Sprawa pierwsza - na niektórych skrzyżowaniach jest wydzielony pas do skrętu w prawo (prawoskręt) - pojazdy inne niż autobusy mogą z niego jechać tylko w tym kierunku. Jednakże wg oznakowania pionowego autobusy mogą zeń jechać na wprost, by od razu wjechać na przystanek umiejscowiony za skrzyżowaniem. Koncepcja b. dobra, tyle tylko że zabrakło konsekwencji w jej stosowaniu. Przykład: skrzyżowanie Niepodległości z Odyńca, jezdnia w kierunku południowym. Obowiązuje prawoskręt bez wyjątków, mimo iż tuż za skrzyżowaniem znajduje się przystanek. Co, do cholery ciężkiej, by komuś przeszkadzało, żeby busy jechały z tego prawoskrętu na wprost?
Druga sprawa - weźmy skrzyżowanie Hynka z Al. Krakowską w kierunku Włoch. Jadący prosto z Hynka w Łopuszańską lecą wiaduktem. Chcący skręcić w lewo bądź w prawo dojeżdżają dołem do ronda. Są tam trzy pasy: lewoskręt, do jazdy na wprost i prawoskręt również z opcją jazdy na wprost. I znów się pytam - dlaczego z tego środkowego pasa nie można skręcać w lewo? Przecież jadących na wprost można tam (poza busami) policzyć na palcach jednej ręki
IMHO pan inżynier G. powinien albo zająć się naprawą pralek i odkurzaczy albo też, przed przystąpieniem do reformowania naszych ulic, solidnie się