Quo vadis, MZA?
Tak, jasne - wszyscy kierowcy są zawsze niewinni - winni są tylko zawsze pasażerowie.dzidek pisze:Z tego co słyszałem to nowy prezes będzie chciał przejechać jak najwięcej linii. W końcu pozna relacje pasażer - kierowca i może stanie po stronie kierowców bo jak na razie ludzie wymyślają kosmiczne skragi a kierowca (mimo, że niewinny) obrywa
Wiesz że się spodziewałem postu w takim tonie. To jest tylko potwierdzenie teorii zarządzania organizacją, która mówi że wprowadzanie każdych zmian organizacyjnych i związanych z tym zmian personalnych zawsze wiąże się z oporem i krytyką "starej gwardii" która uważa że jest dobrze jak jest, a oni są nie zastąpieni.SieneK pisze:czytam te wypociny i przypomina mi się takie oto ogłoszenie:
przyjmę do pracy, młodą /do 21 lat/, zgrabną i z 16 letnim doświadczeniem - sekretarkę
zawsze najwięcej do powiedzenia mają ci, którzy "w temacie" nie mają zielonego pojęcia
w żadnej książce nie przeczytasz jak należy zarządzać z poziomu dyspozytora
Jeden z moich wykładowców zawsze mawia, że nie ma ludzi nie zastąpionych - a jak ktoś chce zobaczyć "nie zastąpionych" to niech idzie na Powązki i przejdzie aleją zasłużonych... tak są sami nie zastąpieni.
Odwagą nie jest bycie takim jak inni - odwagą jest bycie sobą
Przejedź się na jakąś zajezdnię i poczytaj łaskawie skargi jakie przychodząfraktal pisze:Tak, jasne - wszyscy kierowcy są zawsze niewinni - winni są tylko zawsze pasażerowie.dzidek pisze:Z tego co słyszałem to nowy prezes będzie chciał przejechać jak najwięcej linii. W końcu pozna relacje pasażer - kierowca i może stanie po stronie kierowców bo jak na razie ludzie wymyślają kosmiczne skragi a kierowca (mimo, że niewinny) obrywa
A ochroniarze zaraz powitają mnie z otwartymi ramionami i oczywiście chętnie mnie wpuszczą. Zresztą po co miałby ktoś wymyślać nieprawdopodobne skargi? Już bardziej skłonny byłbym uwierzyć, że z określonego punktu widzenia niektóre skargi mogą być uznane za czepialstwo - na przykład dobry podjazd pod krawężnik może się wydawać z punktu widzenia kierowcy mało istotnym elementem, a dla określonych grup pasażerów może okazać się on dość ważny.
Właśnie o to chodzi, że niektórzy się czepiają żeby się czepiać ... Kiedyś też słyszałem o jakiejś skardze na kierowcę , który tego dnia miał wolne ! Ktoś znał jego nr.służbowy i napisał skargę tylko nie wiedział, że kiero tego dnia miał wolnesolaris8315 pisze:No jak nie miał to co miał założyć? Może na golasa powinien kierować autobus.dzidek pisze:kierowca ubrał się w czarny T-shirt zamiast w niebieską koszulę.
Nie popieram tego typu skarg, z drugiej jednak strony, jak autobus postoi trzy minuty na pętli z włączonym silnikiem, to powstaje smrodek ze spalin, a nie każdy lubi go wąchać, jak wsiada. Poza tym część spalin może dostać się do wnętrza autobusu przez otwarte okna bądź tylne drzwi. A co do stroju - tłumaczyłem już, że nie tylko kierowcy muszą chodzić w służbowych ubraniach do pracy - jest wiele innych zawodów, w których jest taki strój wymagany, więc może ten ktoś składający skargę również ma taki obowiązek i jest surowo karany za jego nieprzestrzeganie - musi więc przyjść do pracy w garniturze, nawet, gdy na dworze jest upał, a w biurze nie ma klimatyzacji...Z tym, że jeśli kierowca nie założył stroju służbowego, bo go nie dostał od MZA, to nie powinien (i podobno nie jest) za to karany, to a propos obrywania.