Dyskusyjne rozstrzygniÄcia policji o winie w wypadkach
Moderatorzy: Wiliam, Szeregowy_Równoległy
Odbiegając trochę od tematu ale bezpośrednio związane z wczorajszym wypadkiem. Nie tak dawno na skrzyżowaniu Grójeckiej i Dickensa MAN zdjął ze skrzyżowania osobówkę. Dwie osoby w osobowym ciężko ranne. Na miejscu znaleźli się świadkowie, którzy na winnego wskazali kierowcę autobusu, który wjechał na czerwonym.
Po pewnym czasie i ustaleniach sytuacja trochę się zmieniła. Okazało się, że autobus został na środku skrzyżowania zablokowany przez inną osobówkę, skręcającą w lewo, w Grójecka. W tym czasie światło zmieniło się na zielone dla ciągu Grójeckiej. Kierowcy samochodów na trzech pasach postanowili umożliwić zjazd autobusu ze skrzyżowania. Niestety jeden ze stojących (niecierpliwy) postanowił ominąć całe zatrzymanie i gwałtownie zmienił pas (na ten do skrętu i podjazdu do przystanku autobusowego) i z pełną prędkością ominął stojących i i został trafiony przez autobus.
Niby wina dalej zostaje po stronie kierowcy autobusu ale jak się popatrzy na wywody o zasadzie ograniczonego zaufania to nigdy nie da się przewidzieć zachowania wszystkich użytkowników ruchu oraz głupoty prowadzących.
Po pewnym czasie i ustaleniach sytuacja trochę się zmieniła. Okazało się, że autobus został na środku skrzyżowania zablokowany przez inną osobówkę, skręcającą w lewo, w Grójecka. W tym czasie światło zmieniło się na zielone dla ciągu Grójeckiej. Kierowcy samochodów na trzech pasach postanowili umożliwić zjazd autobusu ze skrzyżowania. Niestety jeden ze stojących (niecierpliwy) postanowił ominąć całe zatrzymanie i gwałtownie zmienił pas (na ten do skrętu i podjazdu do przystanku autobusowego) i z pełną prędkością ominął stojących i i został trafiony przez autobus.
Niby wina dalej zostaje po stronie kierowcy autobusu ale jak się popatrzy na wywody o zasadzie ograniczonego zaufania to nigdy nie da się przewidzieć zachowania wszystkich użytkowników ruchu oraz głupoty prowadzących.
No dobrze a jeśli kierowca autobusu wjechał w takim razie na zielonym świetle na skrzyżowanie i opuszczał je na czerwonym (nie z jego winy) to dalej ponosi winę? W końcu kierowca osobówki powinien umożliwić zjazd kierowcy autobusu ze skrzyżowania a dopiero później dalej jechać.Plesim pisze:Niby wina dalej zostaje po stronie kierowcy autobusu
To zle zrozumiales wywodu a zasadzie ograniczonego zaufania. W wiekszosc sytuacji masz prawo oczekiwac ze inni nie lamia przepisow. Ale w sytuacje kiedy zblizajac sie do skrzyzowania widzisz samochod ktory nie zwalnia przed czerwonym swiatlem to masz byc przygytowany na to ze moze przejechac i starac sie uniknac wypadku. Po prostu jak widzisz wariata, ktoremu obce sa przepisy o ruchu drogowym to nie oczekuj ze sie do nich dostosuje, tylko staraj sie uniknac kolizji.Plesim pisze:ale jak się popatrzy na wywody o zasadzie ograniczonego zaufania to nigdy nie da się przewidzieć zachowania wszystkich użytkowników ruchu oraz głupoty prowadzących.
Brak zachowania ostrożności przy opuszczaniu skrzyżowania. Tak określiła podobno policja.dzidek pisze:No dobrze a jeśli kierowca autobusu wjechał w takim razie na zielonym świetle na skrzyżowanie i opuszczał je na czerwonym (nie z jego winy) to dalej ponosi winę? W końcu kierowca osobówki powinien umożliwić zjazd kierowcy autobusu ze skrzyżowania a dopiero później dalej jechać.
-
desert_eag
- Posty: 938
- Rejestracja: 07 lis 2007, 13:12
Dyskusyjne. Kierowca autobusu na pewno winien jest wjechania na skrzyżowanie, mimo braku możliwości opuszczenia go (choć każdy kierujący wie, jaka jest praktyka), jednak samochody jadące z Grójeckiej miały obowiązek przepuścić zjeżdżający pojazd.Plesim pisze:Brak zachowania ostrożności przy opuszczaniu skrzyżowania. Tak określiła podobno policja.dzidek pisze:No dobrze a jeśli kierowca autobusu wjechał w takim razie na zielonym świetle na skrzyżowanie i opuszczał je na czerwonym (nie z jego winy) to dalej ponosi winę? W końcu kierowca osobówki powinien umożliwić zjazd kierowcy autobusu ze skrzyżowania a dopiero później dalej jechać.
I to bardzo.desert_eag pisze:Dyskusyjne.
Czyli powinien czekać przed skrzyżowaniem a każdy jadący przed nim pojazd go opuści (oczywiście fantazja). Nie wiemy nawet czy skręcający samochód odpowiednio wcześniej sygnalizował zamiar skrętu.desert_eag pisze:Kierowca autobusu na pewno winien jest wjechania na skrzyżowanie, mimo braku możliwości opuszczenia go
I to wbrew pozorom jest nagminnie łamany przepis na skrzyżowaniu. Dotyczy on pojazdów a także pieszych.desert_eag pisze:jednak samochody jadące z Grójeckiej miały obowiązek przepuścić zjeżdżający pojazd.
Jedynym rozwiązaniem tego typu konfliktów jest wprowadzenie ogólnego zakazu skrętu w lewo (kolejna fantazja).
Akurat tam to jest typowy polski absurd: estakada górą i faza na dole zatrzymująca ruch. Trudno, niech zostanie już dla tych autobusów, wzbudzana, z zakazem dla osobówek. Chociaż nie wiem jaką to super ważną funkcję pełni akurat przystanek Poleczki, której nie mógłby pełnić inny (chodzi o relację 504<-->709).Plesim pisze: I to wbrew pozorom jest nagminnie łamany przepis na skrzyżowaniu. Dotyczy on pojazdów a także pieszych.
Jedynym rozwiązaniem tego typu konfliktów jest wprowadzenie ogólnego zakazu skrętu w lewo (kolejna fantazja).
ŁK
A jeśli tu nie miał prawa jechać prosto, bo pas był tylko do skrętu, to już bym polemizował - i były takie sprawy, gdzie po ciężkich bojach udało się pierwotnie uznanemu za sprawcę wybronić.Plesim pisze:Niby wina dalej zostaje po stronie kierowcy autobusu ale jak się popatrzy na wywody o zasadzie ograniczonego zaufania to nigdy nie da się przewidzieć zachowania wszystkich użytkowników ruchu oraz głupoty prowadzących.
Popatrz, jaka franca!
No właśnie, coraz więcej mamy takich dyskusyjnych sytuacjidesert_eag pisze:Dyskusyjne. Kierowca autobusu na pewno winien jest wjechania na skrzyżowanie, mimo braku możliwości opuszczenia go (choć każdy kierujący wie, jaka jest praktyka), jednak samochody jadące z Grójeckiej miały obowiązek przepuścić zjeżdżający pojazd.Plesim pisze: Brak zachowania ostrożności przy opuszczaniu skrzyżowania. Tak określiła podobno policja.
Ale z tego pasa osobówką mógł jechać prosto bo tam nie ma oznaczenia tylko skrętu w prawo. Mimo wszystko póki autobus nie zjechał to osobówką nie powinien ruszyć. Omawiana sytuacja to codzienność na Racławicka/Żwirki gdy 157 i 512 w ostatniej chwili skręcają i część ruszających spod świateł na Żwirkach ostro daje w pedał by uniemożliwić autobusom zjazd na przystanek Rakowiec. I teraz w przypadku kolizji (a są tam często) zależy od policjanta kogo ukażedrapka pisze:A jeśli tu nie miał prawa jechać prosto, bo pas był tylko do skrętu, to już bym polemizował - i były takie sprawy, gdzie po ciężkich bojach udało się pierwotnie uznanemu za sprawcę wybronić.Plesim pisze:Niby wina dalej zostaje po stronie kierowcy autobusu ale jak się popatrzy na wywody o zasadzie ograniczonego zaufania to nigdy nie da się przewidzieć zachowania wszystkich użytkowników ruchu oraz głupoty prowadzących.
Otóż to. A ja przywołam przykład inny przykład - na wąskiej Karczunkowskiej idiota w suvie czy czymś takim wyprzedzał hurtem kilka osobówek. Było tam wąsko, a on przekroczył mocno dozwoloną predkość - a więc było wykroczenie. No i pierwszy w ciągu tych osobówek lekko zajechał mu drogę - a ten odbił, złapał pobocze i jazdę zakończył na płocie po przeciwnej stronie. Cud i wczesna pora sprawiły, że nic nikomu się nie stało (poza płotem) - a orzeczenie drogówki było jednoznaczne: 100 % winy kierowcy osobówki. A głupek z suva, zamiast się cieszyć, że jest cały tylko mordę darł, ze miał prawo tam wyprzedzać.desert_eag pisze: Trzeci być może postanowił "przeskoczyć"...
Ale trudno tu rozstrzygnąć o winie, gdy nie było się na miejscu zdarzenia
A wyprzedzany mógł tłumaczyć, że ponieważ on jechał przepisową 50-tką, to nikt nie miał prawa jechać szybciej od niego, w związku z czym był zwolniony z obowiązku patrzenia w lusterko. Niestety, często jest tak, że idota sprowokuje sytuację, w której stanie się poszkodowanym w świetle prawa.
Popatrz, jaka franca!
Zawsze mnie zastanawiała głupota kierowców, którzy jadą na styk z zapalającym się zielonym. Przecież nie tylko autobus, ale i pieszy mógł nie zdążyć opuścic skrzyżowania. Ale tu może zadziałać zasada, że kto się poruszał - ten winny. Albo humoru policjanta:)dzidek pisze:Mimo wszystko póki autobus nie zjechał to osobówką nie powinien ruszyć.
Popatrz, jaka franca!
A tu już bzdurnie zarządził. A jakby z chodnika mu wjechał? Też by dostał tylko mandat za jazdę po chodniku?dzidek pisze:I mimo , że osobówki nie powinno tam być to policjant wlepił mandat za spowodowanie wypadku kierowcy MZA a facet z osobówki dostał jedynie za jazdę po powierzchni wyłączonej z ruchu.
Popatrz, jaka franca!
Właśnie dlatego o tym wspomniałem by dowiedzieć się Waszego zdania na ten temat. Jak jechałem ostatnio Trasą AK to tam też mamy pas wyłączony z ruchu po którym jak wiadomo jeżdżą samochody (szczególnie gdy są korki do mostu). Podobno kiedyś osobówka skręcająca prawidłowo w prawo z prawego pasa zderzyła się z autem będącym na takim pasie wyłączonym z ruchu i kierowca prawidłowo jadący dostał mandat za spowodowanie wypadku a ten na wyłączonym pasie tylko za jazdę tam gdzie nie powinien. Stąd moje pytanie o Wasze doświadczenie bo co kierowca to każdy inaczej mówidrapka pisze:A tu już bzdurnie zarządził. A jakby z chodnika mu wjechał? Też by dostał tylko mandat za jazdę po chodniku?dzidek pisze:I mimo , że osobówki nie powinno tam być to policjant wlepił mandat za spowodowanie wypadku kierowcy MZA a facet z osobówki dostał jedynie za jazdę po powierzchni wyłączonej z ruchu.
A tłumaczone było jakoś , że ten jadący poprawnie prawym pasem Trasy AK nie zachował szczególniej ostrożności i uderzył w auto jadące między prawym pasem a krawężnikiem (po tym wąskim pasie wyznaczonym ciągłą linią).
Kierowca, ktory dostanie mandat po zderzeniu z pojazdem jadacym poboczem powierzchnia wylaczona z ruchu nie powinine go przyjmowac i rozstrzygnac sprawe w sadzie grodzkim. Pojazd wyjezdzajacy z pobocza lub z powierzchni wylaczonej (sic!) jest pojazdem wlaczajacym sie do ruchu i ma obowiazek upewnic sie ze nie zagraz bezpieczzenstwo oraz ustapic pierwszenstwa wszytkim pojazdom bedacym w ruchu.