Piottr pisze:Jakoś w PKP Intercity ktoś to zrozumiał, i w związku z tym wsiadając w ostatniej chwili do ekspresu to ja siadam i czekam aby mnie obsłużono a nie ja się muszę uganiać za pracownikiem przewoźnika, żeby ten zechciał mi łaskawie sprzedać bilet.
No właśnie tak zrozumiał, że kiedyś w TLK nie trzeba było uganiać się za konduktorem, a teraz trzeba.
Piottr pisze:To już nie mój (klienta) problem, a organizacji pracy przewoźnika z którego usług zamierzam uczciwie skorzystać... Może na przykład warto wprowadzić bramki na perony tak jak w metrze?
A potem byłby raban, że nie można ciotki na dworzec odprowadzić itp. Zrestą zapewnienie szczelności takiemu systemowi na kolei byłoby niezwykle trudne lub wręcz niemożliwe. Co nie znaczy, że takie systemy się nie zdarzają na największych dworcach w innych krajach.
Piottr pisze:To tym bardziej dowodzi patologii zatrudniania firmy zewnętrznej. To znaczy że co, że konduktory by na siebie nie zarobił, tylko musi być, że tak brzydko powiem "outsourcingowany" to wtedy zarobi? Bo Renoma nie płaci zusu za swoich pracowników?
Hmm może dlatego, że konduktor ma więcej obowiązków, niż tylko sprawdzanie i sprzedaż biletów. A skąd wziąć na podwojenie bądź potrojenie obsady (w przypadku składów składających się z trzech jednostek)?
Piottr pisze: Bo Renoma nie płaci zusu za swoich pracowników?
To jest patologia gospodarcza i udowodnij mi, że mój pogląd jest błędny.
Bo konudktor jest na etacie, musi przejść jakieś szkolenie dłuższe? A renomiarze są na zlecenie? Może to i jest patologia, ale chyba nikt nikogo nie zmusza do pracy w Renomie.