Korekta taryfy - 2011
Moderator: JacekM
KLIK
![]()
Bilety będą za drogie? Ruch oporu wkracza do akcji
Mamy ruch oporu przeciwko podwyżkom cen biletów: ubezpieczenie dla gapowicza wypłacane po złapaniu za jazdę na dziko, zdjęcia kontrolerów w internecie i ostrzeganie krzykiem: "Kanar wchodzi!".
Bilety zdrożeją już za dwa tygodnie, 16 sierpnia. M.in. 20-minutowe z 2 do 2,60 zł, jednorazowe z 2,80 do 3,60 zł, a miesięczne z 78 do 90 zł. Znacznie większa jest skala podwyżki w strefie podmiejskiej.
W sobotę warszawscy syndykaliści urządzili więc Noc Swobodnego Jeźdźca. Krążyli po mieście tramwajami i namawiali do jazdy na gapę. - Podnoszenie cen komunikacji musi się zemścić. Do tej pory kupowałem bilety, po podwyżkach już chyba nie będę - deklaruje Jakub Gawlikowski. W osiemnastce rozdaje ulotki o darmowym transporcie i o tym, co robić, by nie zapłacić mandatu. Ludzie biorą chętnie. - Bo podwyżka dotyka wszystkich. Trzeba stawić opór, zaprotestować, czyli nie kupować biletów. Przed płaceniem kar można się obronić na wiele sposobów. Stworzyć stronę internetową ze zdjęciami kontrolerów, żeby każdy mógł ich rozpoznać - wymienia Gawlikowski - albo krzyczeć: "Kanar!", i ostrzec współpasażerów, gdy widzimy, że kontroler wchodzi do autobusu.
Syndykaliści mają jeszcze jeden pomysł - ubezpieczenie dla gapowicza. Wyglądałoby to tak: gapowicz co miesiąc płaci składkę ubezpieczalni, a jeśli zostanie złapany przez kontrolę, mandat jest spłacany ze wspólnej kasy. - Tylko że na razie według naszych ankiet "łapalność" jest za wysoka, a ludzie proponują za małą składkę - przyznaje Gawlikowski.
Za darmo? To mrzonka
Do innej akcji - "Podaj bilet" na Facebooku - przyłączyło się już 12 tys. osób. "Wysiadając z autobusu, SKM, tramwaju lub metra, nie zabierajcie ze sobą biletów. Zostawiajcie je gdzieś w widocznym miejscu, aby inni mogli z nich skorzystać drugi raz. Taki bilet uratuje kogoś od płacenia mandatu" - napisała organizacja Trzecia Strona Wisły.
Zarząd Transportu Miejskich jednoznacznie odnosi się do takich akcji nieposłuszeństwa. - Przekazywanie biletów jest zabronione w regulaminie. Jest to też nieuczciwe wobec innych pasażerów - podkreśla rzecznik ZTM Igor Krajnow. Dodaje, że wszelkie protesty przeciw podwyżkom są spóźnione. - Powinny się odbywać przed uchwaleniem nowej taryfy przez Radę Warszawy w maju. Podwyżka jest konieczna, żeby sukcesywnie podnosić standard komunikacji - dodaje Krajnow.
- A jaka część z biletów idzie na utrzymanie taboru? Nie wiadomo. Wszystko, co robimy, to tylko forma oporu dla tych, których nie stać na transport publiczny. Celem jest bezpłatna komunikacja miejska dostępna dla każdego - przekonuje Jakub Gawlikowski i podaje przykład 70-tysięcznego Hasselt w Belgii, gdzie od 1997 r. komunikacja miejska pozostaje darmowa, część dla mieszkańców i turystów, a pozostała tylko dla mieszkańców.
- To z czego miałaby się utrzymać komunikacja?
- My już na nią łożymy, płacąc podatki. A w Hasselt wytworzyła się taka atmosfera, że ludzie zaczęli się tam sprowadzać i wpływy z podatków wzrosły. Zresztą co to za komunikacja publiczna, na którą ludzi nie stać? Znam dwie panie sprzątaczki, które już dziś nie kupują biletów. Nie wystarcza im pensji - twierdzi Gawlikowski.
Na co rzecznik ZTM odpiera, że w tak dużym mieście jak Warszawa postulat wprowadzenia darmowej komunikacji jest zupełnie nierealny. - Wpływy z biletów pokrywają tylko 30 proc. wydatków, które sięgają rocznie blisko 2 mld zł. Gdyby komunikacja była całkowicie darmowa, zabrakłoby pieniędzy na wiele inwestycji miejskich - mówi Igor Krajnow. Zaznacza też, że i tak trudno byłoby wtedy zrezygnować z budowy nowych ulic, bo nie dałoby się wszystkich zachęcić do korzystania z komunikacji.
Legalne kombinacje
Protesty pasażerów wzbudza też przesądzona przez radnych likwidacja niektórych rodzajów biletów. Wśród nich są 30- i 90-dniowe na jedną linię, które były tańsze od sieciowych, czy bilety 14-dniowe na okaziciela. Według ZTM cieszyły się znikomym zainteresowaniem.
Choć podwyżka jest już nieunikniona, istnieje możliwość, by jeszcze przez pewien czas jeździć według dotychczasowego cennika. Maksymalnie będzie to możliwe niemal przez pół roku. Jeśli komuś kończy się wkrótce ważność biletu na karcie miejskiej, przed 16 sierpnia może zakodować kwartalny i aktywować go w kasowniku, a następnie naładować jeszcze jeden bilet na kwartał, który będzie się aktywował automatycznie w drugiej kolejności. W przypadku normalnego biletu 90-dniowego, który zdrożeje ze 196 do 220 zł, w ten sposób będzie można zaoszczędzić łącznie 48 zł.

W każdym razie to jest jawne namawianie do niepłacenia za usługę. Zresztą sankcji nie ma żadnej. Bo jak czynszu się nie zapłaci to mogą eksmitować po jakimś czasie jak się uzbiera duża sumka. A za bilet?piotram pisze:Złodzieje i debile to ci co źle gospodarują miejskimi finansami i inwestycjami, uciekając się do najprostszego rozwiązania czyli kasy mieszkańca.
Tylko, że ludzie chcą nowoczesnego taboru a w zamian nie chcą płacić za przejazd. Coś za coś...
-
desert_eag
- Posty: 938
- Rejestracja: 07 lis 2007, 13:12
Tak, zgoda, źle zarządza się finansami, jeśli populistycznie zwleka się z corocznymi, mało bolesnymi podwyżkami aby potem walnąć z grubej rury..Złodzieje i debile to ci co źle gospodarują miejskimi finansami i inwestycjami, uciekając się do najprostszego rozwiązania czyli kasy mieszkańca.
Jednak złodziej kradnie a debil słucha się złodzieja i też kradnie i nic tego nie zmieni. Aż dziw, że niektórzy koledzy tego nie rozumieją.
www.dobowy.w.of.pl - Zapraszam 
Dla mnie debilne jest zlikwidowanie biletów 7 i 14 dniowych, sam z nich korzystałem czasami. Komu one wadziły?
Mnie zastanawia czy zostało coś jeszcze terminowego dla okaziciela bo z tego co widzę chcą ten projekt kompletnie zamknąć.
A czy głupota?
Raczej w to wątpię - zwłąszcza od czasu kiedy na siłe pewna pani chciała uszczęśliwić mnie wydaniem karty miejskiej na 3 dniowy. Polityka nie głupota (ztm od dawna nie lubi pewnych rodzajów biletów - np. na okaziciela).
Parodią jest zdecydowanie tłumaczenie tego małym zainteresowaniem w dobie biletów drukowanych w automacie gdzie "koszt" to dwie linijki kodu w programie automatu.
A artykuł GW... tu nie ma czego komentować, gazetka trzyma poziom.
Przepraszam ale tego to nie rozumiem.Złodzieje i debile.
Od kiedy to podnoszenie ceny za usługę są złodziejstwem? Jeśli już kogoś tu się okrada to najwyżej podatnika.
"Spóźniony pociąg przyspieszony relacji xyz, przyjedzie z opóźnieniem ok. 25 minut. Opóźnienie może ulec powiększe... zmianie"
W 3001 widziałem naklejki naklejone na kasowniki mówiące o tej akcji przeciwko podwyższaniu ceny biletów.
A tak kupiło się bilet 14-dniowy i nie było problemu.
Teraz jak mi się zdarzy, że np. przed wakacjami skończy mi się o 2 tygodnie bilet za wcześnie, to będę musiał naładować kolejny kontrakt na 30-dni i lecieć na Żelazną, aby mi zwrócili kasę za nie wykorzystaną część biletu.rhemek pisze:Dla mnie debilne jest zlikwidowanie biletów 7 i 14 dniowych, sam z nich korzystałem czasami. Komu one wadziły?
Bo zamiast iść w stronę "naładuj sobie na tyle dni na ile chcesz", to robią problemy, bo komputer pewnie nie umie zasilić na 14, 17, 19, 25 czy 82 dni.
Ale oni wiedzą, że jak nie będzie 14, to kupisz 30, a potem Ci się nie będzie chciało jechać, bo a nuż się przyda. Zresztą raz w życiu oddawałem 30-dniowy - jak mi się skończyła ulga.
Ale oni wiedzą, że jak nie będzie 14, to kupisz 30, a potem Ci się nie będzie chciało jechać, bo a nuż się przyda. Zresztą raz w życiu oddawałem 30-dniowy - jak mi się skończyła ulga.
ŁK
- klarowny jan
- Posty: 156
- Rejestracja: 14 lip 2008, 15:36