Onet.pl pisze:Lublin: Protest głodowy w Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym
15 związkowców MPK w Lublinie rozpoczęło w poniedziałek protest głodowy. Domagają się podwyżek płac i zapłacenia 34 mln zł długu spółki. Władze miejskie nie mają pieniędzy na spełnienie wszystkich żądań protestujących. Do protestu przystąpili członkowie Związku Zawodowego Kierowców i Obsługi Komunikacji - jednego z pięciu związków działających w MPK. Głodujący zgromadzili się w siedzibie związku.
"Przyjęliśmy taką formę protestu, bez przerywania pracy, bo nie chcemy utrudniać życia pasażerom. Przerwanie pracy traktujemy jako ostateczność, ale jeżeli nasze postulaty nie będą potraktowane poważnie, nie możemy wykluczyć strajku" - powiedział przewodniczący Związku Zawodowego Kierowców i Obsługi Komunikacji w lubelskim MPK, Andrzej Sokołowski. Protestujący domagają się podwyżek płac. "Podwyżek nie było od kwietnia 2000 r. Właściciel spółki twierdzi, że podwyżki w MPK nie mogą być zrealizowane, bo spółka jest zadłużona. Tylko, że ten dług nie powstał z winy załogi, ale z powodu działań rady miejskiej, właściciela i zarządu" - dodał Sokołowski.
Według związkowców, w latach 2002-2005 MPK poniosło straty na ponad 34 mln zł. Przyczyniło się do tego m.in. udzielenie przez miasto ulg gminnych na przejazdy, bez należytej refundacji poniesionych z tego tytułu kosztów. Z ulgowych biletów gminnych w Lublinie mogą korzystać m.in. emeryci i uczniowie. "Ulgi gminne kosztowały MPK 16-18 mln zł. Miasto refundowało z tego 5-6 mln" - powiedział przewodniczący związku.
Wiceprezydent Lublina Ryszard Pasikowski powiedział, że w tegorocznym budżecie miasta na pokrycie strat spółki przeznaczono 11 mln zł, a na wykup ulg gminnych 6,5 mln zł. "Więcej środków w budżecie na MPK po prostu nie ma" - powiedział Pasikowski. Wiceprezydent zaznaczył, że zarząd MPK otrzymał szereg wytycznych do przeprowadzenia działań oszczędnościowych. Udzielenie w takiej sytuacji podwyżek mogłoby spowodować, że spółka straciłaby płynność finansową. Pasikowski podkreślił, że dla MPK poważną konkurencją w Lublinie są prywatni przewoźnicy, u których przejazd kosztuje złotówkę, natomiast normalny bilet w MPK - 1 zł 80 gr.
Przewodniczący wszystkich związków zawodowych działających w MPK spotkali się w poniedziałek z zarządem firmy. Związkowcy ustalili, że będą jeszcze dyskutować o sytuacji w spółce w szerszym gronie. "Już wcześniej zostało zaplanowane spotkanie wszystkich zainteresowanych stron na 10 marca w ratuszu. Prezes jeszcze raz zaprosił na to spotkanie związkowców" - poinformował rzecznik prasowy MPK Stanisław Wojnarowicz.
[Lublin] GĹodĂłwka w MPK
Moderator: JacekM
- Kleszczu
- Stoi... Sofista?
- Posty: 11540
- Rejestracja: 14 gru 2005, 19:48
- Lokalizacja: Nowe Włochy
- Kontakt:
Upadek MPK będzie także jednoznaczny z przerwaniem prac na nowej trasie trolejbusowej, a to już nie byłoby zbyt ciekawe. W końcu lubelskiej sieci inwestycja ta jest bardzo potrzebna.MeWa pisze:Cóż blokując właśnie powstanie Zarządu Komunikacji pracownicy przyczynili się tylko do pogorszenia sytuacji. A teraz niech protestują - MPK upadnie i będzie po problemie.
"Ale potrafił podać dokładnie godziny wyjazdu i przyjazdu pociągu Paryż-Berlin, kombinacje połączeń między Lyonem i Warszawą.(...) Nawet naczelnik stacji by się w tym zgubił..."
Albert Camus-"Dżuma"
"Kiedyś chciałem umrzeć młodo jak Jim Morrison, ale z czasem zacząłem patrzeć na to inaczej..." - Ryszard Riedel
Albert Camus-"Dżuma"
"Kiedyś chciałem umrzeć młodo jak Jim Morrison, ale z czasem zacząłem patrzeć na to inaczej..." - Ryszard Riedel
Oczywiście. To, co sie dzieje w Lublinie o pomste do nieba woła. Skandaliczne jest to, że panuje w MPK na to przyzwolenie (w rozkładach na liniach MPK oznaczone są kursy, realizowane przez prywaciarzy za osobną opłatą u konduktora). Ale ludzie jeżdżą i dają się "strzyc" prywaciarzom.To tylko tak się wydaje, że będzie po problemie. Dopóki ktoś nie zdecyduje się na uporządkowanie tego całego bałaganu, to upadek MPK nic nie poprawi. Prywaciarze jeszcze bardziej biliby się wtedy o wpływy na cennym rynku komunikacyjnym Lublina.
15/12/2005-12/7/2019
TLG pisze:Skandaliczne jest to, że panuje w MPK na to przyzwolenie (w rozkładach na liniach MPK oznaczone są kursy, realizowane przez prywaciarzy za osobną opłatą u konduktora).
to raczej kwestia ucywilizowania prywaciarzuy, tak aby nie jeździli minutę przed kursem MPK tylko w równych odległościachMZ pisze:Zaznaczają takie kursy? No to rzeczywiście paranoja! Widocznie komuś w MPK wydaje się, że jego firma jest organizatorem komunikacji. A może myślą, że zaznaczając kursy prywaciarzy w rozkładach, tamci nie będą im bardziej wchodzić w drogę. Żeby się nie przeliczyli.
აბგდევზთიკლმნოპჟრსტუფქღყშჩცძწჭხჯჰ
абвгґдеєжзиіїйклмнопрстуфхцчшщюяь
ابتثجحخدذرزسشصضطظعغفقكلمنهويةى
абвгґдеєжзиіїйклмнопрстуфхцчшщюяь
ابتثجحخدذرزسشصضطظعغفقكلمنهويةى
Kolejne doniesienie na temat tego strajku:
Onet.pl pisze:Lublin: Związkowcy z MPK kontynuują głodówkę
Związkowcy z Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Lublinie trzecią dobę prowadzą głodówkę. Wczoraj jeden z protestujących musiał przerwać strajk - tak zdecydował lekarz.
W siedzibie Związku Zawodowego Kierowców i Obsługi Komunikacji nadal głoduje 14-tu pracowników. Są badani dwa razy dziennie przez lekarza. Piją jedynie soki. Protestujący domagają się podwyżek płac, oddłużenia przedsiębiorstwa a także zmiany kierownictwa. Wczoraj protestujący otrzymali zaproszenie na rozmowy z władzami miasta.
Ich przedmiotem ma być "rozważenie możliwości podwyżek płac". Jednocześnie wiceprezydent Ryszard Pasikowski zaproponował przerwanie strajku. "Strajku nie przerwiemy i oczekujemy na konkrety" - powiedział Polskiemu Radiu Lublin szef związku Andrzej Sokołowski. Związkowcy czują się także obrażeni stwierdzeniami, że "głodówką wymuszają podwyżki". Protestujemy bo nie mamy innego wyjścia - mówią związkowcy. Średnie zarobki to 1 200 - 1 300 złotych.
Jeżeli postulaty nie zostaną spełnione, protestujacy zapowiadają zaostrzenie akcji.
Tak, jak stało się to w Kielcach. Powstał ZTM, MPK idzie do prywatyzacji. 16 marca ma przyjechać delegacja z Connexu. Aktualnie sytuacja kieleckiego MPK jest nieciekawa. Niestety wycofano się z pomysłu wprowadzenia konkurencji, a Connex chce podpisać umowe na 8 lat.MZ pisze:Ale to nie MPK jako przewoźnik powinno pełnić taką rolę, tylko firma w rodzaju ZTM.
15/12/2005-12/7/2019
TLG pisze:Tak, jak stało się to w Kielcach. Powstał ZTM, MPK idzie do prywatyzacji. 16 marca ma przyjechać delegacja z Connexu. Aktualnie sytuacja kieleckiego MPK jest nieciekawa. Niestety wycofano się z pomysłu wprowadzenia konkurencji, a Connex chce podpisać umowe na 8 lat.
- Kleszczu
- Stoi... Sofista?
- Posty: 11540
- Rejestracja: 14 gru 2005, 19:48
- Lokalizacja: Nowe Włochy
- Kontakt:
Pracownicy lubelskiego MPK zakończyli głodówkę - informuje reporter RMF. Po 5 dniach podpisano porozumienie z właścicielem spółki, czyli władzami Lublina.
Będą dodatkowe pieniądze na podwyżki, których nie było w firmie od 6 lat. Nie wiadomo natomiast, co stanie się z długiem przedsiębiorstwa.
"Ale potrafił podać dokładnie godziny wyjazdu i przyjazdu pociągu Paryż-Berlin, kombinacje połączeń między Lyonem i Warszawą.(...) Nawet naczelnik stacji by się w tym zgubił..."
Albert Camus-"Dżuma"
"Kiedyś chciałem umrzeć młodo jak Jim Morrison, ale z czasem zacząłem patrzeć na to inaczej..." - Ryszard Riedel
Albert Camus-"Dżuma"
"Kiedyś chciałem umrzeć młodo jak Jim Morrison, ale z czasem zacząłem patrzeć na to inaczej..." - Ryszard Riedel
-
Jacek Pudło
- Posty: 60
- Rejestracja: 11 maja 2006, 21:26
- Lokalizacja: Lublin & Warszawa
- Kontakt:
Dokładnie o to chodziło. Prywaciarze i tak nie bardzo się tych rozkładów trzymają. Generalnie rzecz była w tym, aby przewoźnicy prywatni musieli jeździć od rana do nocy i nie jeździli tuż przed autobusem MPK, co przed 2002 rokiem nagminnie się zdarzało. Poprzednio jeździli w takich porach jakich mieli ochotę, z reguły od porannego do wieczornego szczytu, podczas gdy MPK musiało i musi jeździć cały dzień.Tm pisze:to raczej kwestia ucywilizowania prywaciarzuy, tak aby nie jeździli minutę przed kursem MPK tylko w równych odległościachMZ pisze:Zaznaczają takie kursy? No to rzeczywiście paranoja!
Za poważne problemy lubelskiej komunikacji, związane z przewoźnikami prywatnymi, można uznać brak jednolitej taryfy, obsługiwanie przez prywaciarzy niemalże tylko rentownych połączeń, niski poziom komfortu podróży oraz niesprawiedliwy w stosunku do MPK sposób rozliczenia (ryczałtowo, kiedy MPK płaci podatek od każdego biletu). Z usług prywantych przewoźników korzystają głównie pasażerowie, którzy w MPK jeździliby na biletach normalych (normalny jednorazowy w MPK to 1,80 zł, w MKP każdy przejazd kosztuje 1zł a bilety miesięczne nie są honorowane), co pozbawia z kolei MPK sporej częsci zysku (według szacunków nawet 10%). Z powodu braku umów długoletnich (ostatnia jest chyba w końcu nie roczna, tylko 3-letnia, ale to i tak za krótko) oraz odgórnego przymusu, prywaciarze nie kupują fabrycznie nowych autobusów.
Infobus pisze:Lublin: 70000 mandatów do kosza
Źródło: Dziennik Wschodni 19.02.2007. Opublikowano: 2007-02-19 16:44:23
Przez prawie trzy lata nielegalnie ścigano gapowiczów w lubelskich autobusach. Bo kary ustaliło MPK, a nie samorząd. Kontrolerzy wypisali wadliwe mandaty na co najmniej 7 mln zł. Aferę ujawniła Najwyższa Izba Kontroli, informuje "Dziennik Wschodni".
- Jeśli sąd potwierdzi zarzuty NIK, że te kary były niezgodne z prawem, to ukarani gapowicze będą mogli domagać się ich anulowania, tłumaczy Ewa Wiszniowska, dyrektor lubelskiej delegatury Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. - A ci, którzy już zapłacili, będą mogli żądać zwrotu pieniędzy. Wszystko przez lukę w przepisach, która powstała wá2003 r. z chwilą, gdy miejscy radni zrezygnowali z ustalania cen biletów MPK, pozostawiając to zadanie prezesowi spółki. Uchwała nie określała też kar za jazdę na gapę. Dlatego zarząd MPK ustalił je sam. Obliczył prawidłowo, zgodnie z wzorami narzuconymi przez ministerstwo. Sęk w tym, że kary nie należą do jego kompetencji. - Prawo mówi wyraźnie: wysokość opłaty dodatkowej za przejazd bez ważnego biletu powinna ustalać Rada Miasta, a nie przewoźnik, wyjaśnia Krzysztof Kępa z lubelskiej delegatury NIK. Izba wyliczyła, że do listopada 2005 r. kontrolerzy bezprawnie wlepili kary na ponad 7,2 mln zł. Przyjmując, że opłata wynosiła 100 zł, może to dotyczyć ok. 70 tys. osób.
