Dyskusyjne rozstrzygnięcia policji o winie w wypadkach

Moderatorzy: Wiliam, Szeregowy_Równoległy

Awatar użytkownika
Plesim
Posty: 2818
Rejestracja: 18 gru 2005, 21:59
Lokalizacja: Tam gdzie kiedyś kończyła 11

Post autor: Plesim » 21 paź 2009, 12:20

Odbiegając trochę od tematu ale bezpośrednio związane z wczorajszym wypadkiem. Nie tak dawno na skrzyżowaniu Grójeckiej i Dickensa MAN zdjął ze skrzyżowania osobówkę. Dwie osoby w osobowym ciężko ranne. Na miejscu znaleźli się świadkowie, którzy na winnego wskazali kierowcę autobusu, który wjechał na czerwonym.
Po pewnym czasie i ustaleniach sytuacja trochę się zmieniła. Okazało się, że autobus został na środku skrzyżowania zablokowany przez inną osobówkę, skręcającą w lewo, w Grójecka. W tym czasie światło zmieniło się na zielone dla ciągu Grójeckiej. Kierowcy samochodów na trzech pasach postanowili umożliwić zjazd autobusu ze skrzyżowania. Niestety jeden ze stojących (niecierpliwy) postanowił ominąć całe zatrzymanie i gwałtownie zmienił pas (na ten do skrętu i podjazdu do przystanku autobusowego) i z pełną prędkością ominął stojących i i został trafiony przez autobus.
Niby wina dalej zostaje po stronie kierowcy autobusu ale jak się popatrzy na wywody o zasadzie ograniczonego zaufania to nigdy nie da się przewidzieć zachowania wszystkich użytkowników ruchu oraz głupoty prowadzących.

dzidek
Posty: 5470
Rejestracja: 15 gru 2005, 20:48

Post autor: dzidek » 21 paź 2009, 12:26

Plesim pisze:Niby wina dalej zostaje po stronie kierowcy autobusu
No dobrze a jeśli kierowca autobusu wjechał w takim razie na zielonym świetle na skrzyżowanie i opuszczał je na czerwonym (nie z jego winy) to dalej ponosi winę? W końcu kierowca osobówki powinien umożliwić zjazd kierowcy autobusu ze skrzyżowania a dopiero później dalej jechać.

zzz
Posty: 1039
Rejestracja: 21 sty 2008, 22:46

Post autor: zzz » 21 paź 2009, 12:28

Plesim pisze:ale jak się popatrzy na wywody o zasadzie ograniczonego zaufania to nigdy nie da się przewidzieć zachowania wszystkich użytkowników ruchu oraz głupoty prowadzących.
To zle zrozumiales wywodu a zasadzie ograniczonego zaufania. W wiekszosc sytuacji masz prawo oczekiwac ze inni nie lamia przepisow. Ale w sytuacje kiedy zblizajac sie do skrzyzowania widzisz samochod ktory nie zwalnia przed czerwonym swiatlem to masz byc przygytowany na to ze moze przejechac i starac sie uniknac wypadku. Po prostu jak widzisz wariata, ktoremu obce sa przepisy o ruchu drogowym to nie oczekuj ze sie do nich dostosuje, tylko staraj sie uniknac kolizji.

Awatar użytkownika
Plesim
Posty: 2818
Rejestracja: 18 gru 2005, 21:59
Lokalizacja: Tam gdzie kiedyś kończyła 11

Post autor: Plesim » 21 paź 2009, 12:29

dzidek pisze:No dobrze a jeśli kierowca autobusu wjechał w takim razie na zielonym świetle na skrzyżowanie i opuszczał je na czerwonym (nie z jego winy) to dalej ponosi winę? W końcu kierowca osobówki powinien umożliwić zjazd kierowcy autobusu ze skrzyżowania a dopiero później dalej jechać.
Brak zachowania ostrożności przy opuszczaniu skrzyżowania. Tak określiła podobno policja.

desert_eag
Posty: 938
Rejestracja: 07 lis 2007, 13:12

Post autor: desert_eag » 21 paź 2009, 12:36

Plesim pisze:
dzidek pisze:No dobrze a jeśli kierowca autobusu wjechał w takim razie na zielonym świetle na skrzyżowanie i opuszczał je na czerwonym (nie z jego winy) to dalej ponosi winę? W końcu kierowca osobówki powinien umożliwić zjazd kierowcy autobusu ze skrzyżowania a dopiero później dalej jechać.
Brak zachowania ostrożności przy opuszczaniu skrzyżowania. Tak określiła podobno policja.
Dyskusyjne. Kierowca autobusu na pewno winien jest wjechania na skrzyżowanie, mimo braku możliwości opuszczenia go (choć każdy kierujący wie, jaka jest praktyka), jednak samochody jadące z Grójeckiej miały obowiązek przepuścić zjeżdżający pojazd.

Awatar użytkownika
Plesim
Posty: 2818
Rejestracja: 18 gru 2005, 21:59
Lokalizacja: Tam gdzie kiedyś kończyła 11

Post autor: Plesim » 21 paź 2009, 12:54

desert_eag pisze:Dyskusyjne.
I to bardzo.
desert_eag pisze:Kierowca autobusu na pewno winien jest wjechania na skrzyżowanie, mimo braku możliwości opuszczenia go
Czyli powinien czekać przed skrzyżowaniem a każdy jadący przed nim pojazd go opuści (oczywiście fantazja). Nie wiemy nawet czy skręcający samochód odpowiednio wcześniej sygnalizował zamiar skrętu.
desert_eag pisze:jednak samochody jadące z Grójeckiej miały obowiązek przepuścić zjeżdżający pojazd.
I to wbrew pozorom jest nagminnie łamany przepis na skrzyżowaniu. Dotyczy on pojazdów a także pieszych.
Jedynym rozwiązaniem tego typu konfliktów jest wprowadzenie ogólnego zakazu skrętu w lewo (kolejna fantazja).

Łukasz
Posty: 12213
Rejestracja: 15 gru 2005, 15:48
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Łukasz » 21 paź 2009, 12:58

Plesim pisze: I to wbrew pozorom jest nagminnie łamany przepis na skrzyżowaniu. Dotyczy on pojazdów a także pieszych.
Jedynym rozwiązaniem tego typu konfliktów jest wprowadzenie ogólnego zakazu skrętu w lewo (kolejna fantazja).
Akurat tam to jest typowy polski absurd: estakada górą i faza na dole zatrzymująca ruch. Trudno, niech zostanie już dla tych autobusów, wzbudzana, z zakazem dla osobówek. Chociaż nie wiem jaką to super ważną funkcję pełni akurat przystanek Poleczki, której nie mógłby pełnić inny (chodzi o relację 504<-->709).
ŁK

drapka
Posty: 3502
Rejestracja: 29 lip 2008, 17:21
Lokalizacja: tutejszy

Post autor: drapka » 21 paź 2009, 13:02

Plesim pisze:Niby wina dalej zostaje po stronie kierowcy autobusu ale jak się popatrzy na wywody o zasadzie ograniczonego zaufania to nigdy nie da się przewidzieć zachowania wszystkich użytkowników ruchu oraz głupoty prowadzących.
A jeśli tu nie miał prawa jechać prosto, bo pas był tylko do skrętu, to już bym polemizował - i były takie sprawy, gdzie po ciężkich bojach udało się pierwotnie uznanemu za sprawcę wybronić.
Popatrz, jaka franca!

dzidek
Posty: 5470
Rejestracja: 15 gru 2005, 20:48

Post autor: dzidek » 21 paź 2009, 13:08

desert_eag pisze:
Plesim pisze: Brak zachowania ostrożności przy opuszczaniu skrzyżowania. Tak określiła podobno policja.
Dyskusyjne. Kierowca autobusu na pewno winien jest wjechania na skrzyżowanie, mimo braku możliwości opuszczenia go (choć każdy kierujący wie, jaka jest praktyka), jednak samochody jadące z Grójeckiej miały obowiązek przepuścić zjeżdżający pojazd.
No właśnie, coraz więcej mamy takich dyskusyjnych sytuacji :/ Na przykład jakoś niedawno na Jerozolimskich miała miejsce kolizja gdy kierowca autobusu miał z prawej strony tzw. powierzchnię wyłączoną z ruchu oznaczoną białymi paskami zaraz za którą zrobił się prawy pas i nie patrząc w lusterko (bo niby po co skoro po prawej nie miał prawa pojawić się samochód) wjechał na prawy pas a w tym momencie osobówką go mijał odcinkiem jezdni wyłączonym z ruchu. I mimo , że osobówki nie powinno tam być to policjant wlepił mandat za spowodowanie wypadku kierowcy MZA a facet z osobówki dostał jedynie za jazdę po powierzchni wyłączonej z ruchu.

dzidek
Posty: 5470
Rejestracja: 15 gru 2005, 20:48

Post autor: dzidek » 21 paź 2009, 13:11

drapka pisze:
Plesim pisze:Niby wina dalej zostaje po stronie kierowcy autobusu ale jak się popatrzy na wywody o zasadzie ograniczonego zaufania to nigdy nie da się przewidzieć zachowania wszystkich użytkowników ruchu oraz głupoty prowadzących.
A jeśli tu nie miał prawa jechać prosto, bo pas był tylko do skrętu, to już bym polemizował - i były takie sprawy, gdzie po ciężkich bojach udało się pierwotnie uznanemu za sprawcę wybronić.
Ale z tego pasa osobówką mógł jechać prosto bo tam nie ma oznaczenia tylko skrętu w prawo. Mimo wszystko póki autobus nie zjechał to osobówką nie powinien ruszyć. Omawiana sytuacja to codzienność na Racławicka/Żwirki gdy 157 i 512 w ostatniej chwili skręcają i część ruszających spod świateł na Żwirkach ostro daje w pedał by uniemożliwić autobusom zjazd na przystanek Rakowiec. I teraz w przypadku kolizji (a są tam często) zależy od policjanta kogo ukaże :/

drapka
Posty: 3502
Rejestracja: 29 lip 2008, 17:21
Lokalizacja: tutejszy

Post autor: drapka » 21 paź 2009, 13:24

desert_eag pisze: Trzeci być może postanowił "przeskoczyć"...
Ale trudno tu rozstrzygnąć o winie, gdy nie było się na miejscu zdarzenia
Otóż to. A ja przywołam przykład inny przykład - na wąskiej Karczunkowskiej idiota w suvie czy czymś takim wyprzedzał hurtem kilka osobówek. Było tam wąsko, a on przekroczył mocno dozwoloną predkość - a więc było wykroczenie. No i pierwszy w ciągu tych osobówek lekko zajechał mu drogę - a ten odbił, złapał pobocze i jazdę zakończył na płocie po przeciwnej stronie. Cud i wczesna pora sprawiły, że nic nikomu się nie stało (poza płotem) - a orzeczenie drogówki było jednoznaczne: 100 % winy kierowcy osobówki. A głupek z suva, zamiast się cieszyć, że jest cały tylko mordę darł, ze miał prawo tam wyprzedzać.
A wyprzedzany mógł tłumaczyć, że ponieważ on jechał przepisową 50-tką, to nikt nie miał prawa jechać szybciej od niego, w związku z czym był zwolniony z obowiązku patrzenia w lusterko. Niestety, często jest tak, że idota sprowokuje sytuację, w której stanie się poszkodowanym w świetle prawa.
Popatrz, jaka franca!

drapka
Posty: 3502
Rejestracja: 29 lip 2008, 17:21
Lokalizacja: tutejszy

Post autor: drapka » 21 paź 2009, 13:35

dzidek pisze:Mimo wszystko póki autobus nie zjechał to osobówką nie powinien ruszyć.
Zawsze mnie zastanawiała głupota kierowców, którzy jadą na styk z zapalającym się zielonym. Przecież nie tylko autobus, ale i pieszy mógł nie zdążyć opuścic skrzyżowania. Ale tu może zadziałać zasada, że kto się poruszał - ten winny. Albo humoru policjanta:)
Popatrz, jaka franca!

drapka
Posty: 3502
Rejestracja: 29 lip 2008, 17:21
Lokalizacja: tutejszy

Post autor: drapka » 21 paź 2009, 13:38

dzidek pisze:I mimo , że osobówki nie powinno tam być to policjant wlepił mandat za spowodowanie wypadku kierowcy MZA a facet z osobówki dostał jedynie za jazdę po powierzchni wyłączonej z ruchu.
A tu już bzdurnie zarządził. A jakby z chodnika mu wjechał? Też by dostał tylko mandat za jazdę po chodniku?
Popatrz, jaka franca!

dzidek
Posty: 5470
Rejestracja: 15 gru 2005, 20:48

Post autor: dzidek » 21 paź 2009, 13:47

drapka pisze:
dzidek pisze:I mimo , że osobówki nie powinno tam być to policjant wlepił mandat za spowodowanie wypadku kierowcy MZA a facet z osobówki dostał jedynie za jazdę po powierzchni wyłączonej z ruchu.
A tu już bzdurnie zarządził. A jakby z chodnika mu wjechał? Też by dostał tylko mandat za jazdę po chodniku?
Właśnie dlatego o tym wspomniałem by dowiedzieć się Waszego zdania na ten temat. Jak jechałem ostatnio Trasą AK to tam też mamy pas wyłączony z ruchu po którym jak wiadomo jeżdżą samochody (szczególnie gdy są korki do mostu). Podobno kiedyś osobówka skręcająca prawidłowo w prawo z prawego pasa zderzyła się z autem będącym na takim pasie wyłączonym z ruchu i kierowca prawidłowo jadący dostał mandat za spowodowanie wypadku a ten na wyłączonym pasie tylko za jazdę tam gdzie nie powinien. Stąd moje pytanie o Wasze doświadczenie bo co kierowca to każdy inaczej mówi :/
A tłumaczone było jakoś , że ten jadący poprawnie prawym pasem Trasy AK nie zachował szczególniej ostrożności i uderzył w auto jadące między prawym pasem a krawężnikiem (po tym wąskim pasie wyznaczonym ciągłą linią).

zzz
Posty: 1039
Rejestracja: 21 sty 2008, 22:46

Post autor: zzz » 21 paź 2009, 14:57

Kierowca, ktory dostanie mandat po zderzeniu z pojazdem jadacym poboczem powierzchnia wylaczona z ruchu nie powinine go przyjmowac i rozstrzygnac sprawe w sadzie grodzkim. Pojazd wyjezdzajacy z pobocza lub z powierzchni wylaczonej (sic!) jest pojazdem wlaczajacym sie do ruchu i ma obowiazek upewnic sie ze nie zagraz bezpieczzenstwo oraz ustapic pierwszenstwa wszytkim pojazdom bedacym w ruchu.

ODPOWIEDZ