1. Nie wiem czy Twój przykład był idealny, bo jeśli człowiek wyjeżdża i pracuje za granicą, przysyłając rodzinie pieniądze do domu, na święta nie przyjeżdża, bo musi pracować, to czy to świadczy o tym, że nie kocha rodziny?reserved pisze:Dla mnie nie istnieje coś takiego jak wierzący niepraktykujący. Bo dla mnie to tak, jakby ktoś publicznie przyznawał, że kocha swoją rodzinę, ale jednocześnie nie odwiedza jej w święta, bo nie chce. Tylko tak kocha na odległość.Poc Vocem pisze:Pytanie tylko czy "wierzący, ale niepraktykujący" (a do tego jeszcze najlepiej nie przyjmujący księdza po kolędzie) to jeszcze katolik czy jednak tylko chrześcijanin? W zasadach wiary katolickiej jest przecież zapisany obowiązek uczestniczenia we wspólnocie.
A co do tych biskupów, ja w ogóle się zastanawiam skąd w ludziach poczucie, że księża to niby tacy idealni mają być i w ogóle. Jeżeli zajrzą do Pisma św., to zobaczą, że Apostołowie (których następcami są właśnie księża) to byli właśnie ci słabi, którzy zostali wybrani, żeby iść głosić innym Ewangelię. Nie ma ludzi idealnych i tak jak wśród nauczyli będą się zdarzać pedofile, tak i wśród księży. Bo to są tylko ludzie. To nie są jakieś anioły. Powiem więcej - im przez celibat jest trudniej zachować czystość. I wcale nie bronię księży, którzy popełniają jakieś przestępstwa. Mówię tylko, że to ludzie tacy jak inni. I jeśli ktoś odchodzi od Kościoła tylko dlatego, że księża są tacy i tacy, to znaczy że tak naprawdę nigdy w Boga nie wierzył, tylko w tych księży, że są tacy boscy.
2. Nie chodzi o to, że księża mają być idealni, bo to się kłóci choćby z tym, że Jezus i Maryja byli jedynymi ludźmi, którzy nie mieli grzechu. Więc każdy jakiś tam grzech popełnia i jest to normalne. Natomiast bardziej chodzi o wiarygodność. Jeśli biskup podczas kazania w kościele mówi o tym, że należy zachowywać wstrzemięźliwość od alkoholu, że sierpień jest miesiącem trzeźwości, że alkohol przyczynia się do zaniku relacji z Bogiem, rodziną, problemów w pracy itd., a trzy miesiące później ląduje po pijaku na latarni, to trudno, żeby był autorytetem dla wiernych w sprawie alkoholizmu, prawda? Spodziewam się, że ksiądz będzie robił to, czego uczy. Jak sam pali jak smok albo codziennie lubi wypić kieliszek wódki wieczorem, to nie będzie co niedzielę pohukiwał na wiernych, że palą papierosy i piją wódkę i spotka ich za to straszna kara.