A już o 6.43 zarąbana po brzegi i jeszcze sporo ludzi zostało na peronie. Teraz jest dziura pomiedzy nią a wcześniejszym KM o 6.27. Do tego pojedyńczy skład.marcin89 pisze:http://www.tvnwarszawa.pl/-1,1633603,0, ... omosc.html
A o godz 6.10 z Rembertowa SKMka była taka luźna, że nawet miejsca siedzące zostały
O nowym rozkĹadzie KM w 2010 r. - uwagi, pomysĹy itp...
Moderator: JacekM
cytat z forum ursuskiego
"wsiadłem dzisiaj około 17 na Powiślu w KM kierunek Żyrardów, zwykła Km-ka, bez żadnych dodatkowych oznaczeń...
siedzę sobie spokojnie ale patrzę pociąg rozpędza się zamiast hamować na stacji Włochy, zapaliła się lampka ostrzegawcza, ale nic dopóki pociąg nie minął sobie jak gdyby nigdy nic w pełnym pędzie stację na Ursusie... az sie zagotowałem...
około 50 osób zaczęło szturmować kierownika pociągu, który wesoło się tłumaczył że jest to jakiś kurs przyśpieszony i zatrzymuje się dopiero w Jaktorowie
groźbami go zatrzymaliśmy w Grodzisku"
fakt faktem że jest to jedyny pociąg przyspieszony na linii skierniewickiej jadący przez Powisle, Sródmiscie, Ochote. Jeżeli nie ma żadnych specjalnych oznaczeń to jest to jednak kpina z pasażerów - zwłaszcza że w poprzednim rozkładzie takich pociągów nie było i wiekszosc nawet nie podejrzewała że ten pociąg moze sie do Jaktorowa nie zatrzymywac
"wsiadłem dzisiaj około 17 na Powiślu w KM kierunek Żyrardów, zwykła Km-ka, bez żadnych dodatkowych oznaczeń...
siedzę sobie spokojnie ale patrzę pociąg rozpędza się zamiast hamować na stacji Włochy, zapaliła się lampka ostrzegawcza, ale nic dopóki pociąg nie minął sobie jak gdyby nigdy nic w pełnym pędzie stację na Ursusie... az sie zagotowałem...
około 50 osób zaczęło szturmować kierownika pociągu, który wesoło się tłumaczył że jest to jakiś kurs przyśpieszony i zatrzymuje się dopiero w Jaktorowie
groźbami go zatrzymaliśmy w Grodzisku"
fakt faktem że jest to jedyny pociąg przyspieszony na linii skierniewickiej jadący przez Powisle, Sródmiscie, Ochote. Jeżeli nie ma żadnych specjalnych oznaczeń to jest to jednak kpina z pasażerów - zwłaszcza że w poprzednim rozkładzie takich pociągów nie było i wiekszosc nawet nie podejrzewała że ten pociąg moze sie do Jaktorowa nie zatrzymywac
PURA VIDA!
Swoją drogą, czy owo "zatrzymanie groźbami" nie kwalifikuje się pod paragraf?
Na miejscu kierownika, nie zatrzymałbym się. To w interesie pasażera jest prawdzić rozkład.
A dodatkowe oznaczenie byłoby dobrym rozwiązaniem, ale to inna kwestia.
Na miejscu kierownika, nie zatrzymałbym się. To w interesie pasażera jest prawdzić rozkład.
A dodatkowe oznaczenie byłoby dobrym rozwiązaniem, ale to inna kwestia.
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43
Rozklad? To na stacjach sa rozklady? N aOchocie jedyny wisi w budynku kasowym, na powislu jest podobnie. Nie ma zapowiedzi, nie ma wyswietlaczy. Jedyne co widzi podrozny to stacje docelowa. Niestety takie sytuacje beda codziennoscia.
Były rozwieszane - jak ktoś sobie ,,pożyczył'' to już inna sprawa. Z doświadczenia wiem że zdjęcie rozkładu nawet w największych godzinach szczytu nie stanowi problemu. Po prostu nikogo nie interesuje kto otwiera/zamyka tablice informacyjne na peronach. Sam jak kiedyś jeździłem rozwieszać takie plakatowe rozkłady jazdy na średnicy to na Śródmieściu usłyszałem tekst - daj spokój Franek. Po co Pana pytać. Pan pójdzie to zdejmiemy sobie rozkład. Widzisz że to żaden problem.
Jak wróciłem na ,,bazę'' już było info że rozkład poszedł na spacer.
A co do tego pociągu - podróżni powinni z 5 hamulców zerwać. Wszyscy zainteresowani byliby ,,zadowoleni''- ludzie bo by wysiedli, kierownik i maszynista bo byliby w 100% kryci przed władzą. A tak jeżeli ktoś z władzy jechał na składzie to jeszcze maga mieć nieprzyjemności.
Jak wróciłem na ,,bazę'' już było info że rozkład poszedł na spacer.
A co do tego pociągu - podróżni powinni z 5 hamulców zerwać. Wszyscy zainteresowani byliby ,,zadowoleni''- ludzie bo by wysiedli, kierownik i maszynista bo byliby w 100% kryci przed władzą. A tak jeżeli ktoś z władzy jechał na składzie to jeszcze maga mieć nieprzyjemności.
I stało się - Muminek ma Muminkę i pannę Migotkę 
http://www.fotokolej.waw.pl/
Mój post to moja prywatna opinia i nie jest pisany po to żeby go cytować w mediach
http://www.fotokolej.waw.pl/
Mój post to moja prywatna opinia i nie jest pisany po to żeby go cytować w mediach
Gratuluje pomysłu likwidacji połączenia po 20 ze służewca do piaseczna. Wyobraźmy sobie, że ktoś pracuje na tzw. 2 zmiane (do 20) w znanym zagłębiu biurowym i chciałby wrócić do domu np w Piasecznie. Oprócz pociągu o 20:05, który z racji bliskiego "minutażu" do godziny, o której kończy się pracę jest nieosiągalny nie ma dokładnie nic do 21:17.
Podejrzewam, że Koleje Mazowieckie chciały tym sprytnym zabiegiem sprawić, żeby nasz pracownik biurowy poznał uroki podróży autobusowymi środkami komunikacji miejskopodmiejskiej Najpierw musi dobić się jakimś cudem do Służewia nad Dolinką, a potem miła przejażdzka 709. Chwile spędzone w autobusie a nie z rodzinką są bezcenne.
Co więc robi taki pracownik, który nie dostrzega samych zalet podróżowania autobusem? Jedzie do pracy samochodem. A dalej to już nie muszę pisać. Większe korki na Puławskiej. Budowa węzła trasy N-S z Puławską jeszcze je spotęguje.
Ogólnie gratuluje pomysłu zabierania połączeń kolejowych.
Podejrzewam, że Koleje Mazowieckie chciały tym sprytnym zabiegiem sprawić, żeby nasz pracownik biurowy poznał uroki podróży autobusowymi środkami komunikacji miejskopodmiejskiej Najpierw musi dobić się jakimś cudem do Służewia nad Dolinką, a potem miła przejażdzka 709. Chwile spędzone w autobusie a nie z rodzinką są bezcenne.
Co więc robi taki pracownik, który nie dostrzega samych zalet podróżowania autobusem? Jedzie do pracy samochodem. A dalej to już nie muszę pisać. Większe korki na Puławskiej. Budowa węzła trasy N-S z Puławską jeszcze je spotęguje.
Ogólnie gratuluje pomysłu zabierania połączeń kolejowych.
Wątpię.Lukasz436 pisze:Niesamowity bałagan (nie tylko medialny) zrobił się wokół Kolei Mazowieckich. Jest nadzieje wreszcie że coś się ruszy w tej spółce.
Jožin z bažin kouše, saje, rdousí.... -
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.
ekhm... ja sam raz tak sobie radośnie wsiadłem na Zachodniej, chcąc dojechać do Ursusa Płn., a wylądowałem w Błoniu. Pociągi do Łowicza/Sochaczewa były raczej rzadko, więc jak już taki zobaczyłem to wsiadłem. Do tego zapowiedź na Zachodnim w żaden sposób nie informowała o tym, jakoby pociąg miał się gdzieś nie zatrzymać.Wolfchen pisze:To w interesie pasażera jest prawdzić rozkład.
Pociągi przyspieszone nie są w żaden sposób oznaczone i to jest wielka paranoja. Jeśli ktoś wcześniej sprawdzi na rozkładzie, to będzie o tym wiedział. Jeśli wsiada na Śródmieściu, również się o tym dowie z zapowiedzi. Jeśli wsiada gdzie indziej i/lub, co gorsza, na ostatnią chwilę - zobaczy tylko stację docelową, pomyśli że pociąg mu pasuje i wsiądzie.
Ostatnio jechałem przyspieszonym push&pullem do Skarżyska z Centralnego. Zero jakiejkolwiek informacji na temat tego, że był to pociąg przyspieszony. Pomimo tego, że odjeżdżał z supernowoczesnego peronu 3, wyposażonego w supernowoczesne wyświetlacze, z których PKP do dziś nie umie korzystać. Wewnątrz też komplecik wyświetlacze + zapowiedzi, jakiejkolwiek informacji o tym, że to przyspieszony, brak.
noidea
GW pisze:O człowieku, który jeździ koleją
red, 2009-12-15, ostatnia aktualizacja 2009-12-15 16:53
Wieczór, ostatni rzut oka na nowy rozkład jazdy pociągów. Trzeba się przyzwyczaić do nowych godzin wstawania (wcześniejszych niż ostatnio) i nowych godzin powrotu do domu (późniejszych niż do niedawna) - nastąpiła przecież nowa rewolucyjna zmiana rozkładu jazdy pociągów - pisze czytelnik Piotr Mizera.
Niedziela, 13 grudnia, godz. 21
Nad rozkładem myślało na pewno sporo tęgich głów, przecież mamy teraz konkurencję na torach.
Poranny przejazd zaplanowany co do minuty - wszystko jasne. Jeszcze tylko ustalenie godziny powrotu. Próbuję otworzyć stronę internetową PKP, na której widziałem ostatnio w nowym rozkładzie pociąg linii TLK odjeżdżający z Warszawy Centralnej o 17.57. Niespodzianka - strona nie chce się otworzyć, chyba jest wielu chętnych do zweryfikowania nowej rzeczywistości. No nic, trudno, otwieram stronę InterCity. Wpisuję posłusznie kolejne dane: stacja początkowa, stacja docelowa, data i czas od godz. 16 do 19. Jeszcze tylko kliknięcie w przycisk "Szukaj" i... oczom nie wierzę - nie ma tego pociągu! Na szczęście na drugiej zakładce przeglądarki otworzyła się strona PKP. Mozolnie klepię powtórnie te same dane i... jak byk: pociąg TLK, odjazd o godz. 17.57 z Warszawy Centralnej. Schizofrenia - myślę, jeszcze raz rzut oka na stronę InterCity - nie ma pociągu, na stronę PKP - jest.
Niezniechęcony postanawiam skorzystać z nowej infolinii dla pasażerów InterCity, reklamowanej nachalnie za pomocą przesuwającego się jak w TVN24 paska na dole okna przeglądarki. Pięciocyfrowy skrócony numer kusi natychmiastowym wykręceniem, ale co to? W małym okienku na stronie WWW przewoźnika po numerze znajduje się malutka gwiazdka i wyjaśnienie, że korzystać mogą tylko posiadacze telefonu najjaśniej nam panującej Telekomunikacji Polskiej. Na szczęście są też dwa inne numery - jeden z prefiksem 0 22, a drugi 0 42, czyli, tak czy siak, połączenie międzymiastowe. Szkopuł w tym, że na żaden nie można się dodzwonić z sieci komórkowej - dobrze, że jeszcze nie zrezygnowałem z telefonu stacjonarnego - odetchnąłem z ulgą.
Jako niezły cwaniak postanowiłem wykręcić numer łódzki - warszawiaków jest więcej, więc pewnie do Łodzi szybciej się dodzwonię. I tu zaskoczenie - linia zajęta. To, że linia warszawska również była zajęta, nie było już takim zaskoczeniem. No nic - pomyślałem - będę dzwonił do oporu, bo jak się nie dowiem, to z powodu braku perspektywy powrotu do domu będę musiał sobie wziąć na poniedziałek urlop. Po kilkunastu minutach nieustannych prób w słuchawce odezwał się miły kobiecy głos:
- Dodzwoniliście się Państwo do... No, myślę sobie, teraz to już Was mam. Pani mówiła dalej: - ...Naciśnij "1" aby... aby... naciśnij "2", for English press...
Dłużej nie wytrzymałem i wykoncypowałem, że powinienem nacisnąć jedynkę oznaczającą informację o rozkładzie jazdy. Jakież było moje zdziwienie, kiedy usłyszałem... sygnał zajętości. No, ale zawziąłem się. Po kolejnych kilkunastu minutach wybierania na przemian numerów łódzkiego i warszawskiego ta sama pani odezwała się anielskim głosem: - Dodzwoniliście się Państwo do...
Odezwała się we mnie żyłka hazardzisty i zaryzykowałem powtórne naciśnięcie "jedynki". Pani w słuchawce jeszcze milszym głosem poinformowała: - Przepraszamy, ale w tej chwili wszystkie nasze linie telefoniczne (jedna - pomyślałem wściekły) są zajęte. Czas oczekiwania na rozmowę wynosi około 15 minut - na bezdechu wyrecytował drugi koniec słuchawki. Na szczęście czekałem tylko jakieś 11 minut.
Aha, zapomniałem jeszcze dodać, że pani, po uprzedzeniu mnie o konieczności 15-minutowego oczekiwania na połączenie z żywą istotą ludzką, podpowiedziała trochę ciszej, że przecież mogę sprawdzić rozkład pociągów... na stronie internetowej.
Zasłuchałem się w dźwięki telefonicznej symfonii. Z letargu wyrwał mnie uprzejmy głos - tym razem już żywy. Moje pierwsze pytanie dotyczące różnic w rozkładach jazdy prezentowanych na stronach PKP oraz InterCity pani grzecznie skomentowała, że ona (oni? one?) nie odpowiada za zawartość informacji na stronach internetowych. Następnie pani grzecznie mi wyjaśniła, że interesujący mnie znikający z rozkładu pociąg rzeczywiście niedługo zniknie, bo jeździ tylko do 23 grudnia, a potem zmieni godzinę swojego odjazdu z Warszawy na 16.55. No to przynajmniej jedna wątpliwość rozstrzygnięta.
Kiedy oczekiwałem tych nieszczęsnych 11 minut na połączenie, zauważyłem jeszcze jedną anomalię. W nowym rozkładzie jazdy na stronie PKP pociąg odjeżdżający z Warszawy Centralnej o 18.40, w Radomiu melduje się o 20.54. Na stronie InterCity ten sam pociąg jest w Radomiu już o 20.32. Niestety, głos w słuchawce rozwiewa wszelkie wątpliwości.
- Pociąg przyjeżdża do Radomia o 20.54 - w podtekście brzmią słowa, że ona (oni? one?) nie odpowiada za zawartość informacji na stronach internetowych.
No nic, trudno. Dziękuję grzecznie pani za spędzenie ze mną znacznej części wieczoru. Zrobiło się już bardzo późno i trzeba iść spać.
Poniedziałek, 14 grudnia, godz. 6.20
Pobudka, nowa rzeczywistość. Pasujący pociąg jest pół godziny wcześniej niż przed zmianą. Wychodzę z domu, kiedy jest jeszcze ciemnawo. Wchodzę na peron i tu pierwsza niespodzianka. Pociąg jest podstawiony - jedzie z Radomia. Oznacza to - przynajmniej teoretycznie - że będzie chociaż odjeżdżał punktualnie. I na razie idzie wszystko z planem, pociąg jedzie szybko bez dłuższych postojów i o deklarowanej godzinie wjeżdża na Dworzec Centralny w Warszawie. Jednym słowem - rewelacja.
Poniedziałek, 14 grudnia, godz. 16.30
Minął cały dzień w pracy, a że nadarzyła się okazja, żeby wyjść trochę wcześniej, postanowiłem z niej skorzystać i wrócić do domu o przyzwoitej godzinie, czyli wpół do siódmej - jak to czasami bywało przed zmianą rozkładu.
- Tego maila wyślę już z pociągu, szefie - rzuciłem na odchodne i o godzinie 16.30 stawiłem się z powrotem na dworcu. Wjechałem na peron równo z pociągiem. "Radomiak": to brzmi dumnie. Pociąg ruszył, położyłem laptop na kolanach i zająłem się pracą. Po chwili zaintrygowały mnie jednak długie postoje na kolejnych stacjach i stanowczo za szybko mijający czas w stosunku do przebytej drogi - ma to coś wspólnego z prędkością, jeszcze pamiętam z fizyki. Po godzinie jazdy skład wreszcie doczłapał się do Piaseczna (później sprawdziłem - według danych na stronie InterCity oznacza to przejechane 24 km, co daje zawrotną średnią prędkość 24 km/godz. - niech żyją koleje na EURO 2012!!!).
Kiedy pociąg wreszcie ruszył, konduktor, z miną lowelasa, wkroczył do wagonu, oznajmiając wszem wobec, że pociąg będzie miał niewielkie spóźnienie. Wyjaśnił, że powodem są trzy pociągi jadące przed nami, skutecznie blokujące ruch. A na pytanie, czy tak już będzie codziennie, odpowiedział, że chyba nie... Do maja. Dla niewtajemniczonych: wtedy właśnie nastąpi kolejna zmiana rozkładu jazdy. Na szczęście za Warką "Radomiak" dostał kopa i na radomski dworzec wjechał tylko z półgodzinnym opóźnieniem.
Czyli - podsumowując - nic się nie zmieniło (na pewno nie na lepsze) poza tym, że z każdą zmianą rozkładu jest coraz ciężej.
Źródło: Gazeta Wyborcza Radom
- Glonojad
- Dark Lord of The Plonk
- Posty: 26874
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
- Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki
To w interesie kolei jest, by pasażer w ogóle nią pojechał. Jeśli informacja na składzie była zerowa, to jest to tylko i wyłącznie wina KM. Rozkład jazdy można sobie w tym momencie w buty, bo spóźnienia na średnicy to norma.Wolfchen pisze: Na miejscu kierownika, nie zatrzymałbym się. To w interesie pasażera jest prawdzić rozkład.
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.
-
metron
Wolfchen pisze:Swoją drogą, czy owo "zatrzymanie groźbami" nie kwalifikuje się pod paragraf?
Na miejscu kierownika, nie zatrzymałbym się. To w interesie pasażera jest prawdzić rozkład.
A dodatkowe oznaczenie byłoby dobrym rozwiązaniem, ale to inna kwestia.
Ciekawe co da sprawdzanie rozkładu kiedy w Żyrardowie między przyśpieszonym i zwykłym pociągiem było kilka minut różnicy
Oba pociągi były identyczne, identycznie oznakowane, zero informacji z głośników na peronie.
I kiedy pasażer wejdzie do takiego pociągu który przyjechał 2 minuty wcześniej niż lokalny to też będzie jego wina ??????
To jest niestety standardem w pociągach (nie tylko KM, ale PR też). Nie zawsze wyświetlacz na czole pociągu bywa działający i widoczny (często wyświetla samo piękne logo KM). Niestety w pociągach KM-owskich coraz częściej nie bywa tabliczki włożonej na dole za szybę kabiny mechanika (widziałem tylko w 2 przypadkach ostatnio). Gdy nie ma wyświetlacza to tabliczka siedząca w kasecie pod górnym reflektorem jest tylko czarną plamą gdy on świeci.metron pisze:Oba pociągi były identyczne, identycznie oznakowane,
Z innej beki - pociąg jadący przez Służewiec do Wschodniej około 17.20 w starym rozkładzie był dwujednostkowy, a teraz tylko pojedynczy, więc podróż z tłoku zamieniła się na warunki bydlęce.
Nie mówię o SKM, gdzie kolejne padnięcia szrotów kwaWC spowodowały, że ludzie rano już nie mieszczą się na 2 stacji i zostają na peronie.
Jožin z bažin kouše, saje, rdousí.... -
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.
Jak na chwilę obecną, to skutecznie zniechęca pasażera, a ZTM z lubością wszystkich do tej kolei upychaGlonojad pisze:To w interesie kolei jest, by pasażer w ogóle nią pojechał.
Z drugiej strony, to w kiblu jest nardzo trudno o wewnętrzną informację. Co nie zmienia faktu, że mógł dany pasażer pójść do kierownika pociągu i się zapytać.Glonojad pisze:Jeśli informacja na składzie była zerowa, to jest to tylko i wyłącznie wina KM.
Nikt nie broni się spytać przecież...metron pisze:I kiedy pasażer wejdzie do takiego pociągu który przyjechał 2 minuty wcześniej niż lokalny to też będzie jego wina?
Owszem, informacja jest zerowa, ale nikt mi nie powie, że każdy pasażer, który się pomyli ma prawo żądać zatrzymania pociągu na dowolnie przez siebie wybranej stacji - bo to już podchodzi pod paragraf i w ogóle nie powinno mieć miejsca.
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43