Dziś moim największym błędem było wsiąść w 510. Wszystko zapowiadało się dobrze, dopóki z Jana Pawła nie wjechaliśmy na Aleje Jerozolimskie i... tam stanęliśmy na... ponad 10minut. Z prawej strony minęło nas inne 510, a my dalej stoimy na prawo-skręcie. No w końcu, udało nam się... Wjechaliśmy w Emilii Plater, dojeżdżamy do przystanku (przystanek ten jest TYLKO dla 510), na którym stoi inny autobus(2), z napisem na tablicach "przejazd techniczny". Pan Kierowca(1) "mojego" autobusu(1) nie wjeżdża w zatokę, zostaje na ulicy przy czym utrudnia przejazd Panu Kierowcy(3) linii 507, który jest tak niecierpliwy, że zaczyna zaciekle trąbić. Wypuszcza nas z autobusu(1) po czym sam z niego wychodzi i krzyczy do Pana Kierowcy(2), który myje szyby śniegiem

"eej, to jest też 510?!?!" (zaskoczyło mnie to pytanie, bo przecież nas mijał, a jak wiemy wszyscy, stare Solarisy nie mają jeszcze funkcji teleportacji). Pan Kierowca(2) odpowiada mu, że tak, ale żeby jechał, nie czekał, żeby Pan Kierowca(3) mógł przejechać" no to ten wsiadł i pojechał.
Reasumując: 510 nadaje się do NATYCHMIASTOWEJ kasacji lub poprawy.. ta linia NIE WIE co to rozkład, kiedy przyjedzie, wtedy odjeżdża, stoi w korkach, mija się nawzajem mimo tego, że rozkładowo jeździ co 20 minut, masakra.