Ale to Żoliborz więc się nie dziw .Glonojad pisze:"się należy" parkowanie i basta...
Tam trzeba przeprowadzić deratyzację i dopiero da się żyć .
Moderator: Wiliam
Polecam się przemóc (sam to czynię z niemałym obrzydzeniem) i czasem przejrzeć wpisy pod artykułami dotyczącymi żoliborskich problemów parkingowych. Nie tylko w "zastawiaczach" spoza Żoliborza tu problem. Jestem zresztą przekonany, że po wprowadzeniu strefy podniosą się głosy o "drogich" abonamentach rocznych którymi "miasto chce z nas zedrzeć"...osa pisze:Opanujcie się już trochę (ostatni wpis wyjątkowo niesmaczny). Przecież to nie są tylko żoliborskie samochody. Kto podjeżdża pod stacje metra i zostawia auta na cały dzień, gdzie po popadnie - Żoliborz? Chyba jednak nie. Jedyne wyjście to parkomaty, zresztą miasto wreszcie się tu do nich przymierza.
Chyba jednak tak. O ile za dnia następuje pewna wymiana aut (to oczywiste), to warto przejść się wzdłuż Krasińskiego wieczorem lub w weekend - samochodów wcale nie ubywa, mieszkańcy parkują gdziekolwiek.osa pisze:Przecież to nie są tylko żoliborskie samochody. Kto podjeżdża pod stacje metra i zostawia auta na cały dzień, gdzie po popadnie - Żoliborz? Chyba jednak nie.
Zdecydowanie tak. Parkomaty i abonamenty za bardziej zdrową cenę...osa pisze:Jedyne wyjście to parkomaty, zresztą miasto wreszcie się tu do nich przymierza.
Możliwe, że parking jest... płatny.Stary Pingwin pisze:Ja poruszę sprawę Ursynowa. Ulica Poleczki dzieli moje osiedle na część biurową(PBP) i mieszkaniową-za ekranami. W otoczeniu biurowców jest mnóstwo parkingów, ale oczywiście szanowni kierowcy zastawiają wszystkie uliczki osiedla, bardzo chaotycznie. Raz wzywałem SM, bo inteligentny inaczej zaparkował mi we wjeździe na posesję. Koledzy z MPO musieli 200 metrów targać kosze, bo wjazd ciężarówką porysowałby puszki z obu stron. Te zaparkowane wozy to nie są 20-letnie szroty, raczej wyższa półka. Czy naprawdę parking przy biurowcu(nie pod), jest poza zasięgiem pracownika?
Znana sprawa.SławekM pisze:Możliwe, że parking jest... płatny.Stary Pingwin pisze:Ja poruszę sprawę Ursynowa. Ulica Poleczki dzieli moje osiedle na część biurową(PBP) i mieszkaniową-za ekranami. W otoczeniu biurowców jest mnóstwo parkingów, ale oczywiście szanowni kierowcy zastawiają wszystkie uliczki osiedla, bardzo chaotycznie. Raz wzywałem SM, bo inteligentny inaczej zaparkował mi we wjeździe na posesję. Koledzy z MPO musieli 200 metrów targać kosze, bo wjazd ciężarówką porysowałby puszki z obu stron. Te zaparkowane wozy to nie są 20-letnie szroty, raczej wyższa półka. Czy naprawdę parking przy biurowcu(nie pod), jest poza zasięgiem pracownika?
Oczywiście że jest, a na dodatek wjazd jest zapewne uzależniony od posiadania stosownej karty. Dlaczego zarządca terenu miałby rezygnować z tak łakomego kąska, jakim jest dochód z miejsc parkingowych? Tak jest na terenie Emparku (teren między Wołoską, Domaniewską i Postępu). Firmy zapewniają miejsce parkingowe tylko dla aut firmowych, jeżeli pracownikowi nie przysługuje auto służbowe to firmy nie interesuje jak i czym dojeżdża do pracy. Koszt miejsca parkingowego jest znaczny (nie mam rzędu wielkości) - na pewno nieopłacalny dla przeciętnego pracownika. Dlatego parkują gdzie popadnie - głównie na Postępu, gdzie codziennie żniwa ma Straż Miejska (bo się kierowcom wydaje że zakaz parkowania jest odwołany przez jeden z wjazdów na teren Emparku, że to niby skrzyżowanie jest). Istnieje parking dla gości, ale płatny 5 zł za każdą rozpoczętą godzinę parkowania.SławekM pisze:Możliwe, że parking jest... płatny.
To straszne. Niech jeżdżą zatem komunikacją zbiorową! Ja też bym chciał jeść codziennie w knajpie, ale niestety mnie nie stać - trudno.Paweł_K pisze:Koszt miejsca parkingowego jest znaczny (nie mam rzędu wielkości) - na pewno nieopłacalny dla przeciętnego pracownika.