fik pisze:No ja jakoś pracuję od czasu do czasu z ludźmi i w kolosalnej większości przypadków nie mam problemu z używaniem określeń w rodzaju "proszę niezwłocznie opuścić pojazd" zamiast "wypierdalaj z tego autobusu", "proszę zrobić miejsce dla wózka" zamiast "no rusz tę dupę, nie widzisz, że babsko z wózkiem wsiada", i tak dalej. Nie chodzi o to, żeby pozwalać sobie wchodzić na głowę, tylko o to, aby swoje racje artykułować w sposób stanowczy i asertywny, ale jednocześnie zgodny z pewnymi standardami kultury osobistej.
Zdaje mi się, że aż takich chamów i buraków którzy każą pasażerowi wypierdalać jest już na szczęście coraz mniej. Problem w tym, że jakkolwiek do niektórych byś się nie odezwał - w odwecie raz na jakiś czas usłyszysz żebyś się pierdolił i spotkasz się z atakiem agresji. No i serio, jakiego stanowiska bym nie zajmował, nie jestem laleczką voodoo na której można się wyżyć.
reserved pisze:Wszystko zależy od sytuacji na drodze, na chodniku, od ilości drogi, jaką ma do przebiegnięcia ten ktoś. Jeżeli ktoś podbiega już do autobusu, a Ty go widzisz i zamkniesz przed nosem, bo się spieszysz, to tak. Jesteś chamem.
Bardzo krótkowzroczne i kategoryczne zdefiniowanie tego, kiedy kierowca jest chamem, a kiedy nie. Uważam że w żadnym wypadku nie jest chamstwem zamknięcie drzwi komuś biegnącemu choćby najbardziej intensywnie, jeśli obsługujesz linię jeżdżącą co 5 minut, masz opóźnienie i widzisz w lusterku następną brygadę. Serio, wszystko zależy od sytuacji i nie da się tego w żaden sposób przenieść na papier.
reserved pisze:Nie rozumiem dlaczego widząc dobiegającą (powiedzmy 3 metry od autobusu) osobę miałbyś zamknąć jej drzwi i po prostu sobie odjechać. Nie rozumiem.
Bo przez te 2 sekundy nie zdążysz na jakieś światło, co z kolei spowoduje że nie zdążysz na następne itp. itd. Pół biedy autobus, ale strasznie wkurza mnie tramwaj czekający na dobiegających który z tego powodu nie zdąża na światło i ciągnie za sobą sznurek innych pojazdów... Zrobił dobrze jednej osobie, straciły dziesiątki innych.
drapka pisze:A poważnie mówiąc: raczej czekać, jeśli to ostatni kurs lub następny za pół godziny czy godzinę. Raczej jechać, jeśli kurs na minusie, a linia ma dobrą częstotliwość.
Otóż to. Ja na przykład uzależniam dość często czekanie na pasażera od częstotliwości linii. I jeśli jest to linia jeżdżąca co ponad godzinę, zdarzało mi się czekać nawet ponad minutę.
Wolfchen pisze:powinieneś posiadać niezbędne minimum wiedzy właściwe dla stanowiska, na jakim pracujesz
No i posiadam. W mojej wewnętrznej instrukcji mam napisane że mam kontrolować pasażerów. Nie muszę więc sięgać do żadnego wyższego aktu prawnego.