Proboszcz pisze:Mam awersję do pojazdów niskopodłogowych i jelczowych.
NiepeĹnosprawni w KM
Do Proboszcza. Nie lubisz prywatnych przewoźników i nie lubisz kierowców pracujących u prywatnych przewożników, mimo że ich warunki pracy nie różnią się zbytnio od tych w MZA. A ja, gdybym mógł, wolałbym się zatrudnić u ajenta - przynajmniej nie musiałbym wyjeżdżać Ikarusem na niską brygadę, a co za tym idzie nie musiałbym wnosić wózków inwalidzkich do wysokopodłogowego autobusu. Problem po prostu by nie zaistniał. Nie lubisz niskopodłogowych wozów - wolisz Ikarusy 260 i 280, ale dobrze wiesz, że ich żywot nie bedzie wieczny - nie za 5, 10 to za 20 lat znikną z Warszawy. I jeszcze słowo o tym, jak są traktowani niepełnosprawni w Warszawie, choć to ciebie pewnie nie zainteresuje, bo ciebie interesuje tylko punkt widzenia i wygoda kierowców MZA. Otóż osoby na wózkach inwalidzkich mają ogromne problemy z transportem. MPT wciąż ma za mało samochodów przystosowanych do ich przewozu, więc taksówkę trzeba zamawiać z tygodniowym wyprzedzeniem. Ale nawet, jak ją już sobie niepełnosprawny zamówi, to może być pewien, że nie dojedzie na czas na umówione miejsce - zainteresowanie jest tak duże, że MPT ma problemy z terminowym załatwianiem zleceń i powstają opóźnienia. Tak samo gdy wraca, również musi poczekać - czasem nawet godzinę ze względu na wspomniane opóźnienia. Dlatego niepełnosprawni na wózkach wybierają też podróż KM, mimo że wcale nie są z tego powodu uradowani, bo kierowca MPT nie będzie narzekał, że musi wprowadzić wózek do taksówki, z kierowcami MZA różnie bywa. I oto okazuje się, że przez nierozsądne posunięcia zarządu MZA nawet na KM liczyć nie mogą, bo co z tego, że MZA kupuje nowe wozy, skoro gromadzi je na dwóch, góra trzech zakładach, pozostałe dwa, zostawiając z wozami, które młodość mają już dawno za sobą, a do tego są bardzo awaryjne. Na 506 kolejna oznaczona w rozkładzie niskopodłogowa brygada przypada dopiero 45 minut później. Zatem co miała zrobić ta osoba na wózku? Czekać 45 minut na kolejny autobus? A jeśli była z kimś umówiona, spieszyła się na ważne spotkanie? Przypominam dla niezorientowanych, że cała dyskusja zaczęła się od tego, iż bodajże na linię 506 zamiast odkurzacza przyjechał Ikarus - lewar, a w związku z tym osoba na wózku została na przystanku. Gdyby kierowca miał odrobinę przyzwoitości, to wyszedłby z kabiny i jeżeli nie wniósłby sam wózka, to przynajmniej poprosiłby o to pasażerów (albo: kazałby im - przecież jak tu niektórzy twierdzą, kierowca jest panem wozu), jednocześnie rozpraszając ewentualne wątpliwości tej pani, że wózek jest za szeroki. Tu zresztą pojawia się kolejny problem - poręczy w lewarach, które czasem utrudniają wniesienie nawet wózka dziecięcego, ale są przydatne dla osób starszych. Do Ikarusów - automatów łatwiej wnieść wózek, ale trudniej z nich wyjść lub do nich wejść, jeśli ktoś ma ograniczoną sprawność ruchową.
Na koniec chciałbym jeszcze wygłosić apel do użytkowników, szczególnie tych, którzy w temacie "Autobusy a mróz" lub "Dziwadła" ekscytowali się tym, jakie to wczoraj były ciekawe dziwadła z powodu kłopotów z odkurzaczami na Redutowej. Pomyślcie choć przez chwilę, czy gdybyście się znaleźli w sytuacji niepełnosprawnego pasażera, również byście się tak tym ekscytowali. I to nie tylko w sytuacji osoby na wózku, ale także w sytuacji osoby o ograniczonej sprawności ruchowej (poruszającej się o kulach, lasce itp.), która może gdzieś czekać na niskopodłogowy lub niskowejściowy autobus, by zapewnić sobie choć trochę więcej wygody i mniej stresu związanego z wchodzeniem i z wychodzeniem z Ikarusa a w szczególności z Ikarusa automata. Tyle ode mnie w tym temacie.
Na koniec chciałbym jeszcze wygłosić apel do użytkowników, szczególnie tych, którzy w temacie "Autobusy a mróz" lub "Dziwadła" ekscytowali się tym, jakie to wczoraj były ciekawe dziwadła z powodu kłopotów z odkurzaczami na Redutowej. Pomyślcie choć przez chwilę, czy gdybyście się znaleźli w sytuacji niepełnosprawnego pasażera, również byście się tak tym ekscytowali. I to nie tylko w sytuacji osoby na wózku, ale także w sytuacji osoby o ograniczonej sprawności ruchowej (poruszającej się o kulach, lasce itp.), która może gdzieś czekać na niskopodłogowy lub niskowejściowy autobus, by zapewnić sobie choć trochę więcej wygody i mniej stresu związanego z wchodzeniem i z wychodzeniem z Ikarusa a w szczególności z Ikarusa automata. Tyle ode mnie w tym temacie.
-
Jožin z bažin
- Posty: 1207
- Rejestracja: 31 mar 2008, 17:51
- Lokalizacja: z bažin
- Kontakt:
Zrozum, nikt nie musi tego robić. Jak w sklepie spożywczym zabraknie bułek, to ekspedientka ich nie piecze - mówi, że się skończyły i już.fraktal pisze:przynajmniej nie musiałbym wyjeżdżać Ikarusem na niską brygadę, a co za tym idzie nie musiałbym wnosić wózków inwalidzkich do wysokopodłogowego autobusu
Z pozostałymi tezami się zgadzam. Dodam, że zwykły człowiek też może mieć problemy z zamówieniem taksówki.
xxx
Bym zrezygnował z wpływu na kupowany tabor. Teraz odpowiedź Ci pasiMZ pisze:Nie pytałem, czy byś chciał, czy nie. Pytałem, co byś zrobił, gdybyś miał wpływ na zakupy taboru
[ Dodano: 2007-02-14, 13:47 ]
Jeśli chodzi o hajs to się różniąfraktal pisze:Nie lubisz prywatnych przewoźników i nie lubisz kierowców pracujących u prywatnych przewożników, mimo że ich warunki pracy nie różnią się zbytnio od tych w MZA
Do kierowców tam pracujących nic nie mam. A wyjątki takie jak kierowca A405 zdarzają się i w MZA. Jeśli chodzi o Twoje poglądy co do osób niepełnosprawnych - ogólnie zgadzam się. Aczkolwiek nie uważam, żeby to kierowca miał obowiązek wnoszenia osoby na wózku do autobusu. Zresztą jak ktoś chce to i tak tego nie zrobi, więc po wprowadzeniu takiego obowiązku posypałyby się zwolnienia lekarskie u kierownika, że dany kierowca nie może wnosić takiego pasażera, bo ma z czymś tam problem (noga, ręka, plecy - bez znaczenia). Nie o takich numerach słyszałemfraktal pisze:nie lubisz kierowców pracujących u prywatnych przewożników
Polecam lekturę z naciskiem na słowo "zobowiązani" : http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/2 ... 99A77E6B80 Także fragmenty, których, jak widzę, fraktal nie ujął.
"Coś ci powiem chłopcze! Gdy będziesz wracał do domu dziś wieczór, a jakiś psychopata rzuci się na ciebie z garścią malin, nie przyłaź mi tutaj skomleć." - John Cleese
A Ty zrozum, że nie chodzi mi teraz o nakaz szefostwa. Chodzi mi o nakaz w znaczeniu etycznym. Gdybym wiedział, że na niskopodłogową brygadę, dostałem Ikarusa, to musiałbym wnieść wózek - chociażby z troski o dobry wizerunek firmy, w której pracuję. I nie tylko dlatego zresztą. Nie ma powodu, by pasażer płacił za błędy firmy.Hieronim pisze:Zrozum, nikt nie musi tego robić. Jak w sklepie spożywczym zabraknie bułek, to ekspedientka ich nie piecze - mówi, że się skończyły i już.
Ale nie tak duże.Hieronim pisze:Z pozostałymi tezami się zgadzam. Dodam, że zwykły człowiek też może mieć problemy z zamówieniem taksówki.
Przykład z bułkami do mnie nie trafia.
GW pisze:Dlaczego kierowcy niskopodłogowych autobusów bywają nieprzyjaźni pasażerom
Krzysztof Śmietana, ostatnia aktualizacja 2007-02-20 21:19
Na przystankach nie przechylają autobusów tak, by można było łatwiej do nich wsiąść np. z wózkiem - skarżą się czytelnicy.
Choć już blisko połowa autobusów jeżdżących po Warszawie ma niską podłogę, pasażerowie często narzekają, że i tak niełatwo się do nich dostać. Skarżą się, że kierowcy nie pochylają autobusów w kierunku przystanku, choć powinni to robić. Podłoga obniża się wówczas o mniej więcej 10 cm, dzięki czemu łatwiej jest wsiąść do środka.
Pan Krzysztof Węglarz, który często jeździ autobusem 158 między Grochowem a Śródmieściem z małym synkiem w wózku, twierdzi, że kierowcy na tej trasie notorycznie nie chcą przechylać pojazdu. Po tym, co go spotkało w niedzielę, postanowił napisać do "Gazety". O godz. 15.35 na przystanku róg Kinowej i al. Waszyngtona chciał wsiąść do niskopodłogowca (nr boczny 8043), który jechał w kierunku Ostrobramskiej. - Kierowca nie dość, że nie opuścił autobusu, to jeszcze na zwróconą mu uwagę z wielce obrażoną miną stwierdził, że autobus nie jest półokrągły - relacjonuje pan Krzysztof.
Igor Krajnow, rzecznik Zarządu Transportu Miejskiego, przyznaje, że co jakiś czas wpływają skargi na kierowców, którzy nie chcą przechylać autobusów. Zdarza się też, że nie otwierają pochylni, po której mogą wjechać do autobusu niepełnosprawni na wózku. - Kierowcy mają obowiązek ułatwić pasażerowi wejście do środka. Jeśli nie chcą pochylać pojazdu, proszę zgłaszać takie przypadki. Kierowca zostanie upomniany - obiecuje Igor Krajnow.
Marek Budzyński, szef nadzoru ruchu w Miejskich Zakładach Autobusowych, zapewnia z kolei, że autobus powinien przyklękać szczególnie wtedy, jeśli do środka wchodzą osoby starsze, niepełnosprawne czy rodzice z wózkami. - Dla kierowcy to przecież żaden problem. Wystarczy, że naciśnie przycisk. Czasem jednak nie da się tego zrobić, bo nawierzchnia na przystanku jest krzywa i dziurawa i autobus mógłby zahaczyć o krawężnik. Sprawdzę, jak to było na przystanku przy Kinowej, i w razie czego zwrócę uwagę kierowcy - zapowiada Marek Budzyński.
Pasażerowie mogą zgłaszać skargi pocztą elektroniczną: ztm@ztm.waw.pl lub tradycyjną: ul. Senatorska 37, 00-099 Warszawa, a także telefonicznie: 94-84.
Jakoś przez 15 lat ludzie potrafili wchodzić z wózkami dziecięcymi do wysokopodłogowych Ikarusów. Teraz im się nagle zachciało opuszczania i tak już niskiego autobusu...Może jeszcze otwierać dla każdego wózka z dzieckiem pochylnię... No ja rozumiem - niepełnosprawny nie może wejść to się otwiera pochylnię, ale dla wózków dziecięcych - to już przesada...GW pisze:[...] małym synkiem w wózku [...] - Kierowca nie dość, że nie opuścił autobusu
Ja na jego miejscu bym powiedział, że jak autobus by się przechylił to tylko w jedną stronę i koniec jazdy. Niech się nauczy. Niby chłop, a zachowuje się jak przekupka na bazarze robiąc z igły widły...MZ pisze:to jeszcze na zwróconą mu uwagę z wielce obrażoną miną stwierdził, że autobus nie jest półokrągły
Ale dlaczego cały czas mamy stać w miejscu - 15 lat temu? Teraz pewne rzeczy powinny być już standardem. Kiedyś możesz powiedzieć, że nie było w ogóle KM i jakoś niepełnosprawni też sobie radzili.Jakoś przez 15 lat ludzie potrafili wchodzić z wózkami dziecięcymi do wysokopodłogowych Ikarusów. Teraz im się nagle zachciało opuszczania i tak już niskiego autobusu
Kasta pianistów
Pozdrawiam, Szafran.
Pozdrawiam, Szafran.
Na Zachodzie jakoś kierowcom autobusów to nie przeszkadza tylko w MZA prawie 80% kierowców to wielkie paniska buraczane.Proboszcz pisze:Jakoś przez 15 lat ludzie potrafili wchodzić z wózkami dziecięcymi do wysokopodłogowych Ikarusów. Teraz im się nagle zachciało opuszczania i tak już niskiego autobusu...Może jeszcze otwierać dla każdego wózka z dzieckiem pochylnię...GW pisze:[...] małym synkiem w wózku [...] - Kierowca nie dość, że nie opuścił autobusu