Jakość tych "prac społecznych" widać po tym, jak pracują np. ludzie z Impela (tam ztcw zatrudniają takich "skazanych") przy czyszczeniu wozów, szczególnie od środka, w czasie postojów na myjce/na kanale. Załamka...levar pisze:Ten pomysł nie jest zły!Adam G. pisze:Dlatego popieram prace społeczne jako karęTo poskutkuje nawet lepiej niż jakakolwiek kara pieniężna, szczególnie w przypadku gimnazjalistów.
Wandalizm w autobusach, tramwajach i w metrze
Linię obsługuje zakład R-7 „Woronicza”
128 131 192 195 210 501 502 510 514 727 N01 N13 N22 N31 N33 N34 N35 N36 N37 N41 N44 N63 N83 N85 N95
128 131 192 195 210 501 502 510 514 727 N01 N13 N22 N31 N33 N34 N35 N36 N37 N41 N44 N63 N83 N85 N95
Prace społeczne to tylko kłopot. Ktoś to musi zorganizować, ubezpieczyć, cholera wie co jeszcze. A kara finansowa? Jak rodzice ostro dostaną po kieszeni to będzie szlaban na imprezki, brak nowej komórki i co tam jeszcze. A może sami mu pracę zorganizują? Bachor dostanie za swoje 
Według mnie kara typu pokrycie kosztów usuwania tego, jest zdecydowanie za niska, bo wykrywalność jest właśnie za mała. IMHO jeśli wykrywa się jednego takiego agenta na 100, to kara powinna być rzędu 100 krotności kosztów usuwania. Można by pójść dalej i nakłonić gościa, że jak wsypie kolegę, to wtedy podzielą się kosztem po połowie. I już mamy skłócenie w środowisku graficiarzy. Nikt nikomu nie ufa więc nie ma większego sensu takich dzieł tworzyć, bo dla kogo?
Według mnie kara typu pokrycie kosztów usuwania tego, jest zdecydowanie za niska, bo wykrywalność jest właśnie za mała. IMHO jeśli wykrywa się jednego takiego agenta na 100, to kara powinna być rzędu 100 krotności kosztów usuwania. Można by pójść dalej i nakłonić gościa, że jak wsypie kolegę, to wtedy podzielą się kosztem po połowie. I już mamy skłócenie w środowisku graficiarzy. Nikt nikomu nie ufa więc nie ma większego sensu takich dzieł tworzyć, bo dla kogo?
To taki pójdzie na ulicę i będzie kradł/wyrywał torebki/dokonywał rozboju. Bo nie powiesz mi, że normalna młodzież jest wandalami - jak ktoś się bierze za wandalizm, to zwykły chuligan jest i takiemu porcja batów powinna wybić z głowy głupie pomysły...Delfino pisze:Jak rodzice ostro dostaną po kieszeni to będzie szlaban na imprezki, brak nowej komórki i co tam jeszcze.
A co do prac społecznych - to jest bardzo dobre rozwiązanie, tylko potrzeba by było odpowiednich ośrodków dyscyplinarnych i zmiany prawa, żeby takiego 16-latka można było skierować do zakładu pracy o rygorze karnej kompanii w wojsku - coś takiego w USA jest, do tego skuteczność na poziomie 25 - 40%...
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
to wbrew logice stanowienia prawa - kara musi być proporcjonalna.Delfino pisze: IMHO jeśli wykrywa się jednego takiego agenta na 100, to kara powinna być rzędu 100 krotności kosztów usuwania.
Problem nie jest w wysokości kary, tylko w jej orzekaniu.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
-
dr_mariusz
- Posty: 22
- Rejestracja: 01 lut 2008, 21:36
- Lokalizacja: Warszawa Mokotów
Tylko najpierw takiego delikwenta trzeba złapać.Adam G. pisze:Dlatego popieram prace społeczne jako karęTo poskutkuje nawet lepiej niż jakakolwiek kara pieniężna, szczególnie w przypadku gimnazjalistów.
One mogę posłużyć najwyżej jako dowód. Nasza policja to nie CSI gdzie nawet z najgorszego jakościowo nagrania potrafią odczytać napis na naszywce plecaka, a twarz z nagrania przechodzi przez bazę danych gdzie ma się wszystkie dane sprawcy.Przecież są też niby kamery w nowych wozach. Ale czy one w ogóle spełniają swoje zadanie? Czy można prześledzić nagrania z wozów?
Bo są. Uciekanie przed policją lub innymi służbami traktują jako niezłą zabawę.I wiedzą, że są bezkarni...
No to jest. Współczynnik proporcjonalności = 100MeWa pisze:to wbrew logice stanowienia prawa - kara musi być proporcjonalna.
Właśnie nie. Powinno być tak jak ktoś opisał w wątku obok. Sam to widziałem w Londynie. Kary za np. palenie papierosów w miejscach zakazanych sięgają dziesiątek tysięcy funtów. Może wykrywalność mała, ale jak złapią, to koniec. Dlatego ludzie się boją łamać przepisy.MeWa pisze:Problem nie jest w wysokości kary, tylko w jej orzekaniu.
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
Nie jest - podstawy tworzenia prawa.Delfino pisze:No to jest. Współczynnik proporcjonalności = 100
Właśnie tak - opisałem całkiem konkretny przypadek, gdy jednak kogoś złapano u nas i jak się to skończyło, a podobnych przypadków było więcej.Delfino pisze:Właśnie nie. Powinno być tak jak ktoś opisał w wątku obok.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
A może zamiast karać zapobiegać? Może trzeba uświadomić pasażerów, żeby reagowali na takie zachowania? Może trzeba zamontować jeszcze kamery w odpowiednich miejscach?
Kara pieniężna nie jest dobrym pomysłem, gdyż takiego biednego chłopaka z ulicy może dobić, ale chłopaka, którego rodzice są prezesami wielkich firm raczej nie.
Kara pieniężna nie jest dobrym pomysłem, gdyż takiego biednego chłopaka z ulicy może dobić, ale chłopaka, którego rodzice są prezesami wielkich firm raczej nie.
- Konwiktorski
- Posty: 39
- Rejestracja: 22 wrz 2009, 19:46
- Lokalizacja: KS Polonia 01
Ktoś, kto określił możliwie szybkie wycieranie bazgrołów z autobusów jako walkę z wiatrakami myli się. To jest najskuteczniejsza obecnie forma biernego zniechęcania do ozdabiania autobusów. Działa to tak samo jak z wrzutami na murach.
Intencją autora jest aby rysunek głosił jego chwałę na mieście, więc jednoznacznie aby jak najdłużej się utrzymywał. Każdy podświadomie szacuje (a po wykonaniu obserwuje i ocenia) stosunek włożonej pracy i czasu do wytrzymałości miejsca (tak to można określić).
Stąd najlepszą drogą do zniechęcania malarzy jest systematyczne wycieranie wnętrz, aż przyjmie się opinia że ciągle czyszczą autobusy i nie opłaca się w nich mazać.
Widać to doskonale na niektórych osiedlach, gdzie wszystkie bloki są pomazane, a jeden czy dwa nie, mimo że miejscówki na nich są fajne i widoczne. Albo rozmaite centra handlowe - też nie są pomazane i kamery są tutaj sprawą marginalną. Grafy po prostu znikają.
Zdaję sobie sprawę z łącznej powierzchni wnętrz autobusów do systematycznego wyczyszczenia i kosztów tegoż, ale mamy osiągnąć cel, prawda?
Intencją autora jest aby rysunek głosił jego chwałę na mieście, więc jednoznacznie aby jak najdłużej się utrzymywał. Każdy podświadomie szacuje (a po wykonaniu obserwuje i ocenia) stosunek włożonej pracy i czasu do wytrzymałości miejsca (tak to można określić).
Stąd najlepszą drogą do zniechęcania malarzy jest systematyczne wycieranie wnętrz, aż przyjmie się opinia że ciągle czyszczą autobusy i nie opłaca się w nich mazać.
Widać to doskonale na niektórych osiedlach, gdzie wszystkie bloki są pomazane, a jeden czy dwa nie, mimo że miejscówki na nich są fajne i widoczne. Albo rozmaite centra handlowe - też nie są pomazane i kamery są tutaj sprawą marginalną. Grafy po prostu znikają.
Zdaję sobie sprawę z łącznej powierzchni wnętrz autobusów do systematycznego wyczyszczenia i kosztów tegoż, ale mamy osiągnąć cel, prawda?
Popieram przedmówcę jeśli chodzi o regularne czyszczenie bohomazów ze środka. Ale nie sądzę by to odniosło większy skutek. Żaden dzieciak nie zwróci uwagi na numer pojazdu którym jeździ więc nie zauważy że jego napisy znikają. A jeśli chodzi o kary i ich zwiększenie to one po prostu nic nie dadzą. Dzieciaki robią to dla adrenaliny. Dla poczucia że robią coś nielegalnego. Wraz z pójściem do szkoły ponadgimnazjalnej fascynacja tym przemija gdyż odkrywają lepsze rozrywki
A może w ogóle robić akcje "uświadamiające" w szkołach, dzięki którym dzieciaki zrozumieją, że to nieładnie mazać po autobusach? No litości...reserved pisze:A może zamiast karać zapobiegać? Może trzeba uświadomić pasażerów, żeby reagowali na takie zachowania?
Szybkie usuwanie rozwiąże tylko część problemu, ponieważ konkretny autobus to nie jest stały obiekt, jak słusznie zauważył Premo.
Karać trzeba, a kara aby była skuteczna musi być dotkliwa i nieuchronna. Niestety, siłą rzeczy nie będzie nieuchronna, niech więc chociaż będzie dotkliwa. Jednakże z tego, że nie jest nieuchronna nie można wnosić, że złapany ma odpowiadać za iluś statystycznie niezłapanych, jest to - jak było już mówione - całkowicie wbrew duchowi prawa!
Zwrot kosztów lub naprawienie tego, co się zepsuło to jest tylko jedna część, zadośćuczynienie materialne. Od kogoś, kto niechcący coś zepsuł rzeczywiście należy wymagać jedynie, aby to naprawił. Ale nie w przypadku, gdy jest intencja popsucia czegoś. Wówczas musi nie tylko naprawić wyrządzoną krzywdę, ale również zostać ukarany za tę intencję. I tu wracamy do początku - kara musi być dotkliwa. Ażeby było to skuteczne zarówno wobec danej jednostki, jak i w wymiarze prewencyjnym (przynajmniej teoretycznie), taka kara musi być przypuszczalnie przykra dla każdego złapanego osobnika oraz musi być nagłośniona. A zatem nie może to być np. ustalona kwota pieniędzy ponad to, co delikwent zniszczył, bo jednego to zrujnuje, a drugiemu - dzięki bogatym rodzicom - zupełnie nie ruszy.
Chyba nie bardzo zrozumiałeś o czym ja mówię. Mówię o tym, żeby pasażerowie w autobusach zwracali uwagę na to, że ktoś maże po autobusie. Żeby wtedy zgłaszali to odpowiednim służbom. Niby to oczywiste, ale pewnie ludzie przechodzą obok tego obojętnie.Pink pisze:A może w ogóle robić akcje "uświadamiające" w szkołach, dzięki którym dzieciaki zrozumieją, że to nieładnie mazać po autobusach? No litości...
[ Dodano: |1 Lut 2010|, 2010 11:48 ]
O tak... proponuję robić na przystankach taką 'galerie sław' z ich sfotografowanymi osiągnięciami.Pink pisze:taka kara musi być przypuszczalnie przykra dla każdego złapanego osobnika oraz musi być nagłośniona.