MeWa pisze:w przyszłym tygodniu robiona ma być druga połówka al. Krakowskiej

Muszą to zrobić, bo w tej chwili środkowym pasem ruchu jedzie się po dwóch rodzajach nawierzchni - lewymi kołami po nowej, a prawymi po starej.
Wtedy to dopiero będzie bałagan, bo będą musieli także zawiesić funkcjonowanie przystanków na remontowanym odcinku alei Krakowskiej.
GW pisze:Warszawa nieprzejezdna w weekend
Karolina Kowalska, Jarosław Osowski, aka, ostatnia aktualizacja 2006-10-01 22:27
9 km przez Janki i Okęcie w 2 godziny i 40 minut! Komunikacyjny kocioł na południu i zachodzie Warszawy. Sparaliżowana Praga. Zamiast w wakacje dopiero teraz drogowcy zabrali się do remontów najbardziej ruchliwych ulic
Dochodzi godz. 17, pora niedzielnych powrotów warszawiaków. Na trasie krakowskiej 1,5 km przed Jankami zaczyna się korek, w którym spędzimy najbliższe 160 minut - Zarząd Dróg Miejskich zamknął połowę al. Krakowskiej od granicy Raszyna do skrzyżowania z Łopuszańską. Wzdłuż całej trasy ani jednego policjanta, który kierowałby ruchem. Za to dantejskie sceny w miejscu, gdzie do krakowskiej dobija trasa katowicka.
- Zadzwoniłem na numer 112 i usłyszałem: "Tak, tak, wiem, korki są tam od rana". Rozbrajające - opowiadał jeden z czytelników, który zdenerwowany zadzwonił do "Gazety".
Za Jankami na trzech pasach jest tak ciasno, że przez 10 minut pokonujemy najwyżej 50 m. Potem ścigamy się z młodą parą, która idzie w stronę Warszawy piechotą - nie ma szans, żeby ją przegonić. W środku Raszyna dachował samochód. Zrywa się burza, prawy pas i pobocze zamieniają się w jezioro.
Za ul. Na Skraju al. Krakowska zwężona do jednego pasa. Tylko dlaczego na dwóch pozostałych nie ma żywej duszy? Dlaczego, skoro wszystko gotowe, nie można na nie wpuścić samochodów? - Bo nowy asfalt musi stygnąć do ośmiu godzin, inaczej znowu byłyby koleiny - odpowiada Grażyna Lendzion z ZDM, która przez cały weekend nadzorowała tu remont. Tylko że co bardziej niecierpliwi kierowcy i tak wdzierają się na zamkniętą część jezdni.
Na siłę przez pobocze
Niektórzy próbują ominąć Okęcie przez Al. Jerozolimskie, gdzie od razu tworzą się korki - z Podkowy Leśnej sunie się dwie godziny. Inni przedzierają się do Puławskiej. Ale i tu jest remont. - Chwilami miałem wrażenie, że utknąłem na Marszałkowskiej w godzinach szczytu. Poruszaliśmy się w żółwim tempie, a kierowcy wciskali się na siłę, jadąc poboczem - opowiada Piotr Grzybowski z Ursynowa, który w sobotę wracał tędy z Radomia i stracił w korku 45 minut.
- Zrobiłem sobie objazd Puławską, a potem bocznymi uliczkami: Farbiarską i przez Jeziorki. Było ciężko - przyznaje Mirosław Kazubek, dyrektor ZDM ds. inwestycji, który mieszka w tych okolicach. Bo w drodze do Piaseczna traciło się co najmniej godzinę. Tyle samo na Pradze, gdzie w weekend odnawiano Targową. Przez wąskie uliczki w jej okolicy obok samochodów przeciskały się autobusy. Korek na Trasie W-Z sięgał aż do Starego Miasta.
Wypadek, bieg i piękne panie
W dodatku do późnego wieczoru w sobotę ruch na Trasie Łazienkowskiej zatamował tragiczny wypadek. O godz. 14.40 na wysokości pl. Na Rozdrożu jadący w stronę Ochoty renault uderzył w stojący na przystanku autobus. 22-letni pasażer samochodu zginął na miejscu.
Wielkie zamieszanie także w Śródmieściu, gdzie z powodu wyborów Miss Świata w sobotę zamknięto ul. Emilii Plater. Warszawiacy, którzy po północy wypatrywali nocnych autobusów na rondzie ONZ, gotowali się z nerwów. Po godzinie bezowocnego czekania byli zmuszeni ruszyć do domów na piechotę.
W niedzielę ruch w centrum sparaliżował z kolei bieg Run Warsaw. - To już przesada. Jeden maraton w roku może biec przez centrum, ale ile tych biegów namnożyło się w tym roku? - skarżył się "Gazecie" Jerzy Rogala-Lewicki. - Moja stara matka została przez te korki bez obiadu, bo z Bartyckiej na Powiśle jechałem godzinę i 45 minut. I nie dojechałem, musiałem się poddać - przyznał rozgoryczony.
Dziś szefowie ZDM zbierają się na naradzie, bo do wyrównania w przyszły weekend jest druga połówka al. Krakowskiej. Czy znowu czeka nas tam koszmar? Dyr. Kazubek: - Przemyślimy, jak to zrobić, bo póki nie ma mrozów, musimy remontować. Inaczej koleiny będą tak duże, że samochody zaczną trzeć brzuchami o asfalt.