Strona 8 z 11

Miłośnik KM a kierowca autobusu

: 18 lip 2014, 1:16
autor: rhemek
Pawel_ pisze:A ponowne otwarcie? To wszystko kosztuje cenne sekundy, ale kogo to obchodzi... Dlatego nie rozumiem marudzeń w stylu: nie jeżdżą o czasie, nie czekają na spóźnionych, szybko jeżdżą. No jak się czeka, się nie jeździ o czasie, to trzeba szybko jeździć. :D
Z petli Miedzylesie 90 % kierowcow wyjezdza specjalnie 3 minuty po czasie ....

Miłośnik KM a kierowca autobusu

: 18 lip 2014, 6:07
autor: ashir
MZ pisze::arrow: Być może są jakieś wyjątki, ale ja spotkałem się już z kilkoma takimi sytuacjami, że jak PolskiBus wyjechał z przystanku, to spóźnialskim rezerwacja przepadała: http://www.polskibus.com/faqs?faq=1041 ; http://www.polskibus.com/faqs?faq=1042 .
Chodziło o to, że jak autobus innej linii się spóźnił to ten drugi czekał. Ale taki przypadek, że już odjeżdżał i taksówka zatrzymywała klaksonem autokar też widziałem. :razz:

Miłośnik KM a kierowca autobusu

: 18 lip 2014, 9:50
autor: drapka
reserved pisze:To jestem na minusie. Takie życie. Nie wszędzie da się być na plusie, a jeśli ktoś przez te 2 minuty spóźni się gdzieś, to znaczy, że wyszedł za późno.
Bo to jest tak. Jak biegnę do autobusu, to powinien poczekać, bo mogę się spóźnić. A jak spóźni się ktoś, kto jedzie autobusem, to znaczy że wyszedł za późno.
I jednocześnie jak jadę autobusem i przez czekanie na dobiegającego dokądś się spóźnię, to oczywiście ten, który dobiega powinien być na przystanku wcześniej a w ogóle autobus to nie taksówka, to pasażer powinien czekać, nie autobus itp. To jest stare jak świat.

A poważnie mówiąc: raczej czekać, jeśli to ostatni kurs lub następny za pół godziny czy godzinę. Raczej jechać, jeśli kurs na minusie, a linia ma dobrą częstotliwość.

Miłośnik KM a kierowca autobusu

: 18 lip 2014, 11:19
autor: Bastian
Szeregowy_Równoległy pisze:Bo zamiast przeskoczyć na wczesnym żółtym stracę cykl i z -6 zrobi się -7 albo i lepiej.
Per analogiam: jeśli zapaliło się żółte światło, to już jesteś pierwszym oczekującym na następny cykl.

Raczej bym się odwoływał do sytuacji, gdy kierowca zamyka drzwi i z zamkniętymi czeka minutę na zielone - na przystanku albo cztery metry za nim. Nie zestawiajmy tego automatycznie z sytuacją, gdy wymiana już trwała dość długo, jeszcze można zdążyć na światło, a tu kolejny delikwent dobiega (a kolejny autobus już majaczy na horyzoncie).

Miłośnik KM a kierowca autobusu

: 18 lip 2014, 14:00
autor: Pawel_
Bastian pisze:
Szeregowy_Równoległy pisze:Bo zamiast przeskoczyć na wczesnym żółtym stracę cykl i z -6 zrobi się -7 albo i lepiej.
Per analogiam: jeśli zapaliło się żółte światło, to już jesteś pierwszym oczekującym na następny cykl.
Ja wiem, że autobus da się zatrzymać prawie w miejscu, ale z prędkości 40km/h nie widzi mi się gwałtowne hamowanie, bo jedną setną sekundę temu zapaliło się żółte. Z opowieści kierowców: "Jakaś kobieta napisała na mnie skargę: Kierowca gwałtownie zahamował, bo zapaliło się żółte światło..." :)

Miłośnik KM a kierowca autobusu

: 18 lip 2014, 14:18
autor: Bastian
Pawel_ pisze:
Bastian pisze: Per analogiam: jeśli zapaliło się żółte światło, to już jesteś pierwszym oczekującym na następny cykl.
Ja wiem, że autobus da się zatrzymać prawie miejscu, ale z prędkości 40km/h nie widzi mi się gwałtowne hamowanie, bo jedną setną sekundę temu zapaliło się żółte.
Drzwi na przystanku zamyka się przy prędkości 40 km/h, czy też mówimy o dwóch różnych rzeczach?

Miłośnik KM a kierowca autobusu

: 18 lip 2014, 14:19
autor: Pawel_
Piszemy o przeskakiwaniu na wczesnym żółtym, a ty o drzwiach.

Miłośnik KM a kierowca autobusu

: 18 lip 2014, 15:49
autor: Bastian
Piszemy o zamykaniu drzwi przed nosem, aby zdążyć przeskoczyć na żółtym. Może ty piszesz o czymś innym, ale wtedy zmień wątek.

Miłośnik KM a kierowca autobusu

: 18 lip 2014, 23:11
autor: Szeregowy_Równoległy
Stojąc przy M. Politechnika (188, 523) :arrow: Rozdroże wiem kiedy dostanę światło, wiem ile zielone dla mnie trwa i wiem, czy zdążę, czy nie. Jeśli wszyscy wsiedli i wiem, że zdążę, nawet na wczesnym (przepisowym) żółtym, to będąc opóźnionym ruszam i mam gdzieś to, że ktoś zaspał a teraz musi biegać. Moje "przeskoczyć na żółtym" oznaczało (co zaznaczyłem pisząc o wczesnym) przejazd na żółtym zapalającym się w momencie, kiedy zatrzymanie pojazdu jest niemożliwe bądź grozi połamaniem ludzi. Powtórzę: ktoś spóźnia się na spóźniony autobus - jego problem. Ci, co przyszli o czasie i mam ich w wozie mają dojechać jeszcze później, bo ktoś postanowił pobiegać? Cholera mnie strzela, jak jestem pasażerem i mi się trafi kierowca czekający na wszystkich. Nie po to patrzę w rozkład i przychodzę na czas, żeby być spóźnionym przez wielkoduszność kierującego. To samo 523, powiedzmy, Wawelska :arrow: Bemowo. Jak wymiana pasażerska będzie krótka, to przed Halą Kopińską nie będę stać. Biegniesz, ja jestem opóźniony? Masz pecha, bo ja planuję to światełko złapać. Wawelska :arrow: Plotnik? Patrzę na światła przy Plotniku, je z poprzedniego przystanku widać. Jak ruszę najpóźniej dwie-trzy sekundy po zapaleniu się zielonego przy Plotniku, to (zakładam, że fura się zbiera) przeskoczę na zielonym albo niezatrzymywalnym żółtym, na pełnej bombie. A tam cykl długi. Nie ma czekania. A takich miejsc mam opracowanych dość sporo. Jeśli poczekam zarówno przy Wawelskiej, jak i przy Politechnice, to jestem trzy minuty w plecy. O tyle szybciej mógłbym przejechać, nadrabiając cokolwiek z opóźnienia. A to tylko odcinek trzech przystanków. Dojadę do pierwszej Wiatracznej (przed rozkopaniem, teraz nie wiem czy nikt nic nie przestawił) i będę patrzeć (przy założeniu, że przed rondem się nie przytka) na światła na rondzie. Te przy przejściu dla pieszych. Jak zobaczę, że ja stoję na przystanku, a tam jest już przez chwilę czerwone, to też nikt nie dobiegnie. Bo zanim dojadę, akurat się zmieni i będę stać krócej. Jak poczekam na biegacza, to postoję cały cykl. A potem drugi, przed skrętem w lewo w Grochowską. Albo punktualność, albo współczucie dla spóźnialskich. Ja ze swojej części obowiązków się wywiązuję, jestem o czasie bądź staram się przepisowo nadrobić opóźnienie (mam to w regulaminie nawet). Jak ktoś na mnie czekał na przystanku, to zdążył. Jak nie było go na przystanku wtedy, kiedy powinien być, to znaczy, że nie jest to jego dobry dzień. A to, że ktoś się nie wyrobił to nie jest mój problem. Sam nie biegam do uciekających tramwajów czy autobusów, więc na empatię ciężko liczyć.

Odp: Miłośnik KM a kierowca autobusu

: 18 lip 2014, 23:45
autor: MichalJ
Koloryzujesz trochę. Nie ma w Warszawie 3- minutowego czerwonego.

Miłośnik KM a kierowca autobusu

: 19 lip 2014, 8:05
autor: ashir
Szeregowy_Równoległy pisze:Dojadę do pierwszej Wiatracznej (przed rozkopaniem, teraz nie wiem czy nikt nic nie przestawił)...
Trochę poprzestawiano przystanki, ale tylko tymczasowo do 25 lipca. :wink:

Miłośnik KM a kierowca autobusu

: 19 lip 2014, 8:25
autor: Domas
A ten jak zwykle na straży najważniejszych informacji.

Miłośnik KM a kierowca autobusu

: 19 lip 2014, 9:47
autor: primoż
Domas pisze:A ten jak zwykle na straży najważniejszych informacji.
Trzeba pochwalić się swoją zajebistością ;p

Miłośnik KM a kierowca autobusu

: 19 lip 2014, 12:47
autor: ashir
Domas pisze:A ten jak zwykle na straży najważniejszych informacji.
Niezatrzymanie się przez kierowcę na właściwym przystanku można również być powodem do wymiany zdań między pasażerem, a kierowcą.

Odp: Miłośnik KM a kierowca autobusu

: 19 lip 2014, 16:11
autor: Pawel_
MichalJ pisze:Koloryzujesz trochę. Nie ma w Warszawie 3- minutowego czerwonego.
Ale są prawie trzyminutowe. ;)