nieodwołalnie po sylwestrze - 2 stycznia 2009 r. Później na półrurce zawiśnie kłódka w oczekiwaniu na buldożery. Prowizoryczny budynek ma zniknąć do 31 marca. "Gazeta" zaczyna więc odliczanie.
Urzędnicy twierdzą, że tym razem są przygotowani na każdy scenariusz. - Jeśli MarcPol nie rozbierze hali do końca marca, to zgodnie z ugodą sądową zrobi to miasto. Później sprzedamy konstrukcję, by pokryć koszty rozbiórki - zapowiada Renata Kaznowska, dyrektorka Zarządu Terenów Publicznych.
Ratusz czeka na ruch Mikuśkiewicza. - Na razie nic nie będziemy robić. Damy MarcPolowi szansę wywiązania się z zawartej z nami umowy - mówi Andrzej Jakubiak, wiceprezydent Warszawy.
Poczynania Mikuśkiewicza śledzą też uważnie warszawscy kupcy: - Pozuje na poważnego i godnego biznesmena. W czasie kampanii prezydenckiej Hanny Gronkiewicz-Waltz organizował jej spotkania ze światem biznesu. Może tym razem nie będzie próbować żadnych sztuczek - przypuszcza jeden z nich, członek zarządu dużej spółki kupieckiej.
W pasażu blaszaka nie widać jednak żadnej nerwowości. Klienci oglądają odzież i buty sportowe w oparach pieczonych kurczaków i kebabu. Kupują.
Sprzedawczyni bluzek: - Ja nic nie wiem o wyprowadzce. Handluję jak zawsze.
Właścicielka stoiska z butami: - Będzie jak było. Na początku niepewność, potem podwyżka czynszów i nowe umowy (stare kończą się z MarcPolem w tym miesiącu).
Mężczyzna ze stoiska z adidasami: - Wyprowadzka będzie, bo to zmowa Galerii Mokotów i Złotych Tarasów. To są spółki żydowskie. Chcą zniszczyć polskich kupców, bo przez nas im handel nie idzie.
Od mediacji do rozbiórki
Sukiennice MarcPolu zostały otwarte 18 grudnia 1991 r. "Gazeta" odnotowała, że pierwszego dnia wzięciem cieszył się cukier po 5,3 tys. zł za kilogram. Wtedy pisaliśmy, że prowizorka postoi przed Pałacem Kultury najwyżej trzy lata. Marek Mikuśkiewicz potrafił jednak przekonywać władze miasta, by przedłużały umowę. "Stop" w 2005 r. powiedział ówczesny prezydent miasta Lech Kaczyński, który ją wypowiedział. Po zlekceważeniu przez Mikuśkiewicza kolejnego terminu wyprowadzki śródmiejski Zarząd Terenów Publicznych skierował sprawę do sądu. Tuż przed procesem firma zaproponowała miastu mediację. W jej wyniku został przyjęty "harmonogram wygaszania handlu i rozbiórki".
Prowadzący rozległe interesy Marek Mikuśkiewicz słynie z interpretowania umów po swojemu. Nie chciał np. opuścić galerii handlowych na Dworcu Centralnym, choć umowa z PKP wygasła w 2004 r. Twierdził, że powinna zostać "z automatu" przedłużona na kolejnych 16 lat. Z równym wdziękiem unikał komornika, który chciał ściągnąć od niego zaliczkę pobraną a konto przyszłych interesów z firmą E.Leclerc w Bytomiu. Jeden z najbogatszych Polaków dowodził sądowi, że prezesując własnej firmie, zarabia 115 zł miesięcznie i nie posiada żadnego majątku. Bez szemrania płacił jednak miastu za bezumowne korzystanie z terenu, na którym stoi hala MarcPolu.
Niedawno miasto, by pokazać, że zaostrza kurs, wycięło szpetną reklamę parkingu podziemnego prowadzonego przez MarcPol pod pl. Krasińskich.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
http://www.zw.com.pl/artykul/2,312270_P ... opina.html
nie podoba mi się pomysł z czysto praktycznego powodu, mamy już tak nazywające się lotnisko. Wprowadzi dezorganizacje komunikacji przez identyczną nazwę.
Zmian - a i owszem, jednak na coś hmm, innego?
nie podoba mi się pomysł z czysto praktycznego powodu, mamy już tak nazywające się lotnisko. Wprowadzi dezorganizacje komunikacji przez identyczną nazwę.
Zmian - a i owszem, jednak na coś hmm, innego?

- Kleszczu
- Stoi... Sofista?
- Posty: 11540
- Rejestracja: 14 gru 2005, 19:48
- Lokalizacja: Nowe Włochy
- Kontakt:
Lepszy Chopin niż kolejne zgrupowanie AK
W każdym razie ja osobiście jestem przeciwny zmianie nazwy Placu Defilad. Takie zmiany zasadniczo nie prowadzą do niczego konstruktywnego...
"Ale potrafił podać dokładnie godziny wyjazdu i przyjazdu pociągu Paryż-Berlin, kombinacje połączeń między Lyonem i Warszawą.(...) Nawet naczelnik stacji by się w tym zgubił..."
Albert Camus-"Dżuma"
"Kiedyś chciałem umrzeć młodo jak Jim Morrison, ale z czasem zacząłem patrzeć na to inaczej..." - Ryszard Riedel
Albert Camus-"Dżuma"
"Kiedyś chciałem umrzeć młodo jak Jim Morrison, ale z czasem zacząłem patrzeć na to inaczej..." - Ryszard Riedel
Pisze się Popiełuszki, mówi Stołeczna.
Proponuję zmienić jeszcze nazwę PKiN bo też się kojarzy.
Pomysł jest bez sensu.
Proponuję zmienić jeszcze nazwę PKiN bo też się kojarzy.
Pomysł jest bez sensu.
Informuję, że powyższa wypowiedź stanowi wyłącznie moje prywatne zdanie i nie jest dozwolonym ażeby była wiązana z nieoficjalnym lub oficjalnym stanowiskiem organizacji lub firmy, z którą byłem, jestem lub będę zawodowo lub prywatnie związany.
W 'dzisiejszych czsach' powinien się nazywać Cultur&Science Palace :ironia:mateusz72 pisze:Proponuję zmienić jeszcze nazwę PKiN bo też się kojarzy.
Jeśli ktokolwiek wypowiada się o komunikacji w Pruszkowie, niech nie zapomina, że na północ od torów (Gąsin, Żbików, Bąki) też mieszkają ludzie.
Śp. 714 Ożarów - os. Staszica = to były piękne dni...
Śp. 714 Ożarów - os. Staszica = to były piękne dni...
Prawda to, tylko nie masz szans. Warszawa niestety zawsze będzie upolityczniona.TGM pisze:Trzeba kurna w następnych wyborach na "lokalnych" głosować, choćby się nic o nich nie wiedziało.
Niekoniecznie zgadzam się ze wszystkim, co napiszę. (C) Marshall McLuhan
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem