Nie. Tylko karą.Rosa pisze:I co? jak autobus sie spóźni to pasażer ma za to płacić podwyższoną ceną biletu lub nawet karą?
Bilety, kontrole, taryfa
Moderator: JacekM
W porządku, Twój punkt widzenia nie jest pozbawiony podstaw. Ale spójrzmy na to z drugiej strony: jest ta sama sytuacja, przez opóźnienia pasażer przekracza owe 40 minut, jedzie już 45 minut na tym bilecie. Jest kontrola i on się tłumaczy "bo autobus, do którego się przesiadałem, nie przyjechał na czas". Czy nie sądzisz, że to wyjaśnienie jest trochę niepoważne? Kogo on obwinia za tę sytuację? Kierowcę? A może korki? Stan dróg? pasażerów, którzy za długo wsiadają i wysiadają na przystankach? Trudno oczekiwać, że ktoś będzie teraz przeprowadzał dochodzenie, jak to się stało, że autobus jest 5 minut spóźniony. Dużo prościej wykazać, że zawinił pasażer, bo okazał się nieprzewidujący, niesamodzielny, itd i w gruncie rzeczy będzie to prawda. Dlatego najlepiej w ogóle się w to nie zagłębiać i robić swoje, trzymając się faktów. W tej sytuacji nie pozostaje nic innego, jak albo nakazać skasowanie dodatkowego biletu, albo wypisanie wezwania do zapłaty za brak ważnego biletu.Rosa pisze:Weźmy przecietnego pasażera który nie korzysta normalnie z komunikacji miejskiej. Wie że chce dojechać z miejsca A do B. Wchodzi na stronkę ZTM, klika na link "jak dojechać" wpisuje miejsca skąd i dokad, wpisuje godzine, dowiaduje się że będzie jechał tym i tym autobusem autobusem, potem przesiądzie się w inny, łączny czas przejazdu to 32 minuty.
No chyba normalne jest że w takim wypadku nie kupi 2 jednorazowek, nie kupi tez 60 minutowego tylko zdecyduje sie na 40 minutowy. I co? jak autobus sie spóźni to pasażer ma za to płacić podwyższoną ceną biletu lub nawet karą?
Dosyć podoba mi się pomysł odbijania biletu minutowego przy wyjściu, chociaż znając nasze realia ludzie będą jak zwykle cwaniakować i np. odbijać wcześniej. Na takiej zasadzie: «mam do przejechania jeszcze jeden przystanek, chwilę czekam, kontroli nie ma i widać, że nie będzie. To odbiję już teraz i zaoszczędzę». Ale chociaż na pewno da radę znaleźć jeszcze kilka minusów tego rozwiązania, jest ono zasadniczo warte przemyślenia.
Nie podoba mi się system czasowy który opiera się na zwykłym prawdopodobieństwie, a w przypadku wszelkich zaburzeń typu korki czy spóźnienia, to na pasażera zrzucana jest odpowiedzialność "mógł przeciez kupic dobowy zamiast 20 minutowego".
Cos tu chyba trzeba poprawić korzystając z wzorców z innych miast.
Cos tu chyba trzeba poprawić korzystając z wzorców z innych miast.
- fik
- Naczelne Chamidło
- Posty: 27746
- Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
- Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser
Zrzucana? Chcesz powiedzieć, że to nie pasażer ma ponosić odpowiedzialność za brak ważnego biletu?Rosa pisze:Nie podoba mi się system czasowy który opiera się na zwykłym prawdopodobieństwie, a w przypadku wszelkich zaburzeń typu korki czy spóźnienia, to na pasażera zrzucana jest odpowiedzialność "mógł przeciez kupic dobowy zamiast 20 minutowego".
Uważam, że skoro ja, pasażer podróżujący na biletach długookresowych, noszę przy sobie rezerwową czterdziestominutówkę, żeby ją skasować w sytuacji, gdy zapomnę o doładowaniu karty w terminie, to każdy pasażer jest w stanie podjąć podobne kroki zapobiegawcze.
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!
Skasowałeś sobie w Rembertowie bilet 20 (czy nawet 40 minutowy) w SKMce. A tu nagle skład staje na średnicy i co? dokasowujesz 20 , potem następna 20 a może od razu 60?fik pisze: Uważam, że skoro ja, pasażer podróżujący na biletach długookresowych, noszę przy sobie rezerwową czterdziestominutówkę, żeby ją skasować w sytuacji, gdy zapomnę o doładowaniu karty w terminie, to każdy pasażer jest w stanie podjąć podobne kroki zapobiegawcze.
Gdy zapomnisz o doładowaniu karty to Twoja wina, gdy autobus stoi gdzies w ponadnormatywnym korku to winy pasażera w tym nie ma i NIE MOŻE byc tak żeby to on ponosił tego konsekwencje.
W przypadku podanym wyżej - o SKMce - gdy pasażer nic nie może zrobić to takie odwołanie naturalnie powinno zostać uwzględnione. Natomiast gdy środek transportu, do którego ktoś chciał się przesiąść przyjedzie później i przez to ktoś przekroczy czas - nie uważam tego za uzasadnione. Już wsiadając do tego drugiego środka ma się pojęcie, jakie są szanse wyrobienia się i podejmuje się ryzyko świadomie. Opóźnienia można sprawdzić, jasne, ale należy pamiętać, że nie liczą się rozkładowe czasy przejazdu, ale realne.
- fik
- Naczelne Chamidło
- Posty: 27746
- Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
- Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser
Na pierwszy rzut oka bardzo dobry pomysł.Tm pisze:Jest dla mnie oczywistym, że bilet powinien być ważny do najbliższego przystanku po utracie ważności.
Na drugi rzut oka - wsiadam do 506 przy Ciepłowni Wola i kasuję bilet dwudziestominutowy. Przy pozaszczytowym czasie przejazdu CW - BUW 18 minut oznaczałoby to, że mogę sobie zwiedzić całą północną Wisłostradę za darmo.
Acz nie twierdzę, że te kilka przypadków umożliwiających delikatne nadużycia dyskwalifikuje w całości tę ideę.
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!
Trudno. Czy przejazd tego odcinka - nie za darmo przecież, bo bilet jednak był skasowany i na części trasy ważny - to aż tak duża strata?fik pisze:Na drugi rzut oka - wsiadam do 506 przy Ciepłowni Wola i kasuję bilet dwudziestominutowy. Przy pozaszczytowym czasie przejazdu CW - BUW 18 minut oznaczałoby to, że mogę sobie zwiedzić całą północną Wisłostradę za darmo.
აბგდევზთიკლმნოპჟრსტუფქღყშჩცძწჭხჯჰ
абвгґдеєжзиіїйклмнопрстуфхцчшщюяь
ابتثجحخدذرزسشصضطظعغفقكلمنهويةى
абвгґдеєжзиіїйклмнопрстуфхцчшщюяь
ابتثجحخدذرزسشصضطظعغفقكلمنهويةى
Po to są bilety jednorazowe, żeby można było dać sobie spokój z nerwami...Rosa pisze:Nie podoba mi się system czasowy który opiera się na zwykłym prawdopodobieństwie, a w przypadku wszelkich zaburzeń typu korki czy spóźnienia, to na pasażera zrzucana jest odpowiedzialność "mógł przeciez kupic dobowy zamiast 20 minutowego"
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43
Nie, nie jest to strata godna uwagi. Ogólnie pomysł jest w porządku. Ja widzę tylko jeden jego minus, płynący bardziej z bezczelności niektórych pasażerów. Oto on:Tm pisze:Trudno. Czy przejazd tego odcinka - nie za darmo przecież, bo bilet jednak był skasowany i na części trasy ważny - to aż tak duża strata?fik pisze:Na drugi rzut oka - wsiadam do 506 przy Ciepłowni Wola i kasuję bilet dwudziestominutowy. Przy pozaszczytowym czasie przejazdu CW - BUW 18 minut oznaczałoby to, że mogę sobie zwiedzić całą północną Wisłostradę za darmo.
Dajmy na to, że faktycznie jest tak, jak proponujesz i pasażerowie o tym wiedzą. Znajdujesz kogoś, kto ma bilet 20-minutowy, ale czas jest przekroczony o 5 minut. Ewidentnie pasażer jedzie więcej niż 1 przystanek już poza czasem. Ale on uprze się, że nie - że poprzedni przystanek opuściliśmy 6 minut temu i spoko, on już wysiada. I Ty i on wiecie, że to bzdura. A jednak...udowodnij to. Udowodnij, że jest inaczej niż mówi - czyli, że już opuszczając poprzedni przystanek było po czasie.
Oczywiście, to jest sytuacja raczej marginalna i może niedostateczny powód rezygnacji z Twojej propozycji. Ale zaręczam, że tacy ludzie by się znaleźli. Bezczelność ludzi niekiedy nie zna granic
