Zmiana taryfy - 2008
Moderator: JacekM
No to przecie napisałem, ze to też mi się nie podoba i jestem temu przeciwny.Bastian pisze:Ok, ale skoro pani kioskarka jednak sprzedaje te bilety, to się jej opłaca, czy nie? Czemu ma służyć sprzedaż wiązana? Jeśli się nie opłaca, to niech tych biletów nie sprzedaje, zamiast używać chwytów poniżej pasa - i wręcz, powiedziałbym, antymarketingowych. Ludzie Bareję lubią, ale tylko w telewizorze.
Na zakup większej ilości znaczków można dostać na poczcie rabat, więc jakiś minimalny zysk jest.Solaris U10 pisze:Na znaczkach nie ma chyba żadnego zysku, a kioskarze kupują je na poczcie, czyż nie?
No przynosi zysk, dlatego kioskarze handlują biletami popularnymi, które szybko schodzą. Ale jeśli miasto im ten zysk coraz bardziej minimalizuje, to co się dziwić, że protestują. A dodatkowo jeszcze bezczelnie i z hipokryzją niektórzy mówią, że podwyżka cen biletów zrekompensuje spadek marży.Paweł C. pisze:Pytam się ciebie jaki jest sens sprzedawania czegoś co nie przynosi zysku.Skoro nie opłaca się to rezygnuję z szukam innego rozwiązania co przynosi zysk dochody i to jest biznes
- Solaris
- Posty: 462
- Rejestracja: 04 sie 2007, 11:08
- Lokalizacja: R-10 - Solaris Urbino 18 Electric IVG
Jak widać, mało kto ma tu najmniejsze pojęcie o rachunku ekonomicznym. Mam dla nich propozycję. Zakupcie po 1.000 sztuk biletów jednorazowych, międzyszczytowych i minutowych. Teraz stańcie w najruchliwszym miejscu Warszawy, jaki sobie wybierzecie i zacznijcie je sprzedawać.
Teraz trochę matematyki (z zakresu szkoły podstawowej). Sprzedaż tych wszystkich biletów przyniesie wam 32.700,00 PLN. Zakładając marżę w wysokości 10% ceny jednego biletu, otrzymacie zysk w wysokości 3.270,00 PLN. Czyli musielibyście wyłożyć na zakup w/w biletów 29.430,00 PLN. Teraz odpowiedzcie sobie, czy macie wolne prawie 30 tyś.PLN do wyłożenia, a raczej do zamrożenia. Przy założeniu, że nie wiadomo tak naprawdę, kiedy odzyskacie całość zainwestowanej kwoty (co może trwać tydzień miesiąc, pół roku) i kiedy zrealizuje wam się ta marża. Do tego pamiętajcie, że od tej kwoty musicie odjąć jeszcze obowiązkowe koszty uzyskania przychodu, czyli podatek dochodowy, VAT, ZUS, czynsz, media, itp. Czyli tak defacto nie zarabiacie tych 3.270,00 PLN, tylko mniej ( powiedzmy o jakieś 20-30%).
Podaję to w dużym uproszczeniu, ale powinno to dać wam pojęcie o dylemacie jaki mają ci, którzy handlują tymi biletami i nie tylko. I zamiast pluć jadem na nich, spróbujcie ich zrozumieć. Rozumiem też, że jeszcze wiele tu osób nie miało okazji, nie tylko pracować zarobkowo, ale też żyć na własny rachunek (łożą na nich i ich zachcianki rodzice). Dlatego może wam sprawiać trudność zrozumienia kogoś, kto pracuje po to, żeby utrzymać siebie, rodzinę oraz na wszelkie opłaty.
Teraz trochę matematyki (z zakresu szkoły podstawowej). Sprzedaż tych wszystkich biletów przyniesie wam 32.700,00 PLN. Zakładając marżę w wysokości 10% ceny jednego biletu, otrzymacie zysk w wysokości 3.270,00 PLN. Czyli musielibyście wyłożyć na zakup w/w biletów 29.430,00 PLN. Teraz odpowiedzcie sobie, czy macie wolne prawie 30 tyś.PLN do wyłożenia, a raczej do zamrożenia. Przy założeniu, że nie wiadomo tak naprawdę, kiedy odzyskacie całość zainwestowanej kwoty (co może trwać tydzień miesiąc, pół roku) i kiedy zrealizuje wam się ta marża. Do tego pamiętajcie, że od tej kwoty musicie odjąć jeszcze obowiązkowe koszty uzyskania przychodu, czyli podatek dochodowy, VAT, ZUS, czynsz, media, itp. Czyli tak defacto nie zarabiacie tych 3.270,00 PLN, tylko mniej ( powiedzmy o jakieś 20-30%).
Podaję to w dużym uproszczeniu, ale powinno to dać wam pojęcie o dylemacie jaki mają ci, którzy handlują tymi biletami i nie tylko. I zamiast pluć jadem na nich, spróbujcie ich zrozumieć. Rozumiem też, że jeszcze wiele tu osób nie miało okazji, nie tylko pracować zarobkowo, ale też żyć na własny rachunek (łożą na nich i ich zachcianki rodzice). Dlatego może wam sprawiać trudność zrozumienia kogoś, kto pracuje po to, żeby utrzymać siebie, rodzinę oraz na wszelkie opłaty.
No ale czy taka wiązana sprzedaż biletu da cokolwiek? Wręcz odstraszy potencjalnych nabywców.Solaris pisze:Podaję to w dużym uproszczeniu, ale powinno to dać wam pojęcie o dylemacie jaki mają ci, którzy handlują tymi biletami i nie tylko. I zamiast pluć jadem na nich, spróbujcie ich zrozumieć. Rozumiem też, że jeszcze wiele tu osób nie miało okazji, nie tylko pracować zarobkowo, ale też żyć na własny rachunek (łożą na nich i ich zachcianki rodzice). Dlatego może wam sprawiać trudność zrozumienia kogoś, kto pracuje po to, żeby utrzymać siebie, rodzinę oraz na wszelkie opłaty.
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43
- Solaris
- Posty: 462
- Rejestracja: 04 sie 2007, 11:08
- Lokalizacja: R-10 - Solaris Urbino 18 Electric IVG
Nic nie napisałem o sprzedaży wiązanej (której też za bardzo nie pochwalam). Staram się tylko sobie i innym uświadomić dylemat jaki mają przed sobą. Nie wiem czy mają jakąś umowę z ZTM-em, która obliguje ich do sprzedaży biletów komunikacji miejskiej. Jeżeli nie, to nikt nie może ich zmusić do sprzedaży biletów, a także nie może mieć o to do nich pretensji.
- Solaris
- Posty: 462
- Rejestracja: 04 sie 2007, 11:08
- Lokalizacja: R-10 - Solaris Urbino 18 Electric IVG
Zgadza się, ponieważ nie znam dokładnych zasad rozliczeń przed i po podwyżce, trudno mi było coś takiego zrobić. Choć z tego co czytałem na forum, aktualny sposób rozliczeń powoduje osiągnięcie niższej marży, niż przed podwyżkami.
Zresztą chodziło mi bardziej o uświadomienie innym wielkości zainwestowanych pieniędzy w zakup biletów do dalszej odsprzedaży, a przecież nie uwzględniłem jeszcze w tej symulacji biletów dobowych, trzy i siedmiodniowych. Co by podwoiło lub potroiło kwotę do zainwestowania.
A także dylematy z tym związane. Takie jak czas ich odzyskiwania, wypracowywania marży oraz to, że marża ta jest zawsze obciążona kosztami.
Zresztą chodziło mi bardziej o uświadomienie innym wielkości zainwestowanych pieniędzy w zakup biletów do dalszej odsprzedaży, a przecież nie uwzględniłem jeszcze w tej symulacji biletów dobowych, trzy i siedmiodniowych. Co by podwoiło lub potroiło kwotę do zainwestowania.
A także dylematy z tym związane. Takie jak czas ich odzyskiwania, wypracowywania marży oraz to, że marża ta jest zawsze obciążona kosztami.
Tak, dostaliby więcej w wartościach bezwzględnych, ale więcej musieliby wydać na zakup tych biletów.Wolfchen pisze:Wypadałoby przeliczyć marżę na kwotę w złotówkach i wtedy się zastanawiać, bo jeśli procentowo zostałaby taka sama, to kioskarze przy podwyżce dostaliby więcej...
Aha, no i marża wynosi 3,9%.
Nie fairW kiosku zestaw obowiązkowy jak w filmie "Miś"
Na nietypowy pomysł wpadła jedna z rozżalonych kioskarek z ul. Puławskiej, kiedy urzędnicy obniżyli marżę ze sprzedaży biletów. Tak jak w "Misiu" Barei trzeba je teraz kupować w zestawie np. z gazetą, mydłem lub chusteczkami
O innowacji kioskarki poinformował nasz czytelnik pan Mirosław Ćwiak z Warszawy. Gdy chciał kupić bilet, zauważył na ladzie kartkę: „Sprzedaż biletów ZTM wyłącznie z innymi artykułami”. Oznacza to, że bilet można zdobyć tylko pod warunkiem, że przy okazji kupi się jakiś artykuł z oferty kiosku. „Na moje pytanie, dlaczego nie sprzeda mi samego biletu, padła krótka odpowiedź: » Bo mi się nie chce «” - relacjonuje pan Mirosław.
Bilet kupił w sąsiednim kiosku. Przypomniała mu się jednak scena z filmu "Miś" Stanisława Barei, gdy w kawiarni kelnerka sama proponuje Misiowi, czyli Stanisławowi Tymowi, oraz jego partnerce: "Dwie kawy i dwie wuzetki. I co jeszcze?". "Dlaczego dwie kawy i dwie wuzetki?" - pada pytanie. Kelnerka: "Kawa i wuzetka są obowiązkowe dla każdego. Bijemy się o Złotą Patelnię". Miś: "Dobrze, pani pozwoli zestaw obowiązkowy".
Jak się jednak przekonaliśmy, kioskarka z prywatnego punktu na Puławskiej róg ul. Malczewskiego nie bije się o żadną nagrodę typu Złoty Kiosk. Nowe zasady sprzedaży to jej odpowiedź na nowe, niższe marże, które od początku czerwca wprowadził Zarząd Transportu Miejskiego wraz z podwyżką cen za przejazdy komunikacją miejską. - Panie! Sprzedaż biletów teraz całkowicie się nie opłaca. Ja nawet na tym tracę, bo muszę pojechać po nie do magazynu. A przecież pan wie, ile teraz benzyna kosztuje. Dlatego nie będę sprzedawać samych biletów. Jak ktoś tylko o nie poprosi, to może pójść gdzie indziej - usłyszeliśmy od kioskarki.
Okazuje się, że wśród jej klientów są podzielone zdania na temat tego pomysłu. Jedni, tak jak pan Mirosław, są zirytowani. Inni wykazują się wyrozumiałością. - Popieram panią. Ci urzędnicy chcieliby zarabiać na zwykłych kioskarzach - stwierdziła wczoraj jedna z klientek kiosku.
A co o takiej formie sprzedaży biletów sądzą urzędnicy? - My nie popieramy takich pomysłów. To nie jest fair, żeby sprzedaż biletu łączyć ze sprzedażą innych towarów - uważa Igor Krajnow, rzecznik ZTM. Kioskarka z Puławskiej podobnie jak setki innych sprzedawców uważa jednak, że nie w porządku jest obniżanie marży. W ZTM mówią na to, że dochody kioskarzy będą takie same, bo nową marżę liczy się od wyższych cen. Wielu kioskarzy nie przyjęło jednak takich tłumaczeń i odmówiło sprzedawania wszystkich rodzajów biletów (w strefie miejskiej jest ich ok. 20), a inni oferują tylko jednorazowe.
Miasto piętnastominutowe - czekaj piętnaście minut na przesiadkę.
-
desert_eag
- Posty: 938
- Rejestracja: 07 lis 2007, 13:12
Ileż można powtarzać, że kierowcy (przynajmniej ci z MZA) od sprzedanych biletów otrzymają prowizję?!?
Za to obecnym problemem jest IMHO to, że bilet u kierowcy kosztuje tyle samo co w kiosku. Ludzie jeszcze tego do końca nie wybadali, ale jeszcze miesiąc takiego bałaganu i przy kabinie będą ustawiać się kolejki.
Może ten bilet 21-minutowy z odrębną ceną proponowany tu kiedyś przez kogoś nie jest takim głupim pomysłem..?
Za to obecnym problemem jest IMHO to, że bilet u kierowcy kosztuje tyle samo co w kiosku. Ludzie jeszcze tego do końca nie wybadali, ale jeszcze miesiąc takiego bałaganu i przy kabinie będą ustawiać się kolejki.
Może ten bilet 21-minutowy z odrębną ceną proponowany tu kiedyś przez kogoś nie jest takim głupim pomysłem..?
-
desert_eag
- Posty: 938
- Rejestracja: 07 lis 2007, 13:12