Na studiach niewielu umiało prezentować posiadana wiedzę, jeśli nie w liceum to gdzie sie tego maja uczyć?Odejście od prezentacji - moim zdaniem bardzo dobrze, szczególnie, że zastąpi je losowane pytanie do tekstu. A więc weryfikacja umiejętności egzaminowanego będzie znacznie bardziej miarodajna.
Jestem przeciwny pytaniom z literatury, np ja, dostałbym pytanie ze "zbrodni i Kary" książki której nie mogłem strawić, nudziła mnie męczyła i w końcu jej nie przeczytałem bo zasypiałem co dwie strony. Z tego powodu ze nie znosiłem literatury jakiegoś jednego autora mam dostać w plecy? To tak jakby mówić ze "Słowacki wielkim poetą był".
1. Uznaniowość egzaminatorabo pytania byłyby jedynie otwarte,
2. duże koszty sprawdzania, naprawdę duże bo sprawdzanie dużej liczby wypowiedzi strasznie obciąża umysł, to prawie jak pisanie ów egzaminu.
3. niejasne polecenia, tym sie spotkałem i na studiach, człowiek czasem nie wiedział co autor miał na myśli i o co właściwie pyta, tym bardziej trzeba by wkuwać wiedzę encyklopedyczną. Otwarte powinny dotyczyć użycia wiedzy w praktyce w oparciu o jakieś dane na egzaminie anie z palca typu "opisz gleby bielicowe" jak ju z powinien być podany jakiś wykres, mapka i do tego pytanie złożone "Na podstawie źródeł i informacji własnych wskaż rodzaje zagospodarowania gleb bielicowych dla potrzeb działalności człowieka uwzględniając lokalne warunki gospodarcze. Oceń który ze sposób jest właściwy i podaj przykłady właściwego i niełaściwego zagospodarowania gleb bielicowych."
Tak przy okazji na studiach miałem ekonomie i bardzo trudny egzamin z ekonomi, fakt faktem trudny dlatego ze nie bardzo potrafiłem zatrybić ale jeśli chodzi o sposób przygotowania egzaminu nie miałem mu nic do zarzucenia, same pytania zamknięte ale tak przekrojowy że 50 pytań robiło się 3 godziny,
