Post
autor: R-9 Chełmska » 01 sty 2007, 22:38
Nie mam samochodu. Po mieście poruszam się komunikacją miejską. I możesz mi wierzyć, albo nie, ale opóźnienia i przyspieszenia nie są dla mnie wygodne. Jednak rozumiem jak powstają i nie mam do nikogo pretensji jeśli występują.
A widzisz, tu jest problem. Rozumiem, jak kierowca jest opóźniony z powodu sytuacji na drodze, bądź dlatego, że wóz mu nie chciał się napompować, albo, że przez takie opóźnienie nie miał przerwy kolacyjnej. Jednak tutaj moja wyrozumiałość się kończy. Nigdy nie zaakceptuję opóźnienia wynikającego z widzimisię kierowcy. Jeszcze gdyby jeździł społecznie... Nie wykonuje swojej pracy rzetelnie, ma opisane wyżej kaprysy, to i kasa MZA też może mieć takie kaprysy: "Nie wypłacę ci pensji, bo mam dobry humor". To jest dokładnie taka sama sytuacja tylko ze znacznie niższą szkodliwością społeczną, bo traci jedna osoba, a nie dziesiątki pasażerów.
[ Dodano: 2007-01-01, 22:39 ]
Jamnik pisze:R-9 Chełmska pisze:
Trudno aby każda praca wpływała na pracownika pozytywnie
 ](*,)](./images/smilies/eusa_wall.gif)
Ojej.. No to prościej: Wymuszona powolna jazda wpływa na większość kierowców bardziej negatywnie, niż jazda "normalna".
Jeżeli praca się nie podoba, to niech złoży wymówienie.
5290 - LINIĘ OBSŁUGUJE ZAKŁAD "CHEŁMSKA"
Najczęściej podróżuję: 2, 3, 6, 17, 26, 136, 141, 172, 186, 188, 509, 518, N01, N32