Korekta taryfy - 2011
Moderator: JacekM
Nie dziwi to. Efekt skali wszystkiego. Organizacji, utrzymania, jednostki taboru... Z drugiej strony duże wpływy z podatków dają możliwości większej dotacji.Adam G. pisze:Przyjmując inne miasta jako punkty odniesienia, mamy bardzo tanie bilety. Tymczasem to właśnie w Warszawie zarobki są najwyższe, podobnie zresztą jak poziom usług transportowych.
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Może żyje gdzie indziej, ale u mnie (Iwiczna i okolice) nie słyszałem o stawce mniejszej niż 10, do ręki, a co do nadgodzin, to się zgadzam nie znam nikogo kto by wyrabiał na ochronie mniej jak 2000 bo robią po 200 godzin, ale to jak kto woli.Premo pisze:6zł/hkajo pisze:byle ochroniarz potrafi dostać 10zł/h1200 z nadgodzinamiAle z tego 1700
[ Dodano: |7 Sty 2011|, 2011 21:21 ]
Nie wiem, ja czytałem sobie w literaturze, że komunikacja miejska wykazuje małą elastyczność cenową popytu, wręcz znikomą.Rosa pisze:Własnie nie jest, moze jechac samochodem, rowerem, moze jeździć na gapę.
Polecam: http://www.zm.org.pl
Nazywam się Kajo i jestem Roweroholikiem.
Nazywam się Kajo i jestem Roweroholikiem.
Wiesz ja coraz częściej skłaniam się w stronę twierdzenia że aby być biednym trzeba tego chcieć albo nie mieć wyobraźni - jeżeli masz jakikolwiek fach w ręku, jesteś gotów rzetelnie pracować i masz trochę wyobraźni to bez większego problemu średnią w Warszawie przebijesz - głupie odśnieżanie dachu to zarobek rzędu 400 PLN dziennie ale trzeba posiedzieć na dachu tych 6h, krawiectwo na zamówienie, szydełkowanie, nawet robienie za "złotą rączkę" czy nawet zwykła robota fizyczna na budowie. Wszędzie przebijesz 2k na rękę, tylko musisz zaryzykować, poświęcić swój czas i po prostu wyjść z założenia że praca fizyczna nie hańbi - to że się studencikowi nie chce rąk pobrudzić, że "zasługuje na więcej" to już jego problem (w sumie nie widzę powodu by komuś za niezaradność i wszelkiej maści bumelantom dawać prezenty w postaci tanich biletów etc.).W ogóle każdy w warszawie jest piękny i bogaty(przecież każdy zarabia 3600zł netto). Ceny są najniższe i wszyscy są szczęśliwi. Skoro jest tak dobrze to po co komunikacja miejska? Z takimi zarobkami i przy tak niskich cenach każdego stać na zakup i utrzymanie własnego samochodu.
Jeżeli chodzi o ceny... no cóż taki jest przywilej bycia centrum finansowo kulturalnym średniej wielkości miasta. I normalnym jest że jednym bedzie z tym ok, innym trochę mniej. Jeśli uważasz że nie stać Cię na mieszkanie w Wawie ale z kolei praca Ci odpowiada to zawsze możesz przenieść się np. do Mińska Maz. i dojeżdżać do Wawy. W sumie zważywszy na to że z Mińska do Śródmieścia jedziesz mniej więcej tyle co z Białołęki to różnicy większej nie ma w czasie, a oszczędność pieniędzy jest spora
Tylko że wiesz z tymi gorzej zarabiającymi to zauważyłem pewną prawidłowość - jeżeli narzekają to najczęściej nie robią niczego by zmienić swój status.Tylko tych gorzej zarabiających jest o wiele więcej niż tych lepiej.
Poza emerytami i młodzieżą do lat 19 komunikacją jeździ sporo osób które zarabiają średnią krajową bo po prostu chcą się w miarę sprawnie - choć niekoniecznie wygodnie - w godzinach szczytu dostać z punktu A do punktu B, o czym najlepiej świadczy choćby zainteresowanie P&R.Komunikacją miejską podróżują osoby które muszą. Nie chodzi o to że kogoś nie stać na bilet. Po prostu jak kupi droższy bilet to będzie musiał z czegoś zrezygnować
A jeśli chodzi o tych biednych robiących w galeriach i sklepach to uważam że kosztowna komunikacja tylko wyszłaby im na dobre - zaczęliby się zastanawiać co zrobić żeby zwiększyć swoje zasoby a nie siedzieli za przysłowiową miskę ryżu w galeriach handlowych.
Tu nie do końca się zgodzę z możliwościami dotowania, Warszawa owszem ma spore wpływy do budżetu, jednak:Nie dziwi to. Efekt skali wszystkiego. Organizacji, utrzymania, jednostki taboru... Z drugiej strony duże wpływy z podatków dają możliwości większej dotacji.
01. Warszawa to nr 1 pod względem wysokości podatków lokalnych - nie ma chyba drugiego miasta które by tak darło podatki lokalne z mieszkańców i przedsiębiorców.
02. Warszawa jest w czołówce miast najbardziej zadłużonych - z permanentnym deficytem budżetowym (w ubiegłym roku np w okolicach 2 MLD PLN). W znaczniej mierze zawdzięczamy to emigracji mieszkańców oraz tzw MiŚ-ów (małych i średnich przedsiębiorstw) do podwarszawskich gmin gdzie niższe są czynsze oraz podatki lokalne.
03. Warszawa z racji swojej wielkości i wątpliwego bogactwa została obdarowana "przywilejem" płacenia "janosikowego" które dodatkowo uszczupla kasę miasta.
04. Warszawa ma w przeciwieństwie do małych ośrodków urbanistycznych ma znacznie większe nakłady na cele takie jak oświata, służby publiczne, kultura itd. itp. a to wcale małe pieniądze nie są.
Nie widzę więc tu żadnej możliwości by miasto mogło sobie pozwolić na większe dopłaty.
"Spóźniony pociąg przyspieszony relacji xyz, przyjedzie z opóźnieniem ok. 25 minut. Opóźnienie może ulec powiększe... zmianie"
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36176
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
Chyba państwaAligator pisze:Jeżeli chodzi o ceny... no cóż taki jest przywilej bycia centrum finansowo kulturalnym średniej wielkości miasta.
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
- fik
- Naczelne Chamidło
- Posty: 27723
- Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
- Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser
No, już widzę moich rodziców inwalidów odśnieżających dachy.Aligator pisze:Wiesz ja coraz częściej skłaniam się w stronę twierdzenia że aby być biednym trzeba tego chcieć albo nie mieć wyobraźni - jeżeli masz jakikolwiek fach w ręku, jesteś gotów rzetelnie pracować i masz trochę wyobraźni to bez większego problemu średnią w Warszawie przebijesz - głupie odśnieżanie dachu to zarobek rzędu 400 PLN dziennie ale trzeba posiedzieć na dachu tych 6h, krawiectwo na zamówienie, szydełkowanie, nawet robienie za "złotą rączkę" czy nawet zwykła robota fizyczna na budowie. Wszędzie przebijesz 2k na rękę, tylko musisz zaryzykować, poświęcić swój czas i po prostu wyjść z założenia że praca fizyczna nie hańbi - to że się studencikowi nie chce rąk pobrudzić, że "zasługuje na więcej" to już jego problem (w sumie nie widzę powodu by komuś za niezaradność i wszelkiej maści bumelantom dawać prezenty w postaci tanich biletów etc.).
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
hola, ale dachu nie może odśnieżać byle kto. Potrzebne są uprawnienia i najczęściej drogie szkolenia.bosman30 pisze:Myśle że nie chodzi tu o starszych ludzi,a tych w sile wieku.fik pisze:No, już widzę moich rodziców inwalidów odśnieżających dachy
Mój kolega kiedyś powiedział wprost "NIE PO TO JESTEM BEZROBOTNYM żebym musiał pracować"
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
Bastian pisze:Chyba państwaAligator pisze:Jeżeli chodzi o ceny... no cóż taki jest przywilej bycia centrum finansowo kulturalnym średniej wielkości miasta.
Naturalnie... średniej wielkości państwa
Jak ja kocham takie skrajności Fiku.
No, już widzę moich rodziców inwalidów odśnieżających dachy.
Wiesz to że się społeczeństwo starzeje to akurat argument za tym żeby ludzi bardziej motywować do przedsiębiorczości - bo niedługo może nie być komu na "starych" Polaków pracować (w tym na renty, emerytury, zapomogi, zasiłki). Wtedy dopiero będzie lament, nędza i drożyzna Fiku.Ale społeczeństwo nam się starzeje (i chorzeje zresztą też).
Ja np płacę na darmo składki ZUS,1/10 szkutników dożywa łaski emerytury.Co mnie pociesza to że robaki mnie nie zjedzą bo we mnie samo włókno węglowe i żywica epoksydowaJestem lepiej zakonserwowany za życia nizli Lenin po śmierci
Zazdroszczę Ci Bosmanie Ty jeszcze masz motywację by wierzyć że ten 1/10 ma szansę na emeryturę
Kolejny... MeWa czy naprawdę ciężko jest przeczytać parę poprzedzających postów żeby mieć pełen obraz tego o czym jest rozmowa? Czy może po prostu na siłę chcesz się do czegoś przyczepić/przykleić łatkę? Choć raz skomentuj ideę/myśl przewodnią zamiast małego fragmentu wypowiedzi.hola, ale dachu nie może odśnieżać byle kto. Potrzebne są uprawnienia i najczęściej drogie szkolenia.
Jeśli chcesz, masz cała gamę niczym nie skrępowanych propozycji prowadzenia działalności, i tylko od Ciebie zależy czy coś z tego zaczniesz robić.
"Spóźniony pociąg przyspieszony relacji xyz, przyjedzie z opóźnieniem ok. 25 minut. Opóźnienie może ulec powiększe... zmianie"
- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
Niekoniecznie, ja na przykład podróżuję komunikacją z wyboru. Mieszkam w Śródmieściu i samochodem bym tkwił w korkach. ZTMem do mamusi na Pragę jadę w popołudniowym szczycie góra pół godziny, bo przepuszczam pełne składy na Bankowym. Samochodem w tym czasie bym się przez Wisłę nawet nie przebił.Premo pisze:Komunikacją miejską podróżują osoby które muszą. Nie chodzi o to że kogoś nie stać na bilet. Po prostu jak kupi droższy bilet to będzie musiał z czegoś zrezygnować
A o ile droższy byłby ten miesięczny bilet? O 10%, czyli niecałe 7 złotych? Mniej niż paczka fajek? Przecież ludzie, nad których losem tak biadolisz już kupują bilety, bo przecież muszą korzystać z komunikacji. Jak ktoś wypali paczkę mniej w miesiącu to nie umrze, a o takich rzędach różnic tutaj piszemy.
Kocham takie wypowiedzi! Niestety, coraz więcej ich jest w internecie i to nawet zauważam nie tylko ja. Dużo przecież zależy od loterii naturalnej, jeden płaci za mieszkanie 6 zł z metra, a drugi 13,80 no bo akurat to kamienicę, w której ktoś tam mieszka odzyskali spadkobiercy dawnych właścicieli, a znów trzeci sąsiad wykupił mieszkanie za niewielki procent wartości, bo akurat miał taką możliwość i teraz może sobie mówić, że żeby być biednym, trzeba być ciamajdą. I co z tego, że się pójdzie do pracy, jak większość wydatków i tak pochłaniają koszty stałe, które są różne w zależności od sytuacji, w jakiej się znalazła konkretna jednostka. Do tego państwo rzeczywiście promuje tych, którzy w ogóle nie pracują (tj. nie osiągają żadnego dochodu), a ci którzy mają już jakiś choćby niewielki dochód, mimo wysokich wydatków, muszą się wciąż z tego tłumaczyć, bo może chcą wyłudzić pomoc. No tak, ale to temat o biletach, więc EOT.Aligator pisze:Wiesz ja coraz częściej skłaniam się w stronę twierdzenia że aby być biednym trzeba tego chcieć albo nie mieć wyobraźni - jeżeli masz jakikolwiek fach w ręku, jesteś gotów rzetelnie pracować i masz trochę wyobraźni to bez większego problemu średnią w Warszawie
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
przeczytałem cały temat. Jak widać - musisz lepsze przykłady obierać do zobrazowania Twoich idei.Aligator pisze:Kolejny... MeWa czy naprawdę ciężko jest przeczytać parę poprzedzających postów żeby mieć pełen obraz tego o czym jest rozmowa? Czy może po prostu na siłę chcesz się do czegoś przyczepić/przykleić łatkę? Choć raz skomentuj ideę/myśl przewodnią zamiast małego fragmentu wypowiedzi.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]