Ateizm, wiara i tematyka kościelna...

Moderator: Szeregowy_Równoległy

reserved
Posty: 13914
Rejestracja: 27 gru 2005, 17:51
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: reserved » 03 gru 2015, 21:39

grzegorz pisze:
Jeśli jest się zbyt mądrym, to trzeba zabrać się za jakieś listy, encykliki. Nie jest łatwo wyrastać ponad przeciętność. :P
Np. bp Grzegorz Ryś jest takim bardziej cenionym i popularnym kaznodzieją, bo ze swoim słowem potrafi dotrzeć bardzo mocno do człowieka. Więc zawsze jakieś wyjątki się znajdą. :)

Wśród konserwatystów bp Hoser jest też takim przykładem osoby, która potrafi dotrzeć do ludzi. Co prawda tu już mamy do czynienia z trudniejszym słowem, ale jego mądrość wielu prawicowcom bardzo imponuje.
grzegorz pisze:No, reserved, szacun. Siła twoich argumentów wzrosła niebotycznie ostatnimi czasy. Ja bym się chętnie podpisał np. pod ostatnią wypowiedzią.
Dziękuję za komplement, bardzo miło mi to czytać. Staram się ;)

Awatar użytkownika
Paweł_K
Taki ligowy Bełchatów
Posty: 5048
Rejestracja: 13 gru 2005, 23:12
Lokalizacja: W-wa Gocławek (HQ)
Kontakt:

Post autor: Paweł_K » 03 gru 2015, 22:48

Polityk ma rodzinę, robi zakupy, czasem korzysta z komunikacji miejskiej, więc niestety, twój argument jest poniekąd inwalidą. Przed politykiem nikt plackiem nie pada i w pierścień nie cmoka.
To, czy ksiądz jest ludzki czy nie, zależy głównie od charakteru i od "jakości" powołania. Znasz takie przysłowie, popularne jeszcze paręnaście-parędziesiąt lat temu na wsi - "kto ma księdza w rodzie, temu bieda nie dobodzie"? No to masz wytłumaczoną część "powołań"...
And if the band you're in starts playing different tunes
I'll see you on the dark side of the moon

Richard Wright 1943-2008 - Shine on, you crazy diamond...

Jacek Z.
Posty: 1873
Rejestracja: 05 sie 2012, 22:14

Post autor: Jacek Z. » 03 gru 2015, 23:35

Paweł_K pisze:Przed politykiem nikt plackiem nie pada i w pierścień nie cmoka.
Oj, tu może nie do końca bym się zgodził. Może po prostu duchowieństwo ma czasem nieco lepiej domyte ręce? :)

Wśród polityków, na przykład lokalnych radnych, (z obserwacji) na pewno znajdą się i tacy "prawie zawodowi", otaczani niemalże boską czcią, jak i tacy, którzy po jednej kadencji jak gdyby nigdy nic wracają do uprawy ogródka działkowego. Bez urazy, tak sobie tylko dyskutujemy...

Awatar użytkownika
Paweł_K
Taki ligowy Bełchatów
Posty: 5048
Rejestracja: 13 gru 2005, 23:12
Lokalizacja: W-wa Gocławek (HQ)
Kontakt:

Post autor: Paweł_K » 03 gru 2015, 23:52

Ja się nie urażam. Jasne. To odróżnia polityka od księdza/biskupa - pierwszy może polec z kretesem, jak go ludzie nie wybiorą. Drugi, zwłaszcza ten wyżej, jest z punktu widzenia owieczki praktycznie nieusuwalny
And if the band you're in starts playing different tunes
I'll see you on the dark side of the moon

Richard Wright 1943-2008 - Shine on, you crazy diamond...

Georg
Posty: 6290
Rejestracja: 25 cze 2009, 19:14
Lokalizacja: WARSZAWA

Post autor: Georg » 04 gru 2015, 1:01

Paweł_K pisze:Ja się nie urażam. Jasne. To odróżnia polityka od księdza/biskupa - pierwszy może polec z kretesem, jak go ludzie nie wybiorą. Drugi, zwłaszcza ten wyżej, jest z punktu widzenia owieczki praktycznie nieusuwalny
Ksiądz jest jak najbardziej usuwalny. Wystarczy, że narazi się komuś lub jakiejś grupie ludzi, to od razu życzliwi napiszą do kogo się da i obsmarują księdza tak, że mu się żyć odechce. Jeśli zarzut będzie dotyczył np. odprawiania mszy po pijanemu, czy spowodowanie zgorszenia w inny sposób, to bp to pewnie bada. Choć oczywiście, jak ksiądz ma znajomości w kurii to i ludzie mu nie zaszkodzą. Biskupa faktycznie trudno zdjąć - co widać np. Piotra Jareckiego, który po pijaku rąbnął w latarnię, a dziś jest biskupem tak jak był.

Stary Pingwin
Posty: 6062
Rejestracja: 11 lis 2009, 11:48

Post autor: Stary Pingwin » 04 gru 2015, 9:59

Paweł_K pisze:Polityk ma rodzinę, robi zakupy, czasem korzysta z komunikacji miejskiej, więc niestety, twój argument jest poniekąd inwalidą. Przed politykiem nikt plackiem nie pada i w pierścień nie cmoka.
Sprawdzić, czy nie prezes partii rządzącej.
Ostatnio zmieniony 04 gru 2015, 12:10 przez Wiliam, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: korekta cytowania
Klimatyzatory są złe.
Niszczą torowisko.

Awatar użytkownika
Paweł_K
Taki ligowy Bełchatów
Posty: 5048
Rejestracja: 13 gru 2005, 23:12
Lokalizacja: W-wa Gocławek (HQ)
Kontakt:

Post autor: Paweł_K » 04 gru 2015, 10:58

Georg pisze:
Paweł_K pisze:Ja się nie urażam. Jasne. To odróżnia polityka od księdza/biskupa - pierwszy może polec z kretesem, jak go ludzie nie wybiorą. Drugi, zwłaszcza ten wyżej, jest z punktu widzenia owieczki praktycznie nieusuwalny
Ksiądz jest jak najbardziej usuwalny. Wystarczy, że narazi się komuś lub jakiejś grupie ludzi, to od razu życzliwi napiszą do kogo się da i obsmarują księdza tak, że mu się żyć odechce. Jeśli zarzut będzie dotyczył np. odprawiania mszy po pijanemu, czy spowodowanie zgorszenia w inny sposób, to bp to pewnie bada. Choć oczywiście, jak ksiądz ma znajomości w kurii to i ludzie mu nie zaszkodzą. Biskupa faktycznie trudno zdjąć - co widać np. Piotra Jareckiego, który po pijaku rąbnął w latarnię, a dziś jest biskupem tak jak był.
Dlatego napisałem "drugi, zwłaszcza ten wyżej" - w domyśle biskup właśnie
And if the band you're in starts playing different tunes
I'll see you on the dark side of the moon

Richard Wright 1943-2008 - Shine on, you crazy diamond...

Georg
Posty: 6290
Rejestracja: 25 cze 2009, 19:14
Lokalizacja: WARSZAWA

Post autor: Georg » 04 gru 2015, 13:22

Ale nie podałeś przyczyny takiego krycia. Kiedy szeregowy ksiądz coś przeskrobie, ma nad sobą władzę biskupa, który go zna (lepiej lub gorzej, ale zna) i może zrobić z nim różne rzeczy (od przeniesienia w inne miejsce, gdzie nie będzie mu starczało do pierwszego, przez zawieszenie w wykonywaniu zawodu aż po wywalenie z roboty na zawsze). Biskup ma nad sobą tylko papieża, a papież ma za dużo roboty, żeby się zajmować swoimi podwładnymi. Poza tym kiedy okazuje się, że biskup coś przeskrobie, to zaczyna się wmawianie ludziom, że to szatan w osobie środowisk walczących z Kościołem, chce podważyć wiarygodność biskupa, a nagłośnienie sprawy to atak diabła na Kościół. Problemem jest to, że za bardzo nie ma jak tego rozwiązać?

Awatar użytkownika
Poc Vocem
(volviak)
Posty: 3481
Rejestracja: 01 mar 2008, 13:15
Lokalizacja: al. Rzepy pospolitej

Post autor: Poc Vocem » 04 gru 2015, 16:32

Po pierwsze trzeba zmienić retorykę. Kościół nie istnieje w próżni, a ludzie nie są głupi, więc gdy się na bezczelnego kryje biskupów, mamy spadek liczby wiernych.
In times of eternal darkness / In times of peace and embrace / When the minstrel of atrophy mock us / There's need for love and there's need for death / Too late for understanding / Too late for your tears

reserved
Posty: 13914
Rejestracja: 27 gru 2005, 17:51
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: reserved » 04 gru 2015, 16:43

Poc Vocem pisze:więc gdy się na bezczelnego kryje biskupów, mamy spadek liczby wiernych.
Może i dobrze. Po co Kościołowi wierni, którzy wierzą w biskupów, a nie w Boga? Ja jak idę do lekarza, który mnie oszuka, to idę do innego, ale nie przestaję się leczyć.

Awatar użytkownika
Poc Vocem
(volviak)
Posty: 3481
Rejestracja: 01 mar 2008, 13:15
Lokalizacja: al. Rzepy pospolitej

Post autor: Poc Vocem » 04 gru 2015, 18:50

Ja bym powiedział, że zostają właśnie ci, którzy bezkrytycznie wierzą w biskupów. Drogi do Boga można szukać na wiele różnych sposobów.
In times of eternal darkness / In times of peace and embrace / When the minstrel of atrophy mock us / There's need for love and there's need for death / Too late for understanding / Too late for your tears

Georg
Posty: 6290
Rejestracja: 25 cze 2009, 19:14
Lokalizacja: WARSZAWA

Post autor: Georg » 04 gru 2015, 23:10

Poc Vocem pisze:Ja bym powiedział, że zostają właśnie ci, którzy bezkrytycznie wierzą w biskupów. Drogi do Boga można szukać na wiele różnych sposobów.
Nie rozumiem dlaczego. Bardziej rozumiem uzasadnienie reserveda. Faktem jest, że zwiększa się liczba osób, które deklarują się jako "wierzące, ale niepraktykujące". Czyli wierzą w Boga, ale nie chodzą do kościoła.

Awatar użytkownika
Poc Vocem
(volviak)
Posty: 3481
Rejestracja: 01 mar 2008, 13:15
Lokalizacja: al. Rzepy pospolitej

Post autor: Poc Vocem » 04 gru 2015, 23:27

Pytanie tylko czy "wierzący, ale niepraktykujący" (a do tego jeszcze najlepiej nie przyjmujący księdza po kolędzie) to jeszcze katolik czy jednak tylko chrześcijanin? W zasadach wiary katolickiej jest przecież zapisany obowiązek uczestniczenia we wspólnocie.
In times of eternal darkness / In times of peace and embrace / When the minstrel of atrophy mock us / There's need for love and there's need for death / Too late for understanding / Too late for your tears

Awatar użytkownika
pawcio
Posty: 24952
Rejestracja: 16 gru 2005, 13:53
Lokalizacja: Os. Wilga

Post autor: pawcio » 04 gru 2015, 23:41

grzegorz pisze:Cóż, jakoś ci wykształceni nie stanowią wielkiej części wiernych i bywają zaniedbywani. Zwłaszcza, że kazania powinny być też zrozumiałe dla młodzieży, niezbyt lotnych. Powiedzieć ciekawie na wszystkich poziomach to wielka sztuka. No i skąd wziąć w Polsce tylu tytanów umysłu, w dodatku skłonnych zrezygnować z życia rodzinnego (o innych kwestiach nie wspomnę)?

Jeśli jest się zbyt mądrym, to trzeba zabrać się za jakieś listy, encykliki. Nie jest łatwo wyrastać ponad przeciętność. :P
W Warszawie to nie problem. Tzw. churching jest bardzo popularny (Sam w swoim kościele parafialnym bywam ze dwa razy do roku, jak babcia zamówienie mszę za dziadka).
Niekoniecznie zgadzam się ze wszystkim, co napiszę. (C) Marshall McLuhan
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem

reserved
Posty: 13914
Rejestracja: 27 gru 2005, 17:51
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: reserved » 05 gru 2015, 11:18

Poc Vocem pisze:Pytanie tylko czy "wierzący, ale niepraktykujący" (a do tego jeszcze najlepiej nie przyjmujący księdza po kolędzie) to jeszcze katolik czy jednak tylko chrześcijanin? W zasadach wiary katolickiej jest przecież zapisany obowiązek uczestniczenia we wspólnocie.
Dla mnie nie istnieje coś takiego jak wierzący niepraktykujący. Bo dla mnie to tak, jakby ktoś publicznie przyznawał, że kocha swoją rodzinę, ale jednocześnie nie odwiedza jej w święta, bo nie chce. Tylko tak kocha na odległość.

A co do tych biskupów, ja w ogóle się zastanawiam skąd w ludziach poczucie, że księża to niby tacy idealni mają być i w ogóle. Jeżeli zajrzą do Pisma św., to zobaczą, że Apostołowie (których następcami są właśnie księża) to byli właśnie ci słabi, którzy zostali wybrani, żeby iść głosić innym Ewangelię. Nie ma ludzi idealnych i tak jak wśród nauczyli będą się zdarzać pedofile, tak i wśród księży. Bo to są tylko ludzie. To nie są jakieś anioły. Powiem więcej - im przez celibat jest trudniej zachować czystość. I wcale nie bronię księży, którzy popełniają jakieś przestępstwa. Mówię tylko, że to ludzie tacy jak inni. I jeśli ktoś odchodzi od Kościoła tylko dlatego, że księża są tacy i tacy, to znaczy że tak naprawdę nigdy w Boga nie wierzył, tylko w tych księży, że są tacy boscy.

ODPOWIEDZ