Niedawno mówiłeś, że jest 55 minut przerwySzeregowy_Równoległy pisze:178 o czasie... pożartowaliśmy![]()
Czasy przejazdu
Moderatorzy: Poc Vocem, Tyrystor, TranslatorPS
- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
58, ale w zmianie B, przed ostatnim półkursem. Nie przekłada się to na punktualność w szczycie.Łukasz pisze:Niedawno mówiłeś, że jest 55 minut przerwySzeregowy_Równoległy pisze:178 o czasie... pożartowaliśmy![]()
Heh, wczoraj w międzyszczycie jechałem dwa razy 116 - raz na odcinku UW - Metro Marymont, drugi raz z placu Wilsona na UW i w obu przypadkach panowie się snuli wytracając przyspieszenieJechałem dziś (ok. 20:00) 116. Jadąc od pętli Wilanów z prędkością nie przekraczającą 40 km/h kierowca był na pl. na Rozdrożu +3. Normalne? Nie wspomnę już o tym, że ta wolna jazda była po prostu męcząca...
bury me in my favourite yellow patent leather shoes / and with a mummified cat / and a cone-like hat.
- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
W tym przypadku ostatni kurs jest do Konwiktorskiej, więc ten postój nie wpływa na to, jak punktualnie ludzie do Ursusa dojadą. Mój zmiennik twierdzi, że w gorsze dni zdarza mu się mieć połowę albo mniej z tego smoczego postoju. Jedyne, co ten postój daje, to 99% prawdopodobieństwo zrealizowania ostatniego startu z Ursusa zgodnie z rozkładem. Poza tym 178 to nie jest dobry przykład czegokolwiek, poza potworkowatą linią istniejącą wbrew zdrowemu rozsądkowi i logice.Łukasz pisze:Albo mi się wydaje, albo dyskutujemy o ostatnich kursach właśnie.Szeregowy_Równoległy pisze:58, ale w zmianie B, przed ostatnim półkursem. Nie przekłada się to na punktualność w szczycie.
Mi tu chodziło o PKP Falenica i o linię 213, która potrafi tkwić i tkwić przed wcześniej wspomnianą stacją, a raczej przejazdem przy tejże stacji, nawet dziesięć minut.Szeregowy_Równoległy pisze:Jak się mieszka gdzieś, gdzie jest jeden pociąg na godzinę, to chyba trzeba się liczyć z tym, że może się nie udać wrócić o planowanej porze. Coś za coś - albo godna komunikacja i szybki powrót do domu, albo świeże, wiejskie powietrze i mleko prosto od krowy.
A 199, z Trockiej, jest 22.53, 23.43. O linii X nie wspomnę, bo ostatni kurs z Wileńskiego o 22.30, to porażka. Kiedyś bodajże był o 23.11. Można też również śmignąć darmobusem spod M1, ale naprzód trzeba się pod to CH dostać, a potem liczyć na grodziowego darmobusa.Łukasz pisze:Dwa. A do np. Ząbek jest 22:48 potem 23:38, potem 0:38. Z mlekiem ma to niewiele...Szeregowy_Równoległy pisze:Do Ursusa masz jeden pociąg na godzinę?
O, a ja dzisiaj, na 410 w kierunku Grot, byłem na +2. Praktycznie na każdym przystanku. Co za tym idzie.. trzeba czekać na przystanku. Jeden, drugi, a na trzecim słyszę: "Czy może Pan szybciej ruszać?" Zmiennik dzisiaj stwierdził, że w kierunku Grot jest jazda w stylu Grodzia, a na powrocie... Nie ma opierdzielania się.levar pisze:Jechałem dziś (ok. 20:00) 116. Jadąc od pętli Wilanów z prędkością nie przekraczającą 40 km/h kierowca był na pl. na Rozdrożu +3. Normalne? Nie wspomnę już o tym, że ta wolna jazda była po prostu męcząca...
Różnie z tym bywa, choć generalnie wieczorami i w międzyszczycie czasu jest faktycznie trochę za dużo. Co do sytuacji levara - mógł jechać ostatnim kursem, który łapie się w dłuższy czas. Godzina by się z grubsza zgadzałaJacekM pisze:Heh, wczoraj w międzyszczycie jechałem dwa razy 116 - raz na odcinku UW - Metro Marymont, drugi raz z placu Wilsona na UW i w obu przypadkach panowie się snuli wytracając przyspieszenieJechałem dziś (ok. 20:00) 116. Jadąc od pętli Wilanów z prędkością nie przekraczającą 40 km/h kierowca był na pl. na Rozdrożu +3. Normalne? Nie wspomnę już o tym, że ta wolna jazda była po prostu męcząca...
noidea
Nawet jeśli, to z grubsza przesada. Gdybym był przeciętnym pasażerem, to pomyślałbym, że: 1) kierowca nie umie jeździć; 2) kierowca zasypia za kierownicą i jest już tak zmęczony, że boi się jechać szybciej. Tylko MMPK uświadomiło mi absurdalność do kwadratu tego rozkładu...Adam G. pisze:Co do sytuacji levara - mógł jechać ostatnim kursem, który łapie się w dłuższy czas. Godzina by się z grubsza zgadzała