Przecież między tymi godzinami i tak nie ma (większych) korków na Puławskiej, więc co komu by przeszkadzał buspas? Poza tym całodzienny buspas to jedna tabliczka pod znakiem mniej (ten kto widział oznakowanie buspasa na Sobieskiego wie o czym mowa - nie ma możliwości przeczytania tego wykładu o godzinach obowiązywania podczas jazdy), likwidacja tłumaczeń typu: "a u mnie jest 12:59, a nie 13" itp.BJ pisze:Aby to mialo sens w praktyce, a nie tylko teorii, czego mistrzami sa niektorzy uzytkownicy Wawkomu, w kier. Centrum Warszawy powinien on obowiazywac tylko od 6 do 11, a w kier. Piaseczna od 13 do 20.
Buspasy
Moderator: Wiliam
In times of eternal darkness / In times of peace and embrace / When the minstrel of atrophy mock us / There's need for love and there's need for death / Too late for understanding / Too late for your tears
Taka definicja użytkowników komunikacji miejskiej jest prostacka i "płaska jak te nasze kreskówki".BJ pisze:kto się miał przesiąść do autobusu (czytaj: kogo nie stać na samochód/kogo nie stać na utrzymanie samochodu poprzez codzienne jego używanie)
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Dobra, załózmy że te 1000 samochodów nie wjedzie, ludzie będa musieli się przesiaść, gdzie pozostawią te 1000 samochodów? Przecież na piechotke do autobusu nie dojdą, to nie Warszawa.Glonojad pisze: Układ jest prosty - zabieramy jeden pas, czyli możliwość wjazdu dla ok. 1000 samochodów (wszak Puławska nie jest bezkolizyjna) i dorzucamy te 15-20 kursów przegubowców na godzinę i kierunek. Nawet tylko w granicach miasta, jeśli Piaseczno nie chce sobie zapłacić za ich przedłużenie...
Przepraszam, ale co to znaczy, że "Warszawa nie ma żadnego interesu żeby tyle ludzi wjeżdżało Puławską samochodami", "w interesie dojeżdżających do centrum jest to, aby do autobusu przesiedli się także ci, których stać na codzienne używanie samochodu" ??
Bądźcie poważni - w momencie, gdy kogoś stać, jest rzeczą NIESAMOWICIE trudną uczynienie "w jego interesie" przesiadki do komunikacji miejskiej. Sytuacja przedstawia się wówczas następująco: czas dojazdu vs wygoda. Przy czym wygoda w wielu przypadkach O NIEBO przewyższa tę, którą oferuje komunikacja miejska - mówię tu zarówno o warunkach podróżowania, których niemal nie sposób ze sobą zestawić, jak i elastyczności, tzn. tym, że samochód "kursuje" zazwyczaj od domu do miejsca bardzo zbliżonego do docelowego i to bez przesiadek. Aby to zrównoważyć, trzeba by faktycznie doszczętnie zablokować Puławską, do tego stopnia, że przejazd nią stanie się wręcz kuriozalnie długi. Można to zrobić. Pytanie tylko, po co? Aby na siłę "uszczęśliwić" ludzi komunikacją miejską?
Ja jestem za tym, by zostawić w spokoju tych, którzy dojeżdżają Puławską samochodem. Czyli za tym, by w żaden sposób nie redukować przepustowości. A jak uszczęśliwiać to tych, którzy faktycznie z komunikacji miejskiej korzystają - proszę bardzo. Krótko mówiąc, podzielam całkowicie zdanie BJ-a.
Bądźcie poważni - w momencie, gdy kogoś stać, jest rzeczą NIESAMOWICIE trudną uczynienie "w jego interesie" przesiadki do komunikacji miejskiej. Sytuacja przedstawia się wówczas następująco: czas dojazdu vs wygoda. Przy czym wygoda w wielu przypadkach O NIEBO przewyższa tę, którą oferuje komunikacja miejska - mówię tu zarówno o warunkach podróżowania, których niemal nie sposób ze sobą zestawić, jak i elastyczności, tzn. tym, że samochód "kursuje" zazwyczaj od domu do miejsca bardzo zbliżonego do docelowego i to bez przesiadek. Aby to zrównoważyć, trzeba by faktycznie doszczętnie zablokować Puławską, do tego stopnia, że przejazd nią stanie się wręcz kuriozalnie długi. Można to zrobić. Pytanie tylko, po co? Aby na siłę "uszczęśliwić" ludzi komunikacją miejską?
Ja jestem za tym, by zostawić w spokoju tych, którzy dojeżdżają Puławską samochodem. Czyli za tym, by w żaden sposób nie redukować przepustowości. A jak uszczęśliwiać to tych, którzy faktycznie z komunikacji miejskiej korzystają - proszę bardzo. Krótko mówiąc, podzielam całkowicie zdanie BJ-a.
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36242
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
Dlatego mowa była nie o jego interesie, tylko o interesie Warszawy.Pink pisze:Bądźcie poważni - w momencie, gdy kogoś stać, jest rzeczą NIESAMOWICIE trudną uczynienie "w jego interesie" przesiadki do komunikacji miejskiej.
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Ale ten punkt widzenia jest tak samo jednostronnie stronniczyPink pisze:Aby to zrównoważyć, trzeba by faktycznie doszczętnie zablokować Puławską, do tego stopnia, że przejazd nią stanie się wręcz kuriozalnie długi. Można to zrobić. Pytanie tylko, po co? Aby na siłę "uszczęśliwić" ludzi komunikacją miejską?![]()
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Korzystanie z komunikacji miejskiej jako akt działania prospołecznego - bez urazy, ale takie dyrdymały to chyba tylko...na forum miłośników komunikacji miejskiej można usłyszeć. No, może jeszcze z ust polityków
Tak czy siak, powtarzam - jestem za nagradzaniem (już niech będzie) korzystania z autobusów, niech pasażerowie mają jak najlepiej i niech jak najszybciej docierają do celu. Byle nie kosztem kierowców, bo nie widzę powodów, by karać za to, że wolą dojeżdżać jednak samochodem. No chyba, że przyjmiemy następujący schemat logiczny: każdy, kto korzysta z samochodu podczas gdy mógłby z komunikacji miejskiej to egoista, a każdy egoista jest godny potępienia i zasługuje na karę...
Bastianie, co to jest "interes Warszawy"?
Tak czy siak, powtarzam - jestem za nagradzaniem (już niech będzie) korzystania z autobusów, niech pasażerowie mają jak najlepiej i niech jak najszybciej docierają do celu. Byle nie kosztem kierowców, bo nie widzę powodów, by karać za to, że wolą dojeżdżać jednak samochodem. No chyba, że przyjmiemy następujący schemat logiczny: każdy, kto korzysta z samochodu podczas gdy mógłby z komunikacji miejskiej to egoista, a każdy egoista jest godny potępienia i zasługuje na karę...
Bastianie, co to jest "interes Warszawy"?
- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
Ale tak to się nie da, jeśli promujemy komunikację zbiorową, to musi być kosztem kierowców. A uważam, że jeden człowiek w wypasionym SUVie może stać w korku, jeśli dzięki temu ma przejechać kilkadziesiąt osób w autobusie.Pink pisze:Byle nie kosztem kierowców, bo nie widzę powodów, by karać za to, że wolą dojeżdżać jednak samochodem.
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36242
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
To nie do mnie pytanie, ja to tylko przywołałem:Pink pisze:Bastianie, co to jest "interes Warszawy"?
Glonojad pisze:Warszawa nie ma żadnego interesu, żeby tyle ludzi wjeżdżało Puławską samochodami.
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Spoko, zatem niech ograniczenia dotkną Centrum, gdzie jest prawdziwy problem.Szeregowy_Równoległy pisze:Ale tak to się nie da, jeśli promujemy komunikację zbiorową, to musi być kosztem kierowców.
Póki nie ma obwodnicy (choć oczywiście tak naprawdę powinny być dwie), odpowiedniej ilości mostów i generalnie dobrego systemu dróg i poziomu infrastruktury, to nie powinno się wpychać ludzi na siłę do komunikacji, która też nie stoi na zachodnim poziomie.
- Glonojad
- Dark Lord of The Plonk
- Posty: 26876
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
- Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki
To interes mieszkańców miasta, by zapewnić każdemu czy prawie każdemu chętnemu możliwość dotarcia do celu swojej podróży jak najmniejszym kosztem społecznym, rozumianym jako koszt inwestycji, koszt wypadków, koszt zanieczyszczenia środowiska spalinami i hałasem, koszt zajętości terenu, koszt czasu spędzonego w podróży.Pink pisze:
Bastianie, co to jest "interes Warszawy"?
Nie ma żadnej, dokładnie żadnej możliwości, aby zapewnić powyższe w mieście wielkości Warszawy zakładając swobodę użytkowania samochodu. Żadnej.
Bo skończymy jak miasta w USA, które mają po 60% powierzchni zajęte pod drogi i inne urządzenia transportu samochodowego, a korki mimo to są na porządku dziennym.
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.
Owi "kierowcy SUVów" i tak już stoją codziennej na Puławskiej i staliby dalej - tj. byliby w znacznie gorszej "czasowo" sytuacji niż ci w autobusie - gdyby wprowadzono buspas przy zachowaniu dotychczasowej ilości pasów. Po zabraniu pasa natomiast opony chyba przyrosłyby im do asfaltu. Poza tym...jacy MY "promujemy komunikację miejską"? Bo ja w takiej bezwarunkowej opcji na pewno jej nie promuję. Znowu podzielam tu zdanie BJ-a, w centrum jak najbardziej, poza centrum w jakimś zakresie jak najbardziej i w pewnych formach też jak najbardziej. Ale co się tyczy takich rejonów jak omawiana Puławska to:

...przy czym może mógłbym wykreślić psioczenie na sam poziom komunikacji miejskiejPóki nie ma obwodnicy (choć oczywiście tak naprawdę powinny być dwie), odpowiedniej ilości mostów i generalnie dobrego systemu dróg i poziomu infrastruktury, to nie powinno się wpychać ludzi na siłę do komunikacji, która też nie stoi na zachodnim poziomie.
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36242
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
No przecież o to właśnie chodzi. A także o to, by nastąpiło to poza Warszawą - a im bliżej domu, tym więcej da do myślenia.Pink pisze:Po zabraniu pasa natomiast opony chyba przyrosłyby im do asfaltu.
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
Dokładnie. Jeśli Bardzo Dużo Aut będzie stało na Puławskiej poza Warszawą, to będzie o to Bardzo Dużo Aut mniej w samej Warszawie. Czyli Warszawa będzie zadowolona. A buspas i dziko śmigające jeden za drugim autobusy to szybsza od wrastania w asfalt alternatywa, skądinąd sensowna. A jeśli komuś nie pasuje, to niech stoi, byleby stał poza Warszawą.
- Glonojad
- Dark Lord of The Plonk
- Posty: 26876
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
- Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki
Dodam, że -jak ktoś już gdzieś pisał- program badawczy UE "Portal" udowodnił m.in., że sama marchewka nie wystarczy - i opowiadania kierowców "przesiadłbym się do komunikacji gdyby była sensowna" są nieraz niewiele znaczącymi kłamstewkami z pozycji "przecież i tak sensowna nie będzie". W warunkach ich obecnie niemal nieograniczonej rynkowej dostępności, aut będzie tyle, ile się na drogach zmieści.
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.