Reserved:
Praktyka, praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka.
Studia wrzucają dużo teorii w łepetynę, ale mogą dać też dobry materiał, by rozwinąć umiejętności praktyczne. Patrz: dziennikarstwo - masz teorię (prawo prasowe, rodzaje mediów itp.), ale i możliwość do zdobycia umiejętności praktycznych (a to przy odrobinie zakręcenia wizyty w stacjach radiowych, by zaliczyć przedmioty, a to staże i praktyki, a dalej praca).
Im więcej się z czymś stykasz (a nie o tym tylko czytasz), tym więcej wiesz. W swoim kompie na pamięć znam każdą śrubkę, podzespół, czy też wiem, co szwankuje po pierwszych objawach. Skąd? Tyle razy się psuł i zamiast nosić go do informatyka, sam główkowałem. Świeżo upieczony posiadacz używanego Lanosa (w ogóle samochodu) prędzej pójdzie do warsztatu, a stary Pan Grzyb tego Lanosa rozkręci na części pierwsze, złoży ponownie i Lanos będzie lepiej jeździć niż jak był nowy. Czemu? Bo niejedno auto Pan Grzyb w życiu miał.
Więc złota rada - jak masz możliwość zdobycia doświadczenia praktycznego (bez względu na to, czy są to media, czy kierownica autobusu), to bierz! Najwyżej popsujesz. Ale potem będziesz wiedzieć, czemu to coś się popsuło i jak działa.
Pawel_ w Szybkim pytaniu dziwiący się, że prowadzenie autobusu może być pasją pisze:Pasja? Jeju, jakie Ty masz dziwne rozumowanie.

Ale pasja może być motywatorem. Podobać się może zarówno pędzenie szybką zglebioną beemą po ulicach, czy torach i można to robić zarabiając na życie. Pasją może być historia sztuki i można po zwykłej kresce czy stylu malowania odróżnić konkretnych artystów od siebie. Można się zatrzymać na pracy w korpo i historii sztuki oddawać się wyłącznie spacerując po muzeach i zwiedzając zabytki, ale można też pracować w muzeum i swoje szczęście duchowe budować na tym, że się opowiada ludziom o dziełach, artystach i mieć możliwość codziennego obcowania z tym, co się lubi. A że kasa leci? Tym lepiej.
vernalisadonis pisze:Kiedyś słyszałem coś takiego, że wiedza techniczna u miłośnika jest praktycznie na zerowym poziomie. Miłośnik zna takie rzeczy jak malowanie autobusu, tapicerka, jaki ma system informacji pasażerskiej czy nr taborowe ale jak by się go spytać o budowę układu hamulcowego albo jakie układy są w silniku to nie będzie w stanie tego powiedzieć. Wiesz ale jakbym miał zatrudnić miłośnika albo osobę która zna się na rzeczy, to wybieram drugą opcję.
Jak miłośnika nauczysz technikaliów autobusowych, to ten spisze wszystkie zakładowe patenty w zaułkach pojazdu i wrzuci swe wypociny do kolejnego wątku na OB zamiast pracować.
Ale na serio - co widzi miłośnik? Malowanie, wymienione okno na pleksi, łataną tapicerkę, SIP, numery taborowe, opóźnienie na sterowniku w kabinie i zajezdnię zza płotu. To zatem interesuje tego typowego miłośnika.
Ktoś ma smykałkę do budowy silnika, czy układu hamulcowego, ale też jest miłośnikiem, to machnie, wyłącznie z powodu swoich zainteresowań, artykuł "jak to działa".
Kelly pisze:Pytanie kiedy nastąpi zderzenie z rzeczywistością nadzorowo-pasażyrską.
Zależy od człowieka. Całkowicie. Jeden polubi tę pracę jeszcze mocniej, inny rzuci.
Z mojego pozaautobusowego doświadczenia - pomagałem raz w radiu Bajka, jako realizator. Nie cierpię dzieci (drą się w wózku w autobusie, ćlamią te kajzerki lub najtańsze chrupki kukurydziane wręczone przez rodzicielkę lub brudzą siebie i wszystko wokół czekoladą, odpychają się od ścianki bocznej autobusu bądź kopią w nią namiętnie, ogólnie głośne i uciążliwe są. Wycieczka szkolna w autobusie? Dramat...) Bajka jest radiem dla dzieci właśnie, przedszkolnych i wczesnoszkolnych. A okazało się, że moje dyżury w tej stacji były najprzyjemniejszymi w ciągu ostatnich trzech lat moich medialnych poczynań, nawet mimo obecności dzieci w studiu i na antenie.
