Pech...
Moderatorzy: Wiliam, Szeregowy_Równoległy
Gdybym wiedział, że nakurat o tej porze będzie nieprzejezdny Nowy Świat to bym pojechał poprzednim 517 (gdyby 512 jeździło normalnie na Szczęśliwice, to bym chyba nie utknął na prawie 2 godziny pod Muzeum Narodowym
). Chociaż potem miałem dużo szczęścia, bo zdążyłem złapać lewara (2952) i nim jechać, tylko dlatego że kierowca przyjechał z R-7 dosyć późno i przez zahaczenie o ekspedycje. Opóźnił się odjazd o 3 minuty. 
No a ja ostatniego dnia czerwca nie zdążyłem na 04B/801. Wybrałem taki kurs 509 aby być 10 min przed jego pierwszego odjazdu z Żerania FSO. Autobus się spóźnił o ok. 7 min później złapał 7 min na Targowej i przyjechałem 5 min. po czasie. Na osłodę przybył 5437 na 723.
A to jeszcze nie koniec.
Później wyszedłem na ostatniego 315. Słońce tak świeciło, że zamiast autobusu na zdjęciu wyszła biała plama. Później zgodnie z planem chciałem przemieścić się na Płowiecką na skróconego 315 do Płowieckiej. Miałem skoordynowaną przesiadkę na Wiatraku ze 123 na 145 który za minutę odjeżdżał. Kiedy dotarłem na Wiatrak 145 stał na pętli ale na przystanku 521 właśnie zabierał pasażerów. Zadowolony, że zaoszczędzę z 1-2 minuty wsiadam. Po kilkudziesięciu metrach autobus stanął przy wyjeździe z pętli a kierowca poszedł do ekspedycji. Z żalem obserwowałem odjeżdżającego 145. Po kilku minutach kierowca przyszedł z kubłem wody y wylał na podłogę autobusu przed 1. drzwiami. chyba jakiś pasażer się zrzygał. Potem poszedł po jeszcze jedno wiadro a ja mogłem już sobie darowć.
A to jeszcze nie koniec.
Później wyszedłem na ostatniego 315. Słońce tak świeciło, że zamiast autobusu na zdjęciu wyszła biała plama. Później zgodnie z planem chciałem przemieścić się na Płowiecką na skróconego 315 do Płowieckiej. Miałem skoordynowaną przesiadkę na Wiatraku ze 123 na 145 który za minutę odjeżdżał. Kiedy dotarłem na Wiatrak 145 stał na pętli ale na przystanku 521 właśnie zabierał pasażerów. Zadowolony, że zaoszczędzę z 1-2 minuty wsiadam. Po kilkudziesięciu metrach autobus stanął przy wyjeździe z pętli a kierowca poszedł do ekspedycji. Z żalem obserwowałem odjeżdżającego 145. Po kilku minutach kierowca przyszedł z kubłem wody y wylał na podłogę autobusu przed 1. drzwiami. chyba jakiś pasażer się zrzygał. Potem poszedł po jeszcze jedno wiadro a ja mogłem już sobie darowć.

^^ widzicie go? On rozpędza się do 300 km/h a pendolino 200 km/ na 80 km...
Pecha miał dzisiaj taksówkarz na DK7 gdzieś w okolicach N Dworu Maz. - łoś mu przeszedł przez samochód (jadący samochód). Łoś zresztą też miał pecha, bo pagib, a taksówkarz trafił do karetki.
Na tym tle mój pech jest niewielki - sarna uderzyła mi dziś w prawy przód i pogniotła prawe drzwi (pierwsze i drugie). Lampa, błotnik, zderzak i para drzwi prawej strony oraz trochę nerwów - bilans pecha. Sarna skończyła gorzej, ale jak się zatrzymałem o 100 metrach i zobaczyłem, co mam na drzwiach, to już nie chciało mi się oglądać zwierzyny.
Ze dwa lata temu mała sarenka uderzyła mi w moje (lewe przednie) drzwi, ale skończyło się na maleńkim wgnieceniu, które do dzisiaj mam na pamiątkę.
Na tym tle mój pech jest niewielki - sarna uderzyła mi dziś w prawy przód i pogniotła prawe drzwi (pierwsze i drugie). Lampa, błotnik, zderzak i para drzwi prawej strony oraz trochę nerwów - bilans pecha. Sarna skończyła gorzej, ale jak się zatrzymałem o 100 metrach i zobaczyłem, co mam na drzwiach, to już nie chciało mi się oglądać zwierzyny.
Ze dwa lata temu mała sarenka uderzyła mi w moje (lewe przednie) drzwi, ale skończyło się na maleńkim wgnieceniu, które do dzisiaj mam na pamiątkę.
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.