A może powód był inny? W Scani fotele na przodzie są bardzo wysoko umieszczone (jak z tego widać nie wszystkim wiadomo), wyżej niż w Solarisie czy w MANie i z tego, co pamiętam, nie ma tam poręczy, więc trudno się wejść na fotele z przodu. O sensowności wsiadania przednimi drzwiami nie będę się wypowiadam, dodam tylko, że ze dwa tygodnie temu kierowca popołudniowego dodatku na E-2 z Woronicza znów ruszyłby z otwartymi drugimi drzwiami z powodu niedziałającej blokady przystankowej. I być może nawet ruszyłby, gdybym nie krzyknął, że ma drugie drzwi otwarte (a byłem akurat przy nich), jakkolwiek było to w sumie dość "wieśniackie" zachowanie, gdyby je oceniać na pierwszy rzut oka. Dodam, że temperatura była wtedy już dużo na plusie.levar pisze:Jako kierowca zgadzam się w pełni. Nie mówiąc już o zasłyszanej od Adama G. historii, w której babcia nie wsiadła do pierwszego autobusu linii 180 w Wilanowie tylko dlatego, że była to scania, w której jak wiadomo nie uświadczy miejsca z przodu po prawej
Quo vadis, MZA?
Na początek, arcyestetyczna okleina wozu 1115. Jest zarazem łatwo demontowalna, dzięki czemu może być przenoszona z wozu na wóz:

Ponieważ komórka nie daje dobrej jakości, więc opiszę patent - kawałek grubszego białego papieru przyklejony przezroczystą taśmą przylepną. Natomiast okienko na sprzedaż biletów zasłonięte chyba tylną okładką kolorowego pisma (reklama kremu), z góry takąż taśmą przylepione (niestety nie zrobiłem zdjęcia operacji zakupu biletu - wyglądało komicznie).
Nikt się panu kierowcy nie gapił do kabiny, za to pan kierowca miał pewne problemy z kątem widzenia przy prawoskrętach ze ścieżkami rowerowymi...
pozwolę sobie jeszcze tylko na swoje 3 gr.
A końcówka cytatu... no właśnie najlepiej to taki wierszyk podsumowuje, o kwoce, co chciała gości nauczyć kultury.
I przy okazji załatwię "michałki"
Przy okazji głosowanie google dla "a nuż widelec" daje ponad 90 tys przewagę nad "a nóż widelec", więc nawet używając tego zestawienia z widelcem, w pisowni najprawdopodobniej odzwierciedlamy jednak już nie przyrząd kuchenny.
A odnośnie skrótów w internecie, to tak już (nie)stety jest, że to medium tak po prostu ma. I nie jest to mój wymysł, chociaż internetu używam od ho ho, jak jeszcze tpsa nie miała nawet pierwszego "ppp" (wiem, że są tu starsi stażem interneciarze). I tu też zżymanie się na nic. Może Ci się to nie podobać, możesz tego nie używać, ale nie możesz zabraniać używania czegoś immamentnie związanego z internetem.
Na pocieszenie powiem, że mam jednak mocniejsze strony, a przede wszystkim:
Amen

Ponieważ komórka nie daje dobrej jakości, więc opiszę patent - kawałek grubszego białego papieru przyklejony przezroczystą taśmą przylepną. Natomiast okienko na sprzedaż biletów zasłonięte chyba tylną okładką kolorowego pisma (reklama kremu), z góry takąż taśmą przylepione (niestety nie zrobiłem zdjęcia operacji zakupu biletu - wyglądało komicznie).
Nikt się panu kierowcy nie gapił do kabiny, za to pan kierowca miał pewne problemy z kątem widzenia przy prawoskrętach ze ścieżkami rowerowymi...
pozwolę sobie jeszcze tylko na swoje 3 gr.
I bardzo sympatyczna reakcja. Wysyłając "eksperymentalny sygnał dobra: w postaci uśmiechu, z pewnością nikomu się nie zaszkodzi.dzidek pisze:Czasem jak się stoi w korku i kątem oka widzi zerkających zza kabiny to fajnie jest się tak samo delikatnie wychylić i dokładnie w ten sam sposób spojrzeć Przynajmniej śmiesznie się robi na wozie
Jest to tak kuriozalna wypowiedź, że zatyka. Ale a propos tejże, jakiś czas temu jechałem ikarusem, stojąc w rzeźni. Pan kierowca sobie rozmawiał przez telefon dosyć głośno, komentując rzeczy z życia i z drogi i używając dość obficie interpunkcji. Powtarzam - ja stałem w rzeźni i nawet nie chciałem słuchać (czytałem sobie coś), ale dochodziło bardzo wyraźnie, w szczególności ta bardzo dźwięczna "kurwa". Ergo, rozmawianie działa w dwie strony i naprawdę nie muszę przylepić się do kabiny by nieraz słyszeć zbyt wyraźnie, co kierowca, czasem niewybrednym językiem, ma do powiedzenia. To tak a propos symetrii zdarzeń.Adam G. pisze:Tak samo nie rozumiem ludzi, którzy wsiadają do autobusu, są w nim sami (a więc mają do wyboru całą gamę miejsc siedzących), kierowca ma jeszcze 15min postoju, a ktoś usiądzie akurat na pierwszych siedzeniach po prawej i zacznie się gapić/słuchać/gadać...
W ogóle pełen szacun dla tego pana. Okazuje się, że można być kierowcą i mieć kompletnie inny punkt widzenia. Bez napinki, bez bicia piany i udowadnianie na siłę, że istotą pracy kierowcy jest odgrodzenie się od pasażerów. A żeby nie było, że to jednostkowy przypadek, proszę poczytać także posty Delfino.Szeregowy_Równoległy pisze:[...]
Z chęcią poznałbym tę różnicę. Bo dla mnie ona się wyraża tylko stosunkiem do obserwującego (jeżeli rzeczywiście jakaś intensywna obserwacja jest uprawiana), a nie jego zachowaniem.rzeznik pisze:jest spora różnica między "gapi się" a "patrzy się". IMHO takie gapienie się to zwykły przejaw braku kultury.
[...]
bo przecież święta krowa bez kultury
A końcówka cytatu... no właśnie najlepiej to taki wierszyk podsumowuje, o kwoce, co chciała gości nauczyć kultury.
I przy okazji załatwię "michałki"
No cóż, różnica między "nóż kuchenny", a "a nuż coś się zdarzy" nie jest literówką, tylko ortem w czystej postaci. Potem było "BP" oraz wyszczerzona gęba - oznaka traktowania tego z przymrużeniem oka, więc po co się narażać na wylew?levar pisze:Jeśli wytykanie literówek jest Twoją najmocniejszą stroną, to gratuluję.
Przy okazji głosowanie google dla "a nuż widelec" daje ponad 90 tys przewagę nad "a nóż widelec", więc nawet używając tego zestawienia z widelcem, w pisowni najprawdopodobniej odzwierciedlamy jednak już nie przyrząd kuchenny.
A odnośnie skrótów w internecie, to tak już (nie)stety jest, że to medium tak po prostu ma. I nie jest to mój wymysł, chociaż internetu używam od ho ho, jak jeszcze tpsa nie miała nawet pierwszego "ppp" (wiem, że są tu starsi stażem interneciarze). I tu też zżymanie się na nic. Może Ci się to nie podobać, możesz tego nie używać, ale nie możesz zabraniać używania czegoś immamentnie związanego z internetem.
Na pocieszenie powiem, że mam jednak mocniejsze strony, a przede wszystkim:
I na tym poprzestańmyB.J. pisze:Najmocniejszą stroną kol. Chestera jest pisanie głupot
Amen
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Jak widać, nie wszystkim wiadomo, że w Scanii NIE MA miejsc z przodu po prawej. Babcia za wszelką cenę chyba musiała tam usiąść, dlatego chciała do Solarisa. Co z tego, że w pustej Scanii były wolne wszystkie miejsca dostępne z poziomu podłogi, zaś babcia była mocno niesprawna ruchowofraktal pisze:A może powód był inny? W Scani fotele na przodzie są bardzo wysoko umieszczone (jak z tego widać nie wszystkim wiadomo)
Nie jest kuriozalna, jest po prostu ludzka. Ja sam szanując cudzą prywatność siadam gdzie indziej niż na pierwszych siedzeniach po prawej w pustym autobusie, szczególnie jeśli jadę z kimś z kim chcę porozmawiać lub prowadzę rozmowę telefoniczną. To samo zresztą tyczy się zajmowania przedziałów w pustym pociągu, siedzeń w metrze etc. Osobiście drażnią (właściwie to bardziej śmieszą) mnie sytuacje takie, jaka np. przydarzyła mi się jakiś czas temu - po drugiej w nocy, sobota, pusty skład metra. W wagonie jestem wyłącznie ja, na Starych Bielanach wsiada jakiś człowiek i siada tuż obokchester pisze:Jest to tak kuriozalna wypowiedź, że zatyka. Ale a propos tejże, jakiś czas temu jechałem ikarusem, stojąc w rzeźni. Pan kierowca sobie rozmawiał przez telefon dosyć głośno, komentując rzeczy z życia i z drogi i używając dość obficie interpunkcji.
A nigdzie nie napisałem, że to wszystko działa w obie strony - przypadki głośnych rozmów kierowców lub rzucania epitetami na innych uczestników ruchu drogowego stanowczo potępiam.
Nawiasem mówiąc, na takie "gapienie się" każdy po prostu reaguje inaczej. To jest kwestia psychiki i należy to zrozumieć. Podczas gdy ja nie czuję się dobrze kiedy ktoś czyta mi książkę przez ramię, komuś innemu może to w ogóle nie przeszkadzać. Miło by było, gdyby wszyscy tutejsi pieniacze, najeżdżający jak tylko mogą na kierowców zrozumieli tę różnicę (która z pewnością dotyczy ich także).
np. we Wrocławiu na awarię EBS (czyli brak blokady) zjeżdża się do zajezdni. Dziwi mnie, że w Warszawie tak nie jest.fraktal pisze:dwa tygodnie temu kierowca popołudniowego dodatku na E-2 z Woronicza znów ruszyłby z otwartymi drugimi drzwiami z powodu niedziałającej blokady przystankowej.
noidea
No widzisz, jak pięknie wpadliśmy w schemat? Ty jesteś typowym pasażerem mającym w dupie kierowcę i jego pracę, a ja jestem typowym kierowcą, który musi zadbać o komfort i bezpieczeństwo swoje i ponad setki takich jak Ty. Wylewaj dalej swoje pseudomoralizatorskie żale, to na pewno pokochamy się jeszcze bardziejchester pisze:(...)
chester pisze:I na tym poprzestańmyB.J. pisze:Najmocniejszą stroną kol. Chestera jest pisanie głupot![]()
Amen
rury
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36163
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
Siadam tam zawsze, gdy tylko mogę, choćby w autobusie nie było nikogo innego. Lubię patrzeć na drogę. Kierowcy na ręce nie patrzę.chester pisze:Jest to tak kuriozalna wypowiedź, że zatyka.Adam G. pisze:Tak samo nie rozumiem ludzi, którzy wsiadają do autobusu, są w nim sami (a więc mają do wyboru całą gamę miejsc siedzących), kierowca ma jeszcze 15min postoju, a ktoś usiądzie akurat na pierwszych siedzeniach po prawej i zacznie się gapić/słuchać/gadać...
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
No i to też jest różnica, odczuwana z pewnością w kabinieBastian pisze:Siadam tam zawsze, gdy tylko mogę, choćby w autobusie nie było nikogo innego. Lubię patrzeć na drogę. Kierowcy na ręce nie patrzę.chester pisze: Jest to tak kuriozalna wypowiedź, że zatyka.
noidea
Oprócz prawej jest jeszcze lewa strona autobusu - także w Scanii, o czym mam nadzieję wszyscy dobrze wiedzą. Może chciała po prostu usiąść z przodu, a w Scanii jest za wysoko i tyle.Adam G. pisze:Jak widać, nie wszystkim wiadomo, że w Scanii NIE MA miejsc z przodu po prawej.
Gdyby tak robiono w Warszawie, to pewnie nie byłoby czym jeździć.Adam G. pisze:np. we Wrocławiu na awarię EBS (czyli brak blokady) zjeżdża się do zajezdni. Dziwi mnie, że w Warszawie tak nie jest.
Świadczy to z pewnością o Twojej bardzo dużej empatii i generalnie dobrze, ale... ale z drugiej strony czy pewna przesada w tym nie trąci czymś w stylu "przepraszam, że żyję"? Jeżeli chciałbyś usiąść na tym świętym miejscu (z przodu po prawej), ale odpuścisz sobie to ze względu na komfort kierowcy, to... no nie wiem, dla mnie to już za dużo - przecież za chwilę ktoś i tak tam usiądzie.Adam G. pisze:Ja sam szanując cudzą prywatność siadam gdzie indziej niż na pierwszych siedzeniach po prawej w pustym autobusie, szczególnie jeśli jadę z kimś z kim chcę porozmawiać lub prowadzę rozmowę telefoniczną. To samo zresztą tyczy się zajmowania przedziałów w pustym pociągu, siedzeń w metrze etc.
A odnośnie telefonowania w środkach zbiorowego podróżowania to akurat jestem tego gorącym przeciwnikiem i na ogół ściszam/wyłączam telefon w autobusie. Z tym, że nie będę tego chował pod płaszczykiem empatii - mi się nie podoba, że anonimowi współtowarzysze podróży będą mimowolnie słuchać o moich sprawach. Czasem aż człowiek nie może wytrzymać ze śmiechu, jak słyszy jakąś rozmowę obok
Zresztą w ogóle nie lubię rozmawiać w autobusie. Mój ideał podróży, to słuchawki z muzyką i widoki za oknem (zza przedniej szyby więcej i ciekawiej widać), a nie lampienie się w drivera. Może dlatego jeszcze nikt z kabiny do mnie się nie uśmiechnął...?
Może przystojny?Osobiście drażnią (właściwie to bardziej śmieszą) mnie sytuacje takie, jaka np. przydarzyła mi się jakiś czas temu - po drugiej w nocy, sobota, pusty skład metra. W wagonie jestem wyłącznie ja, na Starych Bielanach wsiada jakiś człowiek i siada tuż obokMoże to ja jestem jakiś dziwnie aspołeczny...
Ależ co, jak, za co?rzeznik pisze:No widzisz, jak pięknie wpadliśmy w schemat? Ty jesteś typowym pasażerem mającym w dupie kierowcę i jego pracę, a ja jestem typowym kierowcą, który musi zadbać o komfort i bezpieczeństwo swoje i ponad setki takich jak Ty. Wylewaj dalej swoje pseudomoralizatorskie żale, to na pewno pokochamy się jeszcze bardziej
Panowie kierowcy, najprawdopodobniej znakomita większość ludzi, których wzrok nieopatrznie powędrował w kierunku zakazanym czyni to dlatego, że jest Waszą pracą zafascynowana, podziwia Was, interesuje ich, jak to działa, jak poskramiacie taką maszynę. Idę o zakład, że większość "gapiów" czuje do Was sympatię. Może następnym razem, jeżeli poczujecie, że się ktoś "gapi", postarajcie się tak to sobie wytłumaczyć.
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Ja od dziś nie będę w ogóle tam kierował wzroku, skoro to taki problem.chester pisze:Panowie kierowcy, najprawdopodobniej znakomita większość ludzi, których wzrok nieopatrznie powędrował w kierunku zakazanym czyni to dlatego, że jest Waszą pracą zafascynowana, podziwia Was, interesuje ich, jak to działa, jak poskramiacie taką maszynę. Idę o zakład, że większość "gapiów" czuje do Was sympatię. Może następnym razem, jeżeli poczujecie, że się ktoś "gapi", postarajcie się tak to sobie wytłumaczyć.
Popadasz w skrajność. Syfon okleił sobie wóz jak chciał, jeśli nie ogranicza to jego widoczności na drodze - to nic nam do tegoBJ pisze:Co do 8883, to właściciel tego wozu skrzywdził wcześniej 8709.
Oba wyglądają gorzej niż KLIK i w tym przypadku powinno się natychmiast zerwać tę wieśniacką okleinę.
Taka sama sytuacja jest w przypadku 8135.
Co z tego, że właściciel jest zapalonym wędkarzem?!
Już wolę, żeby sobie zdjęcie karpia albo innego ohydctwa powiesił w kabinie niż okleił wóz tak jak to zrobił...
I o to paradoksalnie chodzi. Dopiero wtedy okazałoby się, jaka jest skala problemu - przez parę dni faktycznie byłby problem z wysłaniem odpowiedniej ilości wozów na miasto, później z pewnością mechanicy zaczęliby bardziej przykładać się do swojej roboty i w ten sposób problem byłby rozwiązanyfraktal pisze:Gdyby tak robiono w Warszawie, to pewnie nie byłoby czym jeździć.Adam G. pisze:np. we Wrocławiu na awarię EBS (czyli brak blokady) zjeżdża się do zajezdni. Dziwi mnie, że w Warszawie tak nie jest.
Jeśli byłaby to sympatyczna koleżanka, nie miałbym absolutnie nic przeciwkochester pisze:Jeśli to była jakaś sympatyczna koleżanka, to tylko zazdrościć![]()
noidea
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36163
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
Własny, prywatny pojazd może sobie okleić, jak chce.Santos pisze:Syfon okleił sobie wóz jak chciał
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
To zupełnie tak jak ja. Jeśli jadę sam, to siadam sobie przy oknie, zakładam słuchawki, włączam muzykę i patrzę się na drogę. Mało mnie obchodzi, co robi wtedy kierowca, no chyba że będzie zachowywać się tak.Bastian pisze:Siadam tam zawsze, gdy tylko mogę, choćby w autobusie nie było nikogo innego. Lubię patrzeć na drogę. Kierowcy na ręce nie patrzę.chester pisze:Jest to tak kuriozalna wypowiedź, że zatyka.
- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
Z deka przesadził? Jak tę falbankę zobaczyłem to mi oczy wyszły tak, że gdyby nie odbiły się od okularów to by mi tak zostało. Wieś tańczy i śpiewa. Dla mnie takie ozdóbki podchodzą pod niszczenie mienia tudzież wizerunku przewoźnika. Z przodu ma to sens, bo chroni przed słońcem, i w większości przypadków wygląda w miarę estetycznie a robione z głową nie przeszkadza też innym kierowcom, natomiast to co jest na tyle 8883 to jakaś masakra.Santos pisze:Syfon okleił sobie wóz jak chciał, jeśli nie ogranicza to jego widoczności na drodze - to nic nam do tegoTak samo przykład 8135. W swoim poście uwidacznia się przejaw nie poprawnego subiektywizmu. W 8883 sama okleina przednia jest akurat dużo bardziej estetyczna niż w tym całym 8197, w którym kabinkujesz. Może z deka przesadził z tyłem i bokiem, ale co nam do tego.