Korekta taryfy - 2011

Moderator: JacekM

Awatar użytkownika
Premo
Posty: 5439
Rejestracja: 15 kwie 2006, 14:58

Post autor: Premo » 07 sty 2011, 21:01

Komunikacją miejską podróżują osoby które muszą. Nie chodzi o to że kogoś nie stać na bilet. Po prostu jak kupi droższy bilet to będzie musiał z czegoś zrezygnować

Awatar użytkownika
chester
Posty: 2819
Rejestracja: 25 paź 2009, 22:07
Lokalizacja: Natolin

Post autor: chester » 07 sty 2011, 21:04

Adam G. pisze:Przyjmując inne miasta jako punkty odniesienia, mamy bardzo tanie bilety. Tymczasem to właśnie w Warszawie zarobki są najwyższe, podobnie zresztą jak poziom usług transportowych.
Nie dziwi to. Efekt skali wszystkiego. Organizacji, utrzymania, jednostki taboru... Z drugiej strony duże wpływy z podatków dają możliwości większej dotacji.
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.

kajo
Posty: 2859
Rejestracja: 03 lut 2007, 16:17
Lokalizacja: Warszawa-Rakowiec

Post autor: kajo » 07 sty 2011, 21:20

Premo pisze:
kajo pisze:byle ochroniarz potrafi dostać 10zł/h
6zł/h
Ale z tego 1700
1200 z nadgodzinami
Może żyje gdzie indziej, ale u mnie (Iwiczna i okolice) nie słyszałem o stawce mniejszej niż 10, do ręki, a co do nadgodzin, to się zgadzam nie znam nikogo kto by wyrabiał na ochronie mniej jak 2000 bo robią po 200 godzin, ale to jak kto woli.

[ Dodano: |7 Sty 2011|, 2011 21:21 ]
Rosa pisze:Własnie nie jest, moze jechac samochodem, rowerem, moze jeździć na gapę.
Nie wiem, ja czytałem sobie w literaturze, że komunikacja miejska wykazuje małą elastyczność cenową popytu, wręcz znikomą.
Polecam: http://www.zm.org.pl
Nazywam się Kajo i jestem Roweroholikiem.

Aligator
Posty: 927
Rejestracja: 17 wrz 2008, 9:34
Lokalizacja: Warsaw/Higashikurume

Post autor: Aligator » 07 sty 2011, 22:44

W ogóle każdy w warszawie jest piękny i bogaty(przecież każdy zarabia 3600zł netto). Ceny są najniższe i wszyscy są szczęśliwi. Skoro jest tak dobrze to po co komunikacja miejska? Z takimi zarobkami i przy tak niskich cenach każdego stać na zakup i utrzymanie własnego samochodu.
Wiesz ja coraz częściej skłaniam się w stronę twierdzenia że aby być biednym trzeba tego chcieć albo nie mieć wyobraźni - jeżeli masz jakikolwiek fach w ręku, jesteś gotów rzetelnie pracować i masz trochę wyobraźni to bez większego problemu średnią w Warszawie przebijesz - głupie odśnieżanie dachu to zarobek rzędu 400 PLN dziennie ale trzeba posiedzieć na dachu tych 6h, krawiectwo na zamówienie, szydełkowanie, nawet robienie za "złotą rączkę" czy nawet zwykła robota fizyczna na budowie. Wszędzie przebijesz 2k na rękę, tylko musisz zaryzykować, poświęcić swój czas i po prostu wyjść z założenia że praca fizyczna nie hańbi - to że się studencikowi nie chce rąk pobrudzić, że "zasługuje na więcej" to już jego problem (w sumie nie widzę powodu by komuś za niezaradność i wszelkiej maści bumelantom dawać prezenty w postaci tanich biletów etc.).

Jeżeli chodzi o ceny... no cóż taki jest przywilej bycia centrum finansowo kulturalnym średniej wielkości miasta. I normalnym jest że jednym bedzie z tym ok, innym trochę mniej. Jeśli uważasz że nie stać Cię na mieszkanie w Wawie ale z kolei praca Ci odpowiada to zawsze możesz przenieść się np. do Mińska Maz. i dojeżdżać do Wawy. W sumie zważywszy na to że z Mińska do Śródmieścia jedziesz mniej więcej tyle co z Białołęki to różnicy większej nie ma w czasie, a oszczędność pieniędzy jest spora ;)
Tylko tych gorzej zarabiających jest o wiele więcej niż tych lepiej.
Tylko że wiesz z tymi gorzej zarabiającymi to zauważyłem pewną prawidłowość - jeżeli narzekają to najczęściej nie robią niczego by zmienić swój status.

Komunikacją miejską podróżują osoby które muszą. Nie chodzi o to że kogoś nie stać na bilet. Po prostu jak kupi droższy bilet to będzie musiał z czegoś zrezygnować
Poza emerytami i młodzieżą do lat 19 komunikacją jeździ sporo osób które zarabiają średnią krajową bo po prostu chcą się w miarę sprawnie - choć niekoniecznie wygodnie - w godzinach szczytu dostać z punktu A do punktu B, o czym najlepiej świadczy choćby zainteresowanie P&R.
A jeśli chodzi o tych biednych robiących w galeriach i sklepach to uważam że kosztowna komunikacja tylko wyszłaby im na dobre - zaczęliby się zastanawiać co zrobić żeby zwiększyć swoje zasoby a nie siedzieli za przysłowiową miskę ryżu w galeriach handlowych.
Nie dziwi to. Efekt skali wszystkiego. Organizacji, utrzymania, jednostki taboru... Z drugiej strony duże wpływy z podatków dają możliwości większej dotacji.
Tu nie do końca się zgodzę z możliwościami dotowania, Warszawa owszem ma spore wpływy do budżetu, jednak:

01. Warszawa to nr 1 pod względem wysokości podatków lokalnych - nie ma chyba drugiego miasta które by tak darło podatki lokalne z mieszkańców i przedsiębiorców.
02. Warszawa jest w czołówce miast najbardziej zadłużonych - z permanentnym deficytem budżetowym (w ubiegłym roku np w okolicach 2 MLD PLN). W znaczniej mierze zawdzięczamy to emigracji mieszkańców oraz tzw MiŚ-ów (małych i średnich przedsiębiorstw) do podwarszawskich gmin gdzie niższe są czynsze oraz podatki lokalne.
03. Warszawa z racji swojej wielkości i wątpliwego bogactwa została obdarowana "przywilejem" płacenia "janosikowego" które dodatkowo uszczupla kasę miasta.
04. Warszawa ma w przeciwieństwie do małych ośrodków urbanistycznych ma znacznie większe nakłady na cele takie jak oświata, służby publiczne, kultura itd. itp. a to wcale małe pieniądze nie są.

Nie widzę więc tu żadnej możliwości by miasto mogło sobie pozwolić na większe dopłaty.
"Spóźniony pociąg przyspieszony relacji xyz, przyjedzie z opóźnieniem ok. 25 minut. Opóźnienie może ulec powiększe... zmianie"

bosman30
Posty: 388
Rejestracja: 15 mar 2010, 15:51
Kontakt:

Post autor: bosman30 » 07 sty 2011, 22:47

Aligator, :spoko:
Operator Żurawia Wieżowego :-D

Awatar użytkownika
Bastian
Sułtan Maroka
Posty: 36176
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...

Post autor: Bastian » 07 sty 2011, 22:49

Aligator pisze:Jeżeli chodzi o ceny... no cóż taki jest przywilej bycia centrum finansowo kulturalnym średniej wielkości miasta.
Chyba państwa ;)
Honi soit qui mal y pense... Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow

Awatar użytkownika
fik
Naczelne Chamidło
Posty: 27723
Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser

Post autor: fik » 07 sty 2011, 23:06

Aligator pisze:Wiesz ja coraz częściej skłaniam się w stronę twierdzenia że aby być biednym trzeba tego chcieć albo nie mieć wyobraźni - jeżeli masz jakikolwiek fach w ręku, jesteś gotów rzetelnie pracować i masz trochę wyobraźni to bez większego problemu średnią w Warszawie przebijesz - głupie odśnieżanie dachu to zarobek rzędu 400 PLN dziennie ale trzeba posiedzieć na dachu tych 6h, krawiectwo na zamówienie, szydełkowanie, nawet robienie za "złotą rączkę" czy nawet zwykła robota fizyczna na budowie. Wszędzie przebijesz 2k na rękę, tylko musisz zaryzykować, poświęcić swój czas i po prostu wyjść z założenia że praca fizyczna nie hańbi - to że się studencikowi nie chce rąk pobrudzić, że "zasługuje na więcej" to już jego problem (w sumie nie widzę powodu by komuś za niezaradność i wszelkiej maści bumelantom dawać prezenty w postaci tanich biletów etc.).
No, już widzę moich rodziców inwalidów odśnieżających dachy. :bredzisz:
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!

bosman30
Posty: 388
Rejestracja: 15 mar 2010, 15:51
Kontakt:

Post autor: bosman30 » 07 sty 2011, 23:10

fik pisze:No, już widzę moich rodziców inwalidów odśnieżających dachy
Myśle że nie chodzi tu o starszych ludzi,a tych w sile wieku.
Mój kolega kiedyś powiedział wprost "NIE PO TO JESTEM BEZROBOTNYM żebym musiał pracować" ](*,)
Operator Żurawia Wieżowego :-D

Awatar użytkownika
fik
Naczelne Chamidło
Posty: 27723
Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser

Post autor: fik » 07 sty 2011, 23:13

bosman30 pisze: Myśle że nie chodzi tu o starszych ludzi,a tych w sile wieku.
Ale społeczeństwo nam się starzeje (i chorzeje zresztą też).
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!

bosman30
Posty: 388
Rejestracja: 15 mar 2010, 15:51
Kontakt:

Post autor: bosman30 » 07 sty 2011, 23:25

fik pisze:(i chorzeje zresztą też)
Ja np płacę na darmo składki ZUS,1/10 szkutników dożywa łaski emerytury.Co mnie pociesza to że robaki mnie nie zjedzą bo we mnie samo włókno węglowe i żywica epoksydowa (-( Jestem lepiej zakonserwowany za życia nizli Lenin po śmierci ;-)
Operator Żurawia Wieżowego :-D

Awatar użytkownika
MeWa
Cukiereczek
Posty: 24727
Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy

Post autor: MeWa » 08 sty 2011, 0:13

bosman30 pisze:
fik pisze:No, już widzę moich rodziców inwalidów odśnieżających dachy
Myśle że nie chodzi tu o starszych ludzi,a tych w sile wieku.
Mój kolega kiedyś powiedział wprost "NIE PO TO JESTEM BEZROBOTNYM żebym musiał pracować" ](*,)
hola, ale dachu nie może odśnieżać byle kto. Potrzebne są uprawnienia i najczęściej drogie szkolenia.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"

[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]

Aligator
Posty: 927
Rejestracja: 17 wrz 2008, 9:34
Lokalizacja: Warsaw/Higashikurume

Post autor: Aligator » 08 sty 2011, 0:22

Bastian pisze:
Aligator pisze:Jeżeli chodzi o ceny... no cóż taki jest przywilej bycia centrum finansowo kulturalnym średniej wielkości miasta.
Chyba państwa ;)

Naturalnie... średniej wielkości państwa ;)

No, już widzę moich rodziców inwalidów odśnieżających dachy. :bredzisz:
Jak ja kocham takie skrajności Fiku.

Ale społeczeństwo nam się starzeje (i chorzeje zresztą też).
Wiesz to że się społeczeństwo starzeje to akurat argument za tym żeby ludzi bardziej motywować do przedsiębiorczości - bo niedługo może nie być komu na "starych" Polaków pracować (w tym na renty, emerytury, zapomogi, zasiłki). Wtedy dopiero będzie lament, nędza i drożyzna Fiku.
Ja np płacę na darmo składki ZUS,1/10 szkutników dożywa łaski emerytury.Co mnie pociesza to że robaki mnie nie zjedzą bo we mnie samo włókno węglowe i żywica epoksydowa (-( Jestem lepiej zakonserwowany za życia nizli Lenin po śmierci ;-)

Zazdroszczę Ci Bosmanie Ty jeszcze masz motywację by wierzyć że ten 1/10 ma szansę na emeryturę :) Ja żyję w przeświadczeniu że gdy dożyję 60-ki (jeśli dożyję) to wiek emerytalny będzie "na tamtym świecie"... :D
hola, ale dachu nie może odśnieżać byle kto. Potrzebne są uprawnienia i najczęściej drogie szkolenia.
Kolejny... MeWa czy naprawdę ciężko jest przeczytać parę poprzedzających postów żeby mieć pełen obraz tego o czym jest rozmowa? Czy może po prostu na siłę chcesz się do czegoś przyczepić/przykleić łatkę? Choć raz skomentuj ideę/myśl przewodnią zamiast małego fragmentu wypowiedzi.
Jeśli chcesz, masz cała gamę niczym nie skrępowanych propozycji prowadzenia działalności, i tylko od Ciebie zależy czy coś z tego zaczniesz robić.
"Spóźniony pociąg przyspieszony relacji xyz, przyjedzie z opóźnieniem ok. 25 minut. Opóźnienie może ulec powiększe... zmianie"

Awatar użytkownika
Szeregowy_Równoległy
Szeregowe Chamidło
Posty: 11868
Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37

Post autor: Szeregowy_Równoległy » 08 sty 2011, 0:37

Premo pisze:Komunikacją miejską podróżują osoby które muszą. Nie chodzi o to że kogoś nie stać na bilet. Po prostu jak kupi droższy bilet to będzie musiał z czegoś zrezygnować
Niekoniecznie, ja na przykład podróżuję komunikacją z wyboru. Mieszkam w Śródmieściu i samochodem bym tkwił w korkach. ZTMem do mamusi na Pragę jadę w popołudniowym szczycie góra pół godziny, bo przepuszczam pełne składy na Bankowym. Samochodem w tym czasie bym się przez Wisłę nawet nie przebił.
A o ile droższy byłby ten miesięczny bilet? O 10%, czyli niecałe 7 złotych? Mniej niż paczka fajek? Przecież ludzie, nad których losem tak biadolisz już kupują bilety, bo przecież muszą korzystać z komunikacji. Jak ktoś wypali paczkę mniej w miesiącu to nie umrze, a o takich rzędach różnic tutaj piszemy.
129, 177, 178, 187, 194, 197, 207, 716, 401, 517, N35, N85, R1, R3, S1.

Nazywam się Major Bień

fraktal
Posty: 5524
Rejestracja: 17 gru 2005, 12:03

Post autor: fraktal » 08 sty 2011, 0:48

Aligator pisze:Wiesz ja coraz częściej skłaniam się w stronę twierdzenia że aby być biednym trzeba tego chcieć albo nie mieć wyobraźni - jeżeli masz jakikolwiek fach w ręku, jesteś gotów rzetelnie pracować i masz trochę wyobraźni to bez większego problemu średnią w Warszawie
Kocham takie wypowiedzi! Niestety, coraz więcej ich jest w internecie i to nawet zauważam nie tylko ja. Dużo przecież zależy od loterii naturalnej, jeden płaci za mieszkanie 6 zł z metra, a drugi 13,80 no bo akurat to kamienicę, w której ktoś tam mieszka odzyskali spadkobiercy dawnych właścicieli, a znów trzeci sąsiad wykupił mieszkanie za niewielki procent wartości, bo akurat miał taką możliwość i teraz może sobie mówić, że żeby być biednym, trzeba być ciamajdą. I co z tego, że się pójdzie do pracy, jak większość wydatków i tak pochłaniają koszty stałe, które są różne w zależności od sytuacji, w jakiej się znalazła konkretna jednostka. Do tego państwo rzeczywiście promuje tych, którzy w ogóle nie pracują (tj. nie osiągają żadnego dochodu), a ci którzy mają już jakiś choćby niewielki dochód, mimo wysokich wydatków, muszą się wciąż z tego tłumaczyć, bo może chcą wyłudzić pomoc. No tak, ale to temat o biletach, więc EOT.

Awatar użytkownika
MeWa
Cukiereczek
Posty: 24727
Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy

Post autor: MeWa » 08 sty 2011, 0:59

Aligator pisze:Kolejny... MeWa czy naprawdę ciężko jest przeczytać parę poprzedzających postów żeby mieć pełen obraz tego o czym jest rozmowa? Czy może po prostu na siłę chcesz się do czegoś przyczepić/przykleić łatkę? Choć raz skomentuj ideę/myśl przewodnią zamiast małego fragmentu wypowiedzi.
przeczytałem cały temat. Jak widać - musisz lepsze przykłady obierać do zobrazowania Twoich idei.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"

[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]

ODPOWIEDZ