Zagubiony plecak

Moderatorzy: Wiliam, Szeregowy_Równoległy

rusek
Posty: 2
Rejestracja: 16 wrz 2011, 14:16

Post autor: rusek » 16 wrz 2011, 14:19

Witam wszystkich.
W dniu 14 wrzesnia jakad autobusem lini 193 w kierunku bokserka zostawilem plecak adidas wraz z dokumentami i portfelem, prawo jazdy, dowod i karty do bankomatu. oraz kilka innych rzeczy. Jezeli ktos znalas prosilbym o kontakt na e-mail pawelwojcik90@wp.pl. Z góry dziekuje i pozdrawiam

Awatar użytkownika
MisiekK
Posty: 7867
Rejestracja: 15 gru 2005, 18:17
Lokalizacja: Nowe Dwory Tarchomińskie

Post autor: MisiekK » 16 wrz 2011, 14:34

A pytałeś w Biurze Rzeczy Znalezionych w MZA na Włościańskiej?
Jožin z bažin kouše, saje, rdousí.... -
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.

bepe
Posty: 3469
Rejestracja: 04 wrz 2010, 15:33
Lokalizacja: Gocław

Post autor: bepe » 16 wrz 2011, 14:54

Ja bym jeszcze spytał na dyspozytorni zakładu Woronicza. Kiedyś udało mi się odzyskać rzecz zgubioną w autobusie ITS właśnie dzięki telefonowi do dyspozytorni (choć ja wtedy dzwoniłem mniej więcej pół godziny po opuszczeniu autobusu, a zgubę odebrałem podczas następnego kółka).

Tranzystor

Post autor: Tranzystor » 16 wrz 2011, 15:30

A pamiętasz nr. taborowy wozu?

rusek
Posty: 2
Rejestracja: 16 wrz 2011, 14:16

Post autor: rusek » 16 wrz 2011, 15:31

na Woronicza juz pytalem i nic. pytalem juz w 2 firmach obslugujacych linie autobusowe w warszawie. Sprobuje jeszcze w tym biurze rzeczy znalezionych

Awatar użytkownika
chester
Posty: 2819
Rejestracja: 25 paź 2009, 22:07
Lokalizacja: Natolin

Post autor: chester » 16 wrz 2011, 21:46

Don't boat yourself...
Wracając z tenisa kiedyś młody zostawił w 179 (A501) plecak - buty numer 30 i koszulka tam były. Po zjedzeniu pizzy i uswiadomieniu sobie zguby zaczailismy sie na kurs powrotny. Ni chu chu. Kierowca po ukrainsku rozłożył tylko ręce, a dzieciak, straciwszy resztke nadziei, sie rozplakal. I tyle o tym.
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.

ODPOWIEDZ