A teraz o polityce... (tej krajowej)
Moderator: Szeregowy_Równoległy
17% to bardzo dużo. Według moich informacji do 14 w kilku lokalach wyborczych (rozrzuconych po całej Polsce) frekwencja była jednocyfrowa. Jeśli nie jest to jakaś aberracja statystyczna (np. dziki tłum zwalił się do lokali po południu albo moje wtyki były w jakichś wyjątkowo dziwnych miejscach), to frekwencja nawet rzędu 10% będzie marzeniem.
In times of eternal darkness / In times of peace and embrace / When the minstrel of atrophy mock us / There's need for love and there's need for death / Too late for understanding / Too late for your tears
Przy takiej informacji (i ogólnym nastawieniu) ze strony mediów...
Jedna sprawa, że pytania były wyjątkowo głupie (jedno o system wyborczy potencjalnie gorszy od obecnego, drugie o niczym, a trzecie absurdalne i na dodatek już załatwione ustawą...) i w sumie to szkoda kasy, ale druga, że to bardzo rzadki przypadek, że obywatele mogą w ogóle się wypowiedzieć o czymkolwiek konkretnym. Dość trudno będzie przez najbliższe lata przepchnąć idee demokracji bezpośredniej (po wprowadzeniu dowodów z chipem będziemy mieli wszystkie potrzebne narzędzia do śmiesznie tanich referendów, które można robić przez internet)
Jedna sprawa, że pytania były wyjątkowo głupie (jedno o system wyborczy potencjalnie gorszy od obecnego, drugie o niczym, a trzecie absurdalne i na dodatek już załatwione ustawą...) i w sumie to szkoda kasy, ale druga, że to bardzo rzadki przypadek, że obywatele mogą w ogóle się wypowiedzieć o czymkolwiek konkretnym. Dość trudno będzie przez najbliższe lata przepchnąć idee demokracji bezpośredniej (po wprowadzeniu dowodów z chipem będziemy mieli wszystkie potrzebne narzędzia do śmiesznie tanich referendów, które można robić przez internet)
Na tej zasadzie można zawsze udowodnić, że demokracja bezpośrednia nie ma sensu, co być może było celem samym w sobie. Po prostu jeśli faktycznie się chce, żeby ludzie poszli głosować, trzeba im pokazać, że mają władzę. Tu zadano trzy pytania, z których jedno było nieaktualne, jedno głupie (finansowanie partii) i jedno nieistotne (JOW-y). To wręcz obraźliwe dla obywatela.
Inną sprawą jest, że wymaganie aż 50% frekwencji w referendum, aby było wiążące wydaje się na wyrost...
BTW podano, że w USA zagłosowało 656 osób. Tam jest bodaj milion uprawnionych, co daje zawrotną frekwencję na poziomie 0,656%
Inną sprawą jest, że wymaganie aż 50% frekwencji w referendum, aby było wiążące wydaje się na wyrost...
BTW podano, że w USA zagłosowało 656 osób. Tam jest bodaj milion uprawnionych, co daje zawrotną frekwencję na poziomie 0,656%
In times of eternal darkness / In times of peace and embrace / When the minstrel of atrophy mock us / There's need for love and there's need for death / Too late for understanding / Too late for your tears
Istotne. Gdyby PO wyskoczyła z tym odpowiednio wcześniej, mogliby zagwarantować sobie trzecią kadencję. Przy odpowiednim podziale okręgów, PSL też mógłby bardzo dużo na tym ugrać (to dla nich wymarzona opcja bo mają zdyscyplinowanych wyborców i działaczy mocnych na małych obszarach - wszystko, czego potrzeba żeby szturmem wziąć kilkadziesiąt wiejskich mandatów), dziwne, że nie robili wszystkiego żeby to przepchnąć.i jedno nieistotne (JOW-y)
Chyba najlepszymi ordynacjami są w tej chwili te w stylu STV - z numerkami, które eliminują to koszmarne ględzenie o "zmarnowanych głosach" i pozwalają najpełniej wyrazić swoje preferencje. Oczywiście, to jest bardziej skomplikowane niż podstawowy system JOW (wszystko jest), ale ile osób w Polsce ma względne pojęcie o obecnym systemie wyborczym i jest w stanie przedstawić go bez zaglądania do źródeł? Kilka tysięcy? Na pewno dużo mniej osób nawet niż głosujących dzisiaj
Myślałem o tych 17% w kontekście sondaży mówiących o około 30% zdecydowanych na pójście na referendum. Nie doceniłem tego jak to się rypło i pogody. 
Ja na referendum nie byłem. Głownie z tego powodu, że nie miałem pojęcia co wynikało z odpowiedzi na poszczególne pytania. Nie wiedziałem w jakim kształcie chcą być wprowadzone JOWy, ani na czym polegała by zmiana w systemie finansowania partii. Ciężko brać odpowiedzialność przy takich pytaniach. To było głosowanie w ciemno.
Referendum, zwłaszcza w sprawie ordynacji wyborczej, to nie jest głupi pomysł. Natomiast powinno ono tak naprawdę "przyklepywać" rozwiązanie gotowe do wprowadzenia.
Ja na referendum nie byłem. Głownie z tego powodu, że nie miałem pojęcia co wynikało z odpowiedzi na poszczególne pytania. Nie wiedziałem w jakim kształcie chcą być wprowadzone JOWy, ani na czym polegała by zmiana w systemie finansowania partii. Ciężko brać odpowiedzialność przy takich pytaniach. To było głosowanie w ciemno.
Referendum, zwłaszcza w sprawie ordynacji wyborczej, to nie jest głupi pomysł. Natomiast powinno ono tak naprawdę "przyklepywać" rozwiązanie gotowe do wprowadzenia.

Nieistotne, bo z punktu widzenia wyborcy nic by nie zmieniło. Taki Stefek, Misiek, Jarek czy Antek dalej byliby w sejmie, bo dostaliby takie okręgi, w których zagłosują nawet na psa, jeśli będzie miał odpowiednią przynależność polityczną. A PSL do sejmu by nie wszedł, tak jak nie wszedł do senatu.px33 pisze:Istotne.
A moim zdaniem referenda mają sens tylko w sprawach społecznych czy obyczajowych. W tym względzie już referendum Dudy miałoby większy sens.Wiliam pisze:Referendum, zwłaszcza w sprawie ordynacji wyborczej, to nie jest głupi pomysł. Natomiast powinno ono tak naprawdę "przyklepywać" rozwiązanie gotowe do wprowadzenia.
In times of eternal darkness / In times of peace and embrace / When the minstrel of atrophy mock us / There's need for love and there's need for death / Too late for understanding / Too late for your tears
Jasne, każdy system można wypaczyć albo wykorzystać i jest pewne grono kilkudziesięciu osób, które wejdą do sejmu choćby nie wiem co. Ale mimo wszystko lepiej mieć za podstawę system, który nie jest za bardzo wadliwy z założenia.Nieistotne, bo z punktu widzenia wyborcy nic by nie zmieniło. Taki Stefek, Misiek, Jarek czy Antek dalej byliby w sejmie, bo dostaliby takie okręgi, w których zagłosują nawet na psa, jeśli będzie miał odpowiednią przynależność polityczną. A PSL do sejmu by nie wszedł, tak jak nie wszedł do senatu.
A PSL nie wchodzi do senatu bo okręgi są za duże i do tego wielomandatowe (więc głosy rozkładają się z grubsza proporcjonalnie i wchodzą dwie największe partie), podczas gdy ich siła tkwi raczej w małych społecznościach. Z 460 okręgów jakaś część na pewno byłaby na głębokiej wsi i tam powinni wygrywać dość łatwo.
Fajnym pomysłem byłoby zrobienie w dniu wyborów dużego referendum z pytaniami od wszystkich opcji politycznych (więc nie tylko prawicowe lasy, populistyczne emerytury i kasa dla partii, ale też np. religia w szkołach czy może in vitro i związki partnerskie). Wyszłoby taniej niż to wczorajsze coś, a o ile rozsądniej. No ale przecież tu nie chodzi o to żeby kogoś zapytać o zdanie...A moim zdaniem referenda mają sens tylko w sprawach społecznych czy obyczajowych. W tym względzie już referendum Dudy miałoby większy sens.
Każdy system, w którym te osoby wejdą jest zły z założenia. A to z kolei oznacza, że to nie ma znaczenia czy mamy JOW-y czy nie, więc pytanie jest nieistotnepx33 pisze:Jasne, każdy system można wypaczyć albo wykorzystać i jest pewne grono kilkudziesięciu osób, które wejdą do sejmu choćby nie wiem co. Ale mimo wszystko lepiej mieć za podstawę system, który nie jest za bardzo wadliwy z założenia.
Nawet jeśli założyć, że będzie 460 okręgów jednomandatowych to i tak na okręg przypadać będzie 60 tys. ludzi - więcej niż niejeden powiat. Poza tym wszystkie okręgi są jednomandatowe – w 100 okręgach wybiera się więc łącznie 100 senatorów.px33 pisze:A PSL nie wchodzi do senatu bo okręgi są za duże i do tego wielomandatowe
Owszem, fajnym, ale też nieco utopijnym. I bynajmniej nie chodzi tutaj o kwestie zapytania kogoś o zdanie, co po prostu znaczna część społeczeństwa nie byłaby w stanie wysiedzieć bez ruchu nad rozwiązaniem testu jednokrotnego wyboru o więcej niż 10 pytaniach. Dalej zapewne znudziliby się i udzielali odpowiedzi na chybił trafił, a nie o to chodzi.px33 pisze:Fajnym pomysłem byłoby zrobienie w dniu wyborów dużego referendum z pytaniami od wszystkich opcji politycznych (więc nie tylko prawicowe lasy, populistyczne emerytury i kasa dla partii, ale też np. religia w szkołach czy może in vitro i związki partnerskie). Wyszłoby taniej niż to wczorajsze coś, a o ile rozsądniej. No ale przecież tu nie chodzi o to żeby kogoś zapytać o zdanie...
In times of eternal darkness / In times of peace and embrace / When the minstrel of atrophy mock us / There's need for love and there's need for death / Too late for understanding / Too late for your tears
Nie jest na wyrost. To jest najzwyklejszy w świecie bezpiecznik, żeby mniejszość nie przegłosowała (częściowo biernej) większości.Poc Vocem pisze:Inną sprawą jest, że wymaganie aż 50% frekwencji w referendum, aby było wiążące wydaje się na wyrost...
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43
No chyba nie bardzo. Przyjmijmy sobie założenie, że mamy 60% większości i 40% mniejszości. Wśród większości frekwencja wyniesie 1/2 czyli 30% uprawnionych zagłosuje. Wśród mniejszości frekwencja wyniesie 4/5 czyli zagłosuje 32% uprawnionych. Frekwencja 62%, wynik 51,6% do 48,4%. I tak oto mimo bezpiecznika wygrywa mniejszość nad większością.
Tak naprawdę jedynym gwarantem prawdziwości wyniku byłaby likwidacja progu.
Tak naprawdę jedynym gwarantem prawdziwości wyniku byłaby likwidacja progu.
In times of eternal darkness / In times of peace and embrace / When the minstrel of atrophy mock us / There's need for love and there's need for death / Too late for understanding / Too late for your tears
A nie wprowadzenie obowiązku głosowania z dołożeniem opcji nie wiem/jest mi to obojętne?
Niekoniecznie zgadzam się ze wszystkim, co napiszę. (C) Marshall McLuhan
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
Obowiązek oznacza konieczność penalizacji, a za tym jakoś nie przepadam. Zresztą nie podjęcie głosowania też jest wyrażeniem zdania w postaci "nie wiem/jest mi to obojętne". Natomiast jeśli nie będzie wymogu przekroczenia wysokiego progu procentowego, starcie między zwolennikami i przeciwnikami będzie niezbędne i o to chodzi. Jeśli moja opcja nie przejdzie, będzie to moją winą, że zostałem w domu. Dziś najrozsądniej jest zostać w domu.
Zresztą teoretycznie referendum można zrobić i w sprawie dajmy na to wysokości/obecności kwot mlecznych dla rolników. Wtedy naprawdę wystarczy, że przyjdą sami zainteresowani, nie ma potrzeby gnać do urn 70% społeczeństwa, żeby zakreśliło odpowiedź "nie wiem".
Zresztą teoretycznie referendum można zrobić i w sprawie dajmy na to wysokości/obecności kwot mlecznych dla rolników. Wtedy naprawdę wystarczy, że przyjdą sami zainteresowani, nie ma potrzeby gnać do urn 70% społeczeństwa, żeby zakreśliło odpowiedź "nie wiem".
In times of eternal darkness / In times of peace and embrace / When the minstrel of atrophy mock us / There's need for love and there's need for death / Too late for understanding / Too late for your tears
Piramidalna bzdura.Poc Vocem pisze:Obowiązek oznacza konieczność penalizacji(...)
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43
W innym wypadku obowiązek nie zostanie wykonany 
In times of eternal darkness / In times of peace and embrace / When the minstrel of atrophy mock us / There's need for love and there's need for death / Too late for understanding / Too late for your tears