Kra pisze:Skoro pracownik NR mógł co ok. 5 min podejść do busa i przekazać kierowcy informację o objeździe, to równie dobrze powinien to samo przekazać pasażerom, wiele razy się z tym spotykałem i jakoś nie stanowiło to problemu (ok, może w zdenerwowaniu, typowej polskiej improwizacji czasem trudno o tym pomyśleć, może to powinno byc dobrą lekcją na przyszłość). Mam dość lekceważenia mnie jako pasażera. Tych kilka słów wyjaśniającyh by pomogło KM, naprawdę tak sądzę.
Nie wiem jak Ty, ale ja często bywałem na Trakcie Królewskim i częśto właśnie było tak, że pracownicy Nadzoru Ruchu informowali tylko kierowców o nagłych zmianach tras. Czasem tylko przejechał samochód i przez mikrofon ktoś coś tam powiedział, ale było to tak niewyraźne, że i tak nikt nie mógł zrozumieć. Jak w październiku w piątek po południu zamknęli Krakowskie Przedmieście z powodu jakiejś imprezy, to za informację służyli ochroniarze. Może to się wydawać dziwne, ale jeżeli spojrzeć na to od strony pracowników Służb Ruchu ZTM-u, to oni pewnie nawet nie mają czasu, żeby biegać co kawałek na przystanek i informować ludzi. Muszą uważać na kierowców i autobusy. Napisałeś, że poczułeś się zlekceważony, a nie pomyślałeś o tym, że gdyby pracownik NR-u przeoczył autobus i kierowca pojechałby stałą trasą, to pasażerowie, będący w autobusie wcale nie byliby zadowoleni, że stoją w niekończącym się korku, zwłaszcza że, jak może wiesz, kierowcy nie wolno wypuszczać ludzi między przystankami. Zatem w skrajnie niekorzystnych okolicznościach, pasażerowie będący w autobusie, mogliby utknąć bez żadnej możliwości ewakuacji. Natomiast pasażer stojący na przystanku, zawsze może pójść po rozum do głowy i zmienić środek transportu bądź pójść piechotą. Zatem wybiera się mniejsze zło. Żeby informować ludzi, to trzeba by pomyśleć nie o pracownikach Nadzoru Ruchu, tylko o pracownikach informacji ZTM, którzy mogliby stać i informować tylko ludzi stojących na przystankach, ale chyba trzeba by ich skądś ściągnąć (na przykład z infolinii, co być może byłoby możliwe).