O grzaniu i niegrzaniu
Tak się zastanawiam, czy w przypadku dostania zapalenia płuc, kogo mam zaskarżyć... Przewoźnika za grzanie w pojazdach, czy ZTM za wydaną taką dyspozycję przewoźnikom ( o ile taka jest).
Możecie uznać mnie za kretyna, ale osobiście uważam, że w pojazdach wyposażonych w ogrzewanie jest za ciepło! Dotyczy to głównie nowego taboru. Wychodząc z domu jestem przygotowany na panujące na zewnątrz warunki. Wsiadam do autobusu, w którym już od pierwszego przystanku zaczynam się "topić". Gdy wysiadam uderza mnie zimno, przez które niekiedy czuję się jakby było co najmniej -20. Staram się przez to ubierać w miarę lekko, aby jakoś ciepło na zewnątrz mi było. W pojeździe ciężko jest się rozebrać gdy trzyma się poręczy jedną ręką, a w drugiej narzędzia swej pracy, które mogą swoje ważyć np. plecak z laptopem.
Moim zdaniem włączone ogrzewanie przy +3 stopniach jest bezsensowne. Rozumiem, gdyby było -10, wtedy można już zmarznąć i wsiadając do autobusu czy tramwaju chciałoby się ogrzać. Wychodzę z założenia, że nowy tabor jest szczelny i ciepło powstałe przez liczne ciała oraz wydychane powietrze jest wystarczające.
Dlatego chwała Ikarusom! W nich dla mnie osobiście temperatura latem czy zimą jest odpowiednia.
Przypomniał mi się przypadek, gdy to we wrześniu ja jeszcze potrafiłem założyć krótki rękaw ponieważ rankiem tragedii nie było, a popołudniu było całkiem przyjemnie. Wsiadłem sobie do autobusu (czuć na dzień dobry zaduch), a tam młody facet zamyka okna! Ubrany w kurtkę i czapkę! Ja krótki rękaw więc na złość otworzyłem ( w wypadku MAN-a 33xx to uchyliłem lufcik), a za mną jeszcze jakaś kobieta.
To tylko moje zdanie. Ciekawy jestem, jak wiele osób myśli podobnie.
Możecie uznać mnie za kretyna, ale osobiście uważam, że w pojazdach wyposażonych w ogrzewanie jest za ciepło! Dotyczy to głównie nowego taboru. Wychodząc z domu jestem przygotowany na panujące na zewnątrz warunki. Wsiadam do autobusu, w którym już od pierwszego przystanku zaczynam się "topić". Gdy wysiadam uderza mnie zimno, przez które niekiedy czuję się jakby było co najmniej -20. Staram się przez to ubierać w miarę lekko, aby jakoś ciepło na zewnątrz mi było. W pojeździe ciężko jest się rozebrać gdy trzyma się poręczy jedną ręką, a w drugiej narzędzia swej pracy, które mogą swoje ważyć np. plecak z laptopem.
Moim zdaniem włączone ogrzewanie przy +3 stopniach jest bezsensowne. Rozumiem, gdyby było -10, wtedy można już zmarznąć i wsiadając do autobusu czy tramwaju chciałoby się ogrzać. Wychodzę z założenia, że nowy tabor jest szczelny i ciepło powstałe przez liczne ciała oraz wydychane powietrze jest wystarczające.
Dlatego chwała Ikarusom! W nich dla mnie osobiście temperatura latem czy zimą jest odpowiednia.
Przypomniał mi się przypadek, gdy to we wrześniu ja jeszcze potrafiłem założyć krótki rękaw ponieważ rankiem tragedii nie było, a popołudniu było całkiem przyjemnie. Wsiadłem sobie do autobusu (czuć na dzień dobry zaduch), a tam młody facet zamyka okna! Ubrany w kurtkę i czapkę! Ja krótki rękaw więc na złość otworzyłem ( w wypadku MAN-a 33xx to uchyliłem lufcik), a za mną jeszcze jakaś kobieta.
To tylko moje zdanie. Ciekawy jestem, jak wiele osób myśli podobnie.
Ale zobacz. Nie raz jest taka sytuacja, że kierowca włączy ogrzewanie i zaraz ktoś przyleci i powie, żeby kierowca wyłączył ogrzewanie bo mu jest za gorąco a jak kierowca wyłączy to znowu przyleci ktoś, żeby kierowca włączył, bo mu jest za zimno 
1069, 7722
Ulubione wozy: 5240, 5243, 6207
817, WKD, R1, S1
Ulubione wozy: 5240, 5243, 6207
817, WKD, R1, S1
-
paolo11051
- Posty: 108
- Rejestracja: 30 paź 2011, 16:19
- Lokalizacja: Warszawa-Bemowo
całkowicie się zgadzam - zimą mi również najlepiej jeździ się Ikarusami. (niestety okazji jest coraz mniej, ze względu na ś.p. 506)Pagan pisze:Tak się zastanawiam, czy w przypadku dostania zapalenia płuc, kogo mam zaskarżyć... Przewoźnika za grzanie w pojazdach, czy ZTM za wydaną taką dyspozycję przewoźnikom ( o ile taka jest).
Możecie uznać mnie za kretyna, ale osobiście uważam, że w pojazdach wyposażonych w ogrzewanie jest za ciepło! Dotyczy to głównie nowego taboru. Wychodząc z domu jestem przygotowany na panujące na zewnątrz warunki. Wsiadam do autobusu, w którym już od pierwszego przystanku zaczynam się "topić". Gdy wysiadam uderza mnie zimno, przez które niekiedy czuję się jakby było co najmniej -20. Staram się przez to ubierać w miarę lekko, aby jakoś ciepło na zewnątrz mi było. W pojeździe ciężko jest się rozebrać gdy trzyma się poręczy jedną ręką, a w drugiej narzędzia swej pracy, które mogą swoje ważyć np. plecak z laptopem.
Moim zdaniem włączone ogrzewanie przy +3 stopniach jest bezsensowne. Rozumiem, gdyby było -10, wtedy można już zmarznąć i wsiadając do autobusu czy tramwaju chciałoby się ogrzać. Wychodzę z założenia, że nowy tabor jest szczelny i ciepło powstałe przez liczne ciała oraz wydychane powietrze jest wystarczające.
Dlatego chwała Ikarusom! W nich dla mnie osobiście temperatura latem czy zimą jest odpowiednia.
Przypomniał mi się przypadek, gdy to we wrześniu ja jeszcze potrafiłem założyć krótki rękaw ponieważ rankiem tragedii nie było, a popołudniu było całkiem przyjemnie. Wsiadłem sobie do autobusu (czuć na dzień dobry zaduch), a tam młody facet zamyka okna! Ubrany w kurtkę i czapkę! Ja krótki rękaw więc na złość otworzyłem ( w wypadku MAN-a 33xx to uchyliłem lufcik), a za mną jeszcze jakaś kobieta.
To tylko moje zdanie. Ciekawy jestem, jak wiele osób myśli podobnie.
Ja uważam, że ogrzewanie powinno być absolutnie minimalne, bo jednak czekając na przystanku można sobie pochodzić żeby próbować się ogrzać, a siadając w pojeździe komunikacji miejskiej jest się w bezruchu.
Ale nie powinno być absolutnie tak, że z -20 wchodzi się do +10, bo to przecież czyste szaleństwo.
W środku nie może być za zimno, bo w autobusie się nie rozgrzejesz (nie poskaczesz, nie pochodzisz), a siedząc w zimnie jest jeszcze gorzej. Siadanie na zimnych siedzeniach też więcej szkody, niż pożytku przyniesie.
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
A ja uważam, że nie powinno się doprowadzać do szoku termicznego i dlatego w autobusie powinno być tylko trochę cieplej niż na zewnątrz (jak trafnie zauważył kolega Pagan - jak wychodzę z domu, to jestem przygotowany na warunki zewnętrzne, a nie na autobus, w którym jest gorąco jak latem)...
Blank page, a self-imposed curse
Scrawling thoughts... to write for what?
Scrawling thoughts... to write for what?
Jedni w zimie oczekują ciepła (21 stopni) wewnątrz środków komunikacji miejskiej. W cieple szybciej rozwijają się bakterie i wirusy od współpasażerów.
Osobiście szczególnie będąć ubranym w kurtkę puchową na siarczyste mrozy chciałbym by zimą w autobusie było do plus 10 stopni, resztę oddychając nagrzeją pasażerowie.
Gdy pomieszczenie czy autobus jest zbyt szczelne, to też nie czujemy się dobrze i komfortowo. Czasem zdarza się tak , że nie mamy miejsca i warunków by zdejmować w godzinach szczytu kurtkę czy płaszcz, przegrzewanie organizmu podobnie jak zbyt niska temperatura szkodzi. Zobaczymy jaka zima będzie czy po dwóch ostrych zimach przyjdzie ta łagodniejsza i cieplejsza?. Każdy człowiek ma różne oddczucie termiczne chłodu.
Osobiście szczególnie będąć ubranym w kurtkę puchową na siarczyste mrozy chciałbym by zimą w autobusie było do plus 10 stopni, resztę oddychając nagrzeją pasażerowie.
Gdy pomieszczenie czy autobus jest zbyt szczelne, to też nie czujemy się dobrze i komfortowo. Czasem zdarza się tak , że nie mamy miejsca i warunków by zdejmować w godzinach szczytu kurtkę czy płaszcz, przegrzewanie organizmu podobnie jak zbyt niska temperatura szkodzi. Zobaczymy jaka zima będzie czy po dwóch ostrych zimach przyjdzie ta łagodniejsza i cieplejsza?. Każdy człowiek ma różne oddczucie termiczne chłodu.
Pozdrawiam. Szerokiej drogi.
Ikarus
Ikarus
Widzę, że niektórzy mają tu naprawdę problem. Otóż ja co roku w zimę mam kłopot w sklepach, czy w marketach, gdzie nie ma szatni - jest mi strasznie gorąco w kurtce, gdyż nie mogę jak większość ludzi zdjąć sobie kurtki i nieść jej w ręku - i jakoś sobie radzę, żadnego zapalenia płuc nie dostałem! Co więcej staram się nosić odzież rozpinaną/rozsuwaną, aby jeśli będzie mi gorąco, szybko się rozsunąć bądź szybko zapiąć jak jest mi zimno. Poza tym duża część ciepła ucieka przez głowę, więc zakładam czapkę, bądź zdejmuję w zależności od warunków termicznych. A temperatura na zewnątrz to jest rzecz bardzo względna, bo raz może być +5 stopni i nie ma wiatru, więc jest ciepło, a raz jest +7 i wiatr, i wtedy jest dość zimno podczas oczekiwania na przystanku. Ale oczywiście, nie popieram, żeby w autobusie była sauna, ale włączone ogrzewanie może być, zwłaszcza że zawsze można uchylić okno jak jest zbyt gorąco w autobusie, a bez ogrzewania może być jednak zimno.Pagan pisze:Tak się zastanawiam, czy w przypadku dostania zapalenia płuc, kogo mam zaskarżyć... Przewoźnika za grzanie w pojazdach, czy ZTM za wydaną taką dyspozycję przewoźnikom ( o ile taka jest).
Z tym zaskarżeniem to niesłychanie ciężka sprawa. Musiałbyś udowodnić zależność przyczynowo-skutkową pomiędzy temperaturą w pojeździe a faktem, że dostałeś zapalenia płuc. Przy czym ciężar dowodu spoczywa na Tobie, tzn. musiałbyś wskazać konkretny autobus, w którym tego zapalenia płuc się nabawiłes. Nadto musiałbyś udowodnić także, że przewoźnik dopuścił się tzw. rażącego niedbalstwa.Pagan pisze:Tak się zastanawiam, czy w przypadku dostania zapalenia płuc, kogo mam zaskarżyć... Przewoźnika za grzanie w pojazdach, czy ZTM za wydaną taką dyspozycję przewoźnikom ( o ile taka jest).
Możecie uznać mnie za kretyna, ale osobiście uważam, że w pojazdach wyposażonych w ogrzewanie jest za ciepło! Dotyczy to głównie nowego taboru. Wychodząc z domu jestem przygotowany na panujące na zewnątrz warunki. Wsiadam do autobusu, w którym już od pierwszego przystanku zaczynam się "topić". Gdy wysiadam uderza mnie zimno, przez które niekiedy czuję się jakby było co najmniej -20. Staram się przez to ubierać w miarę lekko, aby jakoś ciepło na zewnątrz mi było. W pojeździe ciężko jest się rozebrać gdy trzyma się poręczy jedną ręką, a w drugiej narzędzia swej pracy, które mogą swoje ważyć np. plecak z laptopem.
Moim zdaniem włączone ogrzewanie przy +3 stopniach jest bezsensowne. Rozumiem, gdyby było -10, wtedy można już zmarznąć i wsiadając do autobusu czy tramwaju chciałoby się ogrzać. Wychodzę z założenia, że nowy tabor jest szczelny i ciepło powstałe przez liczne ciała oraz wydychane powietrze jest wystarczające.
Dlatego chwała Ikarusom! W nich dla mnie osobiście temperatura latem czy zimą jest odpowiednia.
Przypomniał mi się przypadek, gdy to we wrześniu ja jeszcze potrafiłem założyć krótki rękaw ponieważ rankiem tragedii nie było, a popołudniu było całkiem przyjemnie. Wsiadłem sobie do autobusu (czuć na dzień dobry zaduch), a tam młody facet zamyka okna! Ubrany w kurtkę i czapkę! Ja krótki rękaw więc na złość otworzyłem ( w wypadku MAN-a 33xx to uchyliłem lufcik), a za mną jeszcze jakaś kobieta.
To tylko moje zdanie. Ciekawy jestem, jak wiele osób myśli podobnie.
W praktyce - niewykonalne. Co nie zmienia faktu, że czasami jest za ciepło, czasami za zimno - inne odczucie będzie miał ktoś, kto do autobusu biegł i wpadł zziajany, a inne - ktoś, kto czekał pół godziny na przystanku.

