Bastian pisze:
[ Dodano: |25 Mar 2011|, 2011 00:14 ]
Łukasz pisze:W weekend jedzie się 15-20 minut w dowolne miejsce.
Ach, czyli nie ma jednak takich korków na TŁ i WZ? Chyba się sam zamotałeś.
Coś z logiką kiepsko u Ciebie, wybacz. To, że są korki, nie znaczy, że trzeba w nich stać.
WZ nie trzeba jeździć, a TŁ można objechać. Tyle, że zamiast jechać prosto prosto prosto, trzeba ciągle skręcać i kombinować. Tylko po to, że w sobotę jest buspas.
[ Dodano: |25 Mar 2011|, 2011 21:28 ]
piotram pisze:Łukasz pisze:
Trasa WZ była nieprzejezdna w jedną stronę w godzinach 7-9, a w drugą w godzinach 17-19 w dni robocze. Teraz jest nieprzejezdna permanentnie przez 7 dni w tygodniu, przez cały dzień.
To jest zupełna demagogia "bo przez te buspasy to się cały dzień stoi". A jest zupełnie odwrotnie. Od Bankowego na Pragę stało się już od południa, a po południu już od Żelaznej. Teraz praktycznie się nie zdarza stanie wcześniej niż od Orlej, a np. wczoraj o 17 puszki stały dopiero za zamkiem... Rano od Pragi bywa źle, ale tam do Wileniaka też się od Szwedzkiej stało zawsze.
Zupełna demagogia to zarzucanie demagogii w tym temacie. Jakoś przez wiele lat wracałem o 14:30 czy nawet 15:30 i było troszeczkę przyciaśnione przed Parkiem Praskim. A weekendy? Dlaczego jak wracam czasem z miasta o 21 w niedzielę to jest korek?
Teraz to akurat jest kompletnie pusto wszędzie (np. dziś po 17 można było na deGaullu skręcić w lewo w jednym cyklu) może przez cenę benzyny.
[ Dodano: |25 Mar 2011|, 2011 21:35 ]
Jeszcze jedno, żeby nie było. Jestem kompletnym zwolennikiem buspasów wtedy, kiedy są one potrzebne. Sam korzystam z komunikacji jak mam jechać do ścisłego Centrum w ścisłym szczycie czy nawet w dzień (akurat w pracy mam parking). Ale jak jadę sobie w weekend czy o 21 to mnie dobijają te wasze wymysły, które nie mają nic innego na celu, jak tylko udowodnienie, że "ja" nie mogę się mylić, bo to jestem "ja" - i zdania nie zmienię.
I cokolwiek by nie mówić, to komunikacja miejska po 19-20 jest BEZNADZIEJNA. Kończą się zagęszczenia szczytowe, częstotliwość spada do 20-30 minut, zanika koordynacja, bo trzeba jakoś zrobić, żeby autobusy zjeżdżały do odpowiednich zajezdni. A nie każdy wsiada w autobus o 7:30, jedzie na 8 do pracy, siedzi do 16 i o 16:30 jest w domu. Jakoś nie możecie tego zrozumieć, że buspasy są utrzymywane w czasie, w którym jeździ 10 autobusów na godzinę. Poza tym ciągle się mówi, że wozów więcej nie ma, a te, które są, są na granicy zapełnienia.
Więc zanim jeszcze raz wyślecie kogoś do komunikacji, to włączcie te swoje książkowe mózgi i zastanówcie się, ile osób jest jeszcze w stanie zmieścić komunikacja.