Ateizm, wiara i tematyka kościelna...

Moderator: Szeregowy_Równoległy

Awatar użytkownika
klarowny jan
Posty: 156
Rejestracja: 14 lip 2008, 15:36

Post autor: klarowny jan » 28 mar 2009, 14:37

Pink pisze:Zasadniczo jednak "porządny chrześcijanin" uważa, że na wszelkie kwestie moralne odpowiedź znajdzie w Biblii.
Nie. Kryterium oceny moralnej stanowi prawo naturalne a nie Biblia. Ewentualnie norma personalistyczna (to co podkreśla godność każdej osoby i przekreśla podejście utylitarystyczne).
Kiedy mowa o podejściu filozoficznym (nie teologicznym, w którym to podejściu Biblia stanowi punkt wyjścia), górę biorą przesłanki rozumowe. Tu Biblia i ogólnie rozumiane Objawienie może być ostatecznym uzasadnieniem (choć na pewno nie dla wszystkich moralnych "dysonansów" - tu poza suchą lekturą trzeba zdać się na intelekt).

Awatar użytkownika
Pink
Oh by the way, which one's Pink?
Posty: 649
Rejestracja: 19 mar 2009, 13:59

Post autor: Pink » 28 mar 2009, 15:37

Norma personalistyczna? Przyjacielu, za dużo Jana Pawła chyba czytasz ;) Godność człowieka nie jest czymś specjalnie wyróżnionym w zasadniczej doktrynie chrześcijańskiej. Są tam daleko ważniejsze idee, którym normy są podporządkowane. Widzę, że głębokie dylematy, które trapiły naszego zmarłego papieża, niepotrafiącego tak naprawdę pogodzić niektórych swoich prywatnych przekonań z Pismem, spowodowały spore zamieszanie :-s

Druga sprawa. Nie jestem pewien, czy powiedzenie, że :
"porządny chrześcijanin" uważa, że na wszelkie kwestie moralne odpowiedź znajdzie w Biblii
jest równoznaczne z twierdzeniem, iż kryterium oceny moralnej stanowi Biblia. Ale nawet jeśli...o jakim prawie naturalnym mówisz? I pytanie drugie: skoro Biblia nie jest kryterium oceny moralnej danego czynu, to czy można zrobić coś dobrego a niezgodnego z daną normą moralną rodem z Biblii?

Awatar użytkownika
klarowny jan
Posty: 156
Rejestracja: 14 lip 2008, 15:36

Post autor: klarowny jan » 28 mar 2009, 23:28

Pink pisze:Jana Pawła
raczej K. Wojtyły :)

Ikarus 5780
Posty: 756
Rejestracja: 26 gru 2005, 19:36
Lokalizacja: Marki / Saska Kępa

Post autor: Ikarus 5780 » 30 mar 2009, 2:17

Pink pisze:
Nie, niekoniecznie. Choćby to namawianie do poczytania Biblii, o którym piszesz. Chrześcijanin ma po prostu obowiązek przekonywać do swoich racji niewierzących, nawracać, powiększać grupę „bliźnich”. Jeden w związku z tym wymyśli sobie, że mieczem się do tego posłuży, a drugi, że łagodnym słowem. Chodzi tylko o to, że ma próbować – taki jego psi obowiązek.
Czytam to, co piszesz i nie obrażając Cię, ani nie klasyfikując do żadnej religii przypominasz mi... Świadków Jechowy. Oni niby wiedzę mają, ale jeśli ktoś trochę zna dogmaty mojej wiary, Pismo Św. etc. to widzi jakie bzdury piszą i wygadują. To samo jest z Tobą. Ja nie uważam się za takiego co bardzo dobrze zna Pismo i religię, ale wystarczająco dobrze, by poniżej wskazać Ci jakie bzdury piszesz.

Po pierwsze - jako chrześcijanin nie mam żadnego obowiązku nawracać ludzi do swoich racji. Gdybyś napisał(a), że ma nawracać ludzi ze złej drogi, owszem byłaby to prawda, jednak z kontekstu jednoznacznie wynika, że chodzi Ci, o przekonywanie niewierzących "do swoich racji".

Po drugie bliźnim jest dla mnie każdy, więc nie jest to grupa, którą się powiększa.
Przykazanie Miłości - "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego" - mam kochać każdego, a nie grupę, mój wróg też jest moim bliźnim. Poza tym w Piśmie jest jeszcze wiele przesłanek zgodnie z którymi bliźnim jest dla mnie każdy, ale myślę, że bez sensu jest ich dalsze przytaczanie.

Po trzecie, cel w naszej religii nie uświęca środków (jak nawracanie mieczem). Doskonale wiem, że jak się słucha O. Rydzyka albo to można dojść do takiego przekonania, ale każdy kto się trochę orientuje wie, że nie jest to dobry wzór wiary.

Rozumiem, że masz inne zdanie na pewne poglądy, szanuję to, ale proszę Cię nie wypisuj bzdur, jeśli nie wiesz, nie orientujesz się, zamilcz. Pisz o swoich przekonaniach, ale nie pisz jacy to są chrześcijanie i katolicy jeśli nie masz pojęcia o wierze katolickiej, a jeśli masz to na pewno niewystarczające.
Ja nikomu nie każę być katolikiem i żaden katolik nie może nikogo do tego zmusić. Wiara to jest coś do czego nie można człowieka przymusić. Ja wiem i wierzę, że wielu katolików będzie w piekle, a wielu ateistów będzie w niebie. Dlaczego ? Bo nie będziemy sądzeni z przynależności do religii. "Pod wieczór naszego życia będziemy sądzeni z Miłości". Pisze to Św. Jan od Krzyża, jednak w Piśmie jest tyle fragmentów, które potwierdzają to zdanie, że nie ma co do tego wątpliwości. Np. jeśli ktoś jest katolikiem, a cały czas był zły np. odkąd się ożenił notorycznie zdradzał żonę, to czy On będzie w niebie ? Może inaczej zapytam, bo ten przykładowy mąż nie przypomina Judasza, On też zdradził, a był z Jezusem cały czas, mało tego był ekonomem (skarbnikiem) apostołów i co - on przynależny do Jezusa będzie w niebie ?
Pozdrawiam.
"Należy się zmieniać, by jakim jest się pozostać."


Marcovia Marki

Awatar użytkownika
klarowny jan
Posty: 156
Rejestracja: 14 lip 2008, 15:36

Post autor: klarowny jan » 30 mar 2009, 8:46

Pink pisze:skoro Biblia nie jest kryterium oceny moralnej danego czynu, to czy można zrobić coś dobrego a niezgodnego z daną normą moralną rodem z Biblii?
Biblia, a szczególnie fragmenty Starego Testamentu zawierają zdeaktualizowany już przez Chrystusa porządek rzeczy. I dlatego nie tylko w biblii, ale w całym Objawieniu i rozumie chrześcijanie doszukują się norm moralnych. Biblia może być ostatetcznym uzasadnieniem niektórych tylko kwestii moralnych.
Pink pisze:Godność człowieka nie jest czymś specjalnie wyróżnionym w zasadniczej doktrynie chrześcijańskiej.
Jest. I mówią o tym już pierwsze fragmenty biblii - począwszy od Księgi Rodzaju!! To człowiek stworzony na obraz i podobieństwo boże ma najwyższą godność spośród wszystkich istot żywych, które to objął swoim panowaniem. W doktrynie chrześcijańskiej wolimy używać określenia "osoba", "człowiek" to delikatny biologizm - z naciskiem na fizykalną odrębność od innych bytów (np małp od których jakoby niewiele się różnimy a od których rzekomo pochodzimy). Określenie "osoba" wskazuje na odrębność duchową , psychiczną ale i metafizyczną ( i tu istota rzeczy). Nie jesteśmy frojdowską sumą popędów, ale swoje działania możemy podporządkować intelektowi i pewnej refleksji - to odróżnia nas, ludzi, od wszystkiego innego co żyje (wbrew temu co mówią rózne bzdurne nurty). Proponuję zerknąć na klasyczne definicje "osoby" Ojców Kościoła, począwszy od Augustyna i Tertuliana po Tomasza - w każdej z nich znajdziesz coś co wskaże ci na szczególną jej godność wobec innych bytów. I tak właśnie rozwijał się chrześcijański personalizm - nurt który w chrześcijańskiej filozofii dominuje i wbrew temu co mówisz, nie Jan Paweł II (raczej bp K. Wojtyła - bo wtedy był u szczytu produktywności) położył nacisk na godność osób. Prekursorem personalizmu jest sam Chrystus postulujący najważniejsze przykazanie miłości bliźniego.
Pink pisze:które trapiły naszego zmarłego papieża, niepotrafiącego tak naprawdę pogodzić niektórych swoich prywatnych przekonań z Pismem,
Poglądy miał iście adekwatne do czasów w których dane było mu żyć - na tym właśnie polega element kairologiczny - ukazanie relacji chrześcijan w stosunku do utylitaryzmu w różnych postaciach, zagrożeniu rodziny, godności osób i wielu innych.

blinski
Posty: 1310
Rejestracja: 25 kwie 2007, 14:08
Lokalizacja: z domu, po kryjomu

Post autor: blinski » 30 mar 2009, 9:07

Pink pisze:
Sam sobie zaprzeczasz. Wpierw mówisz o wprowadzaniu równości w pewnych konkretnych kwestiach – np. wobec prawa – i tutaj zapewne w wielu kwestiach mogę się z Tobą zgodzić. W prawie w niemal wszystkich przypadkach poprzez równość realizuje się sprawiedliwość, więc całkowicie zgadzam się na to, że (poza marginalnymi wyjątkami) powinniśmy dążyć do równości wobec prawa. Ale zaraz jednak mówisz o „krzewieniu pojęcia równości w mentalności ludzi” tak jakbyś mówił o pewnej „uniwersalnej idei równości”. W pewnych konkretnych sprawach, jak w prawie, równość pomaga w realizacji pewnych rzeczywiście wartościowych idei, ale bynajmniej nie zawsze – stawianiu „równości” jako hasło sztandarowe, jak to ma miejsce chociażby w rewolucyjnym zawołaniu „wolność, równość, braterstwo” jestem całkowicie przeciwny.

nie widzę miejsca, w którym sam sobie przeczę. oddzieliłem chyba jasno rzeczywistość od idei? trzeba mieć na tyle zdrowego rozsądku, by wiedzieć, że równość nie jest ideą, którą da się zaprowadzić wszędzie i od razu, lecz też trzeba mieć ją na myśli, by w ogóle próbować. po prostu, być 'racjonalnym idealistą':) tak, to da się pogodzić. że ty jesteś temu przeciwny, to ja wiem, już o tym pisałeś. mówisz o pewnych konkretnych sprawach, a ja mówię, że nie ma żadnych konkretnych idei, gdzie równość jako hasło sztandarowe nie byłaby chwalebna.
Pink pisze: Nie, niekoniecznie. Choćby to namawianie do poczytania Biblii, o którym piszesz. Chrześcijanin ma po prostu obowiązek przekonywać do swoich racji niewierzących, nawracać, powiększać grupę „bliźnich”. Jeden w związku z tym wymyśli sobie, że mieczem się do tego posłuży, a drugi, że łagodnym słowem. Chodzi tylko o to, że ma próbować – taki jego psi obowiązek.
doprowadzasz sprawę do absurdu, ponieważ w ten sposób można usprawiedliwiać i islamistów, którzy nakazy koranu rozumieją w ten spośób, żeby zabić jak największą liczbę niewiernych. niestety, kiedy realizowanie praw danej religii staje się dla jednostki ważniejsze niż reguły współegzystowania w społeczeństwie, nie dzieje sie dobrze. we współczesnym świecie takie 'psie obowiązki' trzeba schować do kieszeni.
Pink pisze: Co do relatywizmu moralnego – zapomnijmy o zabarwieniu emocjonalnym. Po prostu podałeś całkowicie błędne wyjaśnienie tego, kim jest relatywista moralny. Jeśli ktoś na równi stawia przeciwstawne wartości, to mówi tym samym, że wszystko jedno, czy wybierzemy te, czy tamte. Żadne z nich nie są bezwzględne. To się nazywa relatywizm moralny. Nie wnikam w to, jak to się komu kojarzy – tylko nazywam rzeczy po imieniu.
dobrze, masz rację, spierałem się bez podstaw, mimo wszystko wiedząc że masz rację. w formie słownikowej relatywizm moralny jest czymś najbardziej pożądanym, ideałem relacji międzygrupowych.

Awatar użytkownika
Pink
Oh by the way, which one's Pink?
Posty: 649
Rejestracja: 19 mar 2009, 13:59

Post autor: Pink » 30 mar 2009, 11:10

Ikarus 5780 Nie jestem świadkiem Jehowy. Jestem ateistą. Żeby była jasność.
jako chrześcijanin nie mam żadnego obowiązku nawracać ludzi do swoich racji. Gdybyś napisał(a), że ma nawracać ludzi ze złej drogi, owszem byłaby to prawda
A czym to się, według chrześcijańskiego punktu widzenia, różni? Jeśli ktoś wiarę zatracił, albo przyjął inną to z punktu widzenia chrześcijańskiego – zbłądził. Nawrócenie go na dobrą drogę jest tym samym, co nawrócenie go na swoją wiarę, czyli do swoich racji.
bliźnim jest dla mnie każdy, więc nie jest to grupa, którą się powiększa.
Z tymi „bliźnimi” to faktycznie jest problem. Ja rzeczywiście nieco niefortunnie tutaj użyłem tego terminu na określenie grupy współwyznawców, a tak nie musi być. To tylko jedna z wielu interpretacji tego, kim jest bliźni. Podobnie, jak Twoja, że bliźnim jest każdy człowiek na ziemi. Oba stanowiska rodzą poważne problemy, jeśli potraktować je jako ostateczne, bo mocno wpływają na sens niektórych słów – choćby właśnie tych, które przytoczyłeś: „kochaj bliźniego jak siebie samego”. Nie upieram się przy moim, po prostu tak tu tego użyłem – podkreślam – być może na wyrost.
Po trzecie, cel w naszej religii nie uświęca środków (jak nawracanie mieczem). Doskonale wiem, że jak się słucha O. Rydzyka albo to można dojść do takiego przekonania, ale każdy kto się trochę orientuje wie, że nie jest to dobry wzór wiary.
Nie słucham Rydzyka i nigdy nie słuchałem, więc nie wiem.
Rozumiem, że masz inne zdanie na pewne poglądy, szanuję to, ale proszę Cię nie wypisuj bzdur, jeśli nie wiesz, nie orientujesz się, zamilcz. Pisz o swoich przekonaniach, ale nie pisz jacy to są chrześcijanie i katolicy jeśli nie masz pojęcia o wierze katolickiej, a jeśli masz to na pewno niewystarczające.
Nie jestem fachowcem w sprawach chrześcijaństwa, niemniej...gdzie te bzdury? Bo chyba nie te zarzuty powyżej ...albo poniżej. Nie polemizuję z choćby jednym zdaniem, które napisałeś o sądzeniu, niebie, piekle, itd. Jeśli więc to było wymierzone we mnie jako jakieś kontrargumenty to jest to walka z wiatrakami ;)

A poza tym – ja nie piszę o tym, jacy są chrześcijanie/katolicy.


Biblia, a szczególnie fragmenty Starego Testamentu zawierają zdeaktualizowany już przez Chrystusa porządek rzeczy
Moje prywatne zdanie jest takie, że Starego z Nowym Testamentem raczej pogodzić nie sposób. Niemniej jako porządny chrześcijanin powinieneś wiedzieć, że nikt i nic nie zdeakutalizował choćby przecinka ze Starego Testamentu. Nawet ów Wojtyła/JP II, którego chyba czytałeś, przestrzegał przed częstym błędem przydawania większego znaczenia słowom, nauce Nowego Testamentu w porównaniu do Starego.

Co do Twojego drugiego i trzeciego fragmentu (zwłaszcza drugiego) to nie mam na miejscu gotowej odpowiedzi, ale zastanowię się nad tym i Ci albo odpiszę później, albo przy okazji pogadamy sobie na żywca ;)


blinski napisał:
doprowadzasz sprawę do absurdu, ponieważ w ten sposób można usprawiedliwiać i islamistów, którzy nakazy koranu rozumieją w ten spośób, żeby zabić jak największą liczbę niewiernych. niestety, kiedy realizowanie praw danej religii staje się dla jednostki ważniejsze niż reguły współegzystowania w społeczeństwie, nie dzieje sie dobrze. we współczesnym świecie takie 'psie obowiązki' trzeba schować do kieszeni.
To nie jest doprowadzenie sprawy do absurdu. Rzeczywiście, daje to pewne usprawiedliwienie np. muzułmanom. A niech i tak będzie. (chociaż tu ich usprawiedliwienie będzie oparte na podstawie teologicznej, którą z kolei wielu ma w głębokim poważaniu). Jeśli nawet zgodnie z ich wiarą, są usprawiedliwieni (czego nie jestem pewien, nie znam w zasadzie Koranu), nie znaczy to, że nie można im stawiać oporu, nie można z nimi walczyć, tępić ich przekonań i działan, albo przynajmniej sie z nimi nie zgadzać.

A to, że realizowanie praw danej religii kosztem reguł współegzystowania w społeczeństwie nie jest czymś dobrym to jest Twoja opinia (moja zresztą też). Nie zawsze zresztą ma to sens, bo niekiedy jedno i drugie jest tym samym.

Natomiast, że we współczesnym świecie należy obowiązki religijne „schować do kieszeni” – a niby dlaczego? Cóż takiego jest we współczesnym świecie innego?

blinski
Posty: 1310
Rejestracja: 25 kwie 2007, 14:08
Lokalizacja: z domu, po kryjomu

Post autor: blinski » 30 mar 2009, 11:45

Pink pisze:
A to, że realizowanie praw danej religii kosztem reguł współegzystowania w społeczeństwie nie jest czymś dobrym to jest Twoja opinia (moja zresztą też). Nie zawsze zresztą ma to sens, bo niekiedy jedno i drugie jest tym samym.

Natomiast, że we współczesnym świecie należy obowiązki religijne „schować do kieszeni” – a niby dlaczego? Cóż takiego jest we współczesnym świecie innego?
obowiązki religijne kolidujące z regułami współżycia społecznego, przecież o to tu chodzi; inne są prywatną sprawą.

Awatar użytkownika
MisiekK
Posty: 7887
Rejestracja: 15 gru 2005, 18:17
Lokalizacja: Nowe Dwory Tarchomińskie

Post autor: MisiekK » 30 mar 2009, 12:29

Jožin z bažin kouše, saje, rdousí.... -
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.

Awatar użytkownika
jasiu
Posty: 3262
Rejestracja: 06 mar 2006, 22:11
Lokalizacja: Transplovietia

Post autor: jasiu » 30 mar 2009, 12:47

było, tylko chyba w innym wątku. A może i w tym? ;]

Awatar użytkownika
MisiekK
Posty: 7887
Rejestracja: 15 gru 2005, 18:17
Lokalizacja: Nowe Dwory Tarchomińskie

Post autor: MisiekK » 30 mar 2009, 13:13

A to już hit:
http://www.milosierdzie-boze.com/
Zakładka 'Przepowiednie'....
Jožin z bažin kouše, saje, rdousí.... -
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.

Ikarus 5780
Posty: 756
Rejestracja: 26 gru 2005, 19:36
Lokalizacja: Marki / Saska Kępa

Post autor: Ikarus 5780 » 30 mar 2009, 14:19

MisiekK pisze:A to już hit:
http://www.milosierdzie-boze.com/
Zakładka 'Przepowiednie'....
Widać na pierwszy rzut oka, że pisała to osoba, która jest chora umysłowo. I właśnie przez wypisywanie takich bzdur, gdzie ktoś daje siostrę Faustynę i Jezusa miłosiernego na stronie głównej, ludzie oceniają katolików, że to chorzy ludzie.
Żal d*** ściska jak się coś takiego czyta. Oby jak najmniej takich pojebów.
"Należy się zmieniać, by jakim jest się pozostać."


Marcovia Marki

Tm
Posty: 7492
Rejestracja: 13 gru 2005, 21:27
Lokalizacja: Boskie Buenos

Post autor: Tm » 30 mar 2009, 14:29

Ikarus 5780 pisze:Po pierwsze - jako chrześcijanin nie mam żadnego obowiązku nawracać ludzi do swoich racji.
Idźcie na cały świat i nauczajcie wszystkie narody.
?

Ikarus 5780
Posty: 756
Rejestracja: 26 gru 2005, 19:36
Lokalizacja: Marki / Saska Kępa

Post autor: Ikarus 5780 » 30 mar 2009, 14:47

Głosić a nawracać to dla mnie co innego. Jeśli ktoś nie wierzy w Boga to mówiąc mu o Bogu niewiele zrozumie, albo niewiele będzie chciał zrozumieć. Ja jeśli rozmawiam z ateistą to nie muszę go nawracać, mam dawać świadectwo o Bogu, a nawrócenia nie dokonuje ja, ale Bóg. W to wierzę. Może, żeby nieco rozjaśnić moje wywody proponuję przeczytać fragment z portalu ewangelizacja.pl :

"„Idźcie i nauczajcie wszystkie narody” - mówi Jezus Zmartwychwstały do uczniów. Jednak te słowa, zapisane w Ewangelii według św. Mateusza, są kierowane nie tylko do grupy wybranych, ale do każdego człowieka. Ewangelizować czyli głosić dobrą nowinę, powinien każdy chrześcijanin. Może to czynić nawet niemowa, ponieważ “dobra nowina” to świadectwo życia, nie tylko świadectwo słowa."
"Należy się zmieniać, by jakim jest się pozostać."


Marcovia Marki

Awatar użytkownika
MisiekK
Posty: 7887
Rejestracja: 15 gru 2005, 18:17
Lokalizacja: Nowe Dwory Tarchomińskie

Post autor: MisiekK » 30 mar 2009, 14:57

Ikarus 5780 pisze:Widać na pierwszy rzut oka, że pisała to osoba, która jest chora umysłowo. I właśnie przez wypisywanie takich bzdur, gdzie ktoś daje siostrę Faustynę i Jezusa miłosiernego na stronie głównej, ludzie oceniają katolików, że to chorzy ludzie.
A gdzie facet napisał, że występuje w imieniu kościoła katolickiego??
Jožin z bažin kouše, saje, rdousí.... -
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.

ODPOWIEDZ