Wolfchen pisze:
Po drugie, uważam, iż Nędznicy stoją wyżej od Pana Tadeusza w rankingach "klasyczności"...
Tylko różnica jest taka, że "Pan Tadeusz" jest dziełem polskim, a "Nędznicy" nie. A lekcje języka
polskiego, wbrew temu, co sugeruje pan polonista w wywiadzie, służą między innymi właśnie nauczaniu kultury polskiej.
Wolfchen pisze:A ja przyznaję, że jedyną lekturą, jaką przeczytałem, był Makbet.
Matematyki nie umiesz, lektur nie czytałeś - co ty w szkole robiłeś?
Poc Vocem pisze: Tylko że na przykład powszechnie chwalony przez licealistów jest Sienkiewicz (pewnie dlatego, że większość czyta tylko streszczenia, heh)
Jak ktoś czyta tylko streszczenia, to ciężko, żeby pochwalił całe dzieło. A Sienkiewicza czyta się naprawdę dobrze (przynajmniej ja tak uważam) - można się oczywiście zżymać, ile bzdur on tam nawypisywał, niemniej pióro miał naprawdę lekkie.
Inna rzecz, że
Poc Vocem pisze:Twórczość Mickiewicza naprawdę nie musi być omawiana od deski do deski
Nagromadzenie tekstów romantycznych jest zdecydowanie zbyt duże i tego nie da się ukryć. Do romantyzmu zniechęcono mnie do tego stopnia, że przygotowując prezentację maturalną na temat "Zbiorowe portrety Polaków", starannie unikałem Mickiewicza, Słowackiego i innych romantyków. Nie można jednak twierdzić, że na lekcjach polskiego nie powinno "nauczać się" patriotyzmu. Otóż właśnie powinno się, ponieważ szacunku dla ojczyzny najlepiej nauczyć się właśnie na przykładzie dzieł dokumentujących jej dzieje i osiągnięcia. Natomiast faktycznie nie trzeba co roku na maturze tłuc tych samych epok.
CO do lektur - uważam, że żadne dzieło "nowoczesne" nie przebiło omawianych w szkole utworów sprzed XVIII wieku (od starożytnych dramatów do Moliera). Mają one liczne zalety - są krótkie (co dla młodzieży szkolnej jest jednak bardzo ważne), a zarazem niosą niesamowitą, uniwersalną treść i do tego zwykle są świetnie napisane.