Jest chyba nawet gorzej: budownictwo jest niezłym wskaźnikiem wzrostu gospodarczego, bo żeby inwestować, trzeba mieć pieniądze i z optymizmem patrzyć w przyszłość. Ksiądz to zasłyszał i lekko przekręcił... Argument z autostradami wydaje mi się podobny.Wolfchen pisze:Bo akurat budownictwo jest marginalnym składnikiem gospodarki...
Jestem przeciwnikiem wprowadzenia państwowego święta 6 stycznia (pod jaką nazwą? religijną?). Negatywne skutki ekonomiczne są dla mnie oczywiste, choć ich wielkość - 1 mld zł dla budżetu, 5 mld dla gospodarki - już nie. Ale trzeba pamiętać, że to będzie 5 mld co roku.
Ciekawie pod tym względem mają Chińczycy. OIDP święta wolne od pracy mają dwa razy do roku przez tydzień każde. A przez resztę czasu harują.
