Przystosowanie metra dla niepełnosprawnych

Moderator: JacekM

fraktal
Posty: 5581
Rejestracja: 17 gru 2005, 12:03

Post autor: fraktal » 21 lis 2009, 10:02

MeWa pisze:Jak ktoś stoi w pasie bezpieczeńśtwa, to nie oznacza to konieczności ponownego otwarcia drzwi - zresztą najczęściej utykają osoby wchodzące w trakcie zamykania drzwi, po sygnale.
No i ? Czy trzeba doprowadzić do wypadku, żeby pokazać takim osobom, że źle postąpiły? Ja mówię tyle - żeby włożyć laskę czy kule do wnętrza pociągu, trzeba stać dość blisko składu, a wtedy maszynista nie powinien ruszyć. Niestety ciągłe protesty pasażerów, że pociągi zatrzymują się w tunelu sprawiają, że maszyniści chcą jak najszybciej ruszyć ze stacji, aby zwolnić miejsce dla kolejnego składu. Ma to swoje racje oczywiście, ale nie można za wszelką cenę, lekceważąc przepisy bezpieczeństwa.
MeWa pisze:A co do stania "częściowo we wnętrzu pociągu, nie wzbudzając na dodatek podejrzeń maszynisty" to nie wyobrażam sobie takiej sytuacji - chyba, że coś cienkiego włożysz.
Nawet gdyby było to coś cienkiego, to przecież, żeby to włożyć do pociągu, stojąc daleko od niego, musisz wyciągnąć rękę do przodu, a to już maszynista powinien przecież zauważyć, chyba że on nic nie widzi na tych monitorach.

Awatar użytkownika
MeWa
Cukiereczek
Posty: 24727
Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy

Post autor: MeWa » 21 lis 2009, 12:53

fraktal pisze:No i ?
Chyba nadal nie rozumiesz tego, co komentujesz.
I po prostu łatwo wyrykować, że ktoś coś źle zrobił lub powinen zrobić a) nie znając pełnych okoliczności wypadku, b) nie znając specyfiki pracy maszynisty w metrze.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"

[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]

fraktal
Posty: 5581
Rejestracja: 17 gru 2005, 12:03

Post autor: fraktal » 21 lis 2009, 19:14

Za to znam specyfikę poruszania się przy kulach bądź o lasce i wybacz, ale to Ty nie rozumiesz, o czym piszesz. A Twoje sądy są formułowane tak samo łatwo, a nawet łatwiej niż moje, tylko że w drugą stronę. Jak zwykle i to nawet nie jest denerwujące. To po prostu smutne. I co z tego, że zazwyczaj jest tak, że jak ktoś stoi w pasie bezpieczeństwa, to nie trzeba otwierać ponownie drzwi, bo nie trzyma nic przed sobą, co mogłoby utknąć w pociągu (To miałeś na myśli - prawda?) Niech na sto przypadków znajdzie się jeden taki, co będzie trzymał laskę czy kulę - maszynista pomyśli, że znowu nic się nie stanie, jak ruszy, a za tym setnym razem będzie wypadek. I znowu wszyscy będą twierdzić, że to wina pasażera, bo wsiadał po sygnale, a że maszynista nie zwrócił na niego uwagi, że patrzył w monitor, naprawdę nie zdając sobie sprawy z tego, co widzi, czyli, że de facto patrzył, nie widząc - na to nikt nie wpadnie. Dlatego maszyniści mają tak patrzyć, żeby naprawdę widzieć, a nie tylko w ten sposób, by cokolwiek zobaczyć.

Awatar użytkownika
MeWa
Cukiereczek
Posty: 24727
Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy

Post autor: MeWa » 21 lis 2009, 21:44

Nie, różnica jest taka, że Ty od razu zakładasz, nie znając pełnych okoliczności zdarzenia, ani tego, co maszynista widział na monitorze, że w tym przypadku zrobił błąd, a ja piszę, że wcale tak być nie musiało.
Niestety obawiam się, że ryzyka wypadku, jakby się nie starać, nie zawsze da się wyeliminować.
Zresztą nie wiem na ile trzeba nie myśleć (mieć nie po kolei w głowie), żeby wkładać cokolwiek, w tym i kule, pomiędzy zamykające się drzwi.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"

[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]

fraktal
Posty: 5581
Rejestracja: 17 gru 2005, 12:03

Post autor: fraktal » 21 lis 2009, 22:50

Ty także nie jesteś święty, bo od razu założyłeś, że pasażer ten włożył laskę pomiędzy zamykające się drzwi. A dlaczego nie rozpatrzyłeś takiej wersji: pasażer podchodzi, wkłada laskę do środka, jednak w wagonie jest zbyt ciasno, żeby wsiąść (wsiada na końcu, może skądś dobiega - nie wiadomo), więc czeka, po czym w pewnej chwili sygnał i drzwi się zamykają, pozostawiając 3/4 laski w wagonie, a jej koniec i jego rękę na zewnątrz. Pociąg odjeżdża. Jednak Ty od razu wiedziałeś, że pasażer wsadził laskę po sygnale, żeby otworzyć drzwi, że stał tam gdzie powinien, tylko laska była w środku, natomiast maszynista zachował się bez zarzutu, bo gdyby pasażer stał zbyt blisko, to zareagowałby inaczej. Tak więc również założyłeś pewną wersję wydarzeń, tyle że najkorzystniejszą dla pracowników metra. A mi się ona nie podoba, ponieważ z własnego doświadczenia wiem, że bardzo trudno byłoby dosięgnąć laską wnętrza wagonu, stojąc od niego w bezpiecznej odległości. I tyle.

JacekM
Śnieżynka
Posty: 8858
Rejestracja: 15 gru 2005, 14:23

Post autor: JacekM » 21 lis 2009, 23:06

fraktal pisze:A dlaczego nie rozpatrzyłeś takiej wersji: pasażer podchodzi, wkłada laskę do środka, jednak w wagonie jest zbyt ciasno, żeby wsiąść (wsiada na końcu, może skądś dobiega - nie wiadomo), więc czeka, po czym w pewnej chwili sygnał i drzwi się zamykają, pozostawiając 3/4 laski w wagonie, a jej koniec i jego rękę na zewnątrz.
Tak by wynikało z artykułu. Tak czy inaczej, niezależnie od tego jak było raczej bym nie oczekiwał od maszynisty wychwycenia takiej sytuacji na stacji Centrum w godzinach porannego szczytu. Szkoda też, że nie napisano tego jak sytuacja się zakończyła:/
bury me in my favourite yellow patent leather shoes / and with a mummified cat / and a cone-like hat.

Awatar użytkownika
MeWa
Cukiereczek
Posty: 24727
Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy

Post autor: MeWa » 21 lis 2009, 23:21

Bo okoliczności zdarzenia na to nie wskazują.
1) Po 9.00 pociągi w kierunku Młocin na stacji Centrum zasadniczo nie są na tyle zatłoczone, żeby nie dało się spokojnie do nich wsiąść (nawet dla osoby z problemami).
2) Gdyby nawet było tak, jak piszesz, to nie ma uzasadnienia dla tego, żeby trzymać tę laskę w pociągu i jej nie wyjąć po usłyszeniu sygnału / w trakcie zamykania drzwi. Poza tym jak jest tłok, to nie ma co się pchać na siłę.
3) Dobiegać mógł od strony windy - nie mniej jednak to słowo użyte przez Ciebie jest nieforutnne. Mi się właśnie kojarzy z wchodzeniem w ostatniej chwili...
JacekM pisze:Szkoda też, że nie napisano tego jak sytuacja się zakończyła:/
Bo w tym artykule W OGÓLE mało napisano.
ZTCW laska nie została odnaleziona.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"

[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]

fraktal
Posty: 5581
Rejestracja: 17 gru 2005, 12:03

Post autor: fraktal » 21 lis 2009, 23:26

MeWa pisze:Bo okoliczności zdarzenia na to nie wskazują.
1) Po 9.00 pociągi w kierunku Młocin na stacji Centrum zasadniczo nie są na tyle zatłoczone, żeby nie dało się spokojnie do nich wsiąść (nawet dla osoby z problemami).
2) Gdyby nawet było tak, jak piszesz, to nie ma uzasadnienia dla tego, żeby trzymać tę laskę w pociągu i jej nie wyjąć po usłyszeniu sygnału / w trakcie zamykania drzwi. Poza tym jak jest tłok, to nie ma co się pchać na siłę.
3) Dobiegać mógł od strony windy - nie mniej jednak to słowo użyte przez Ciebie jest nieforutnne. Mi się właśnie kojarzy z wchodzeniem w ostatniej chwili...
Te wszystkie punkty można skrytykować, ale już mnie zmęczyła dyskusja na ten temat. Z mojej strony, koniec.

jaco

Post autor: jaco » 22 lis 2009, 0:47

fraktal pisze:
MeWa pisze:Bo okoliczności zdarzenia na to nie wskazują.
1) Po 9.00 pociągi w kierunku Młocin na stacji Centrum zasadniczo nie są na tyle zatłoczone, żeby nie dało się spokojnie do nich wsiąść (nawet dla osoby z problemami).
2) Gdyby nawet było tak, jak piszesz, to nie ma uzasadnienia dla tego, żeby trzymać tę laskę w pociągu i jej nie wyjąć po usłyszeniu sygnału / w trakcie zamykania drzwi. Poza tym jak jest tłok, to nie ma co się pchać na siłę.
3) Dobiegać mógł od strony windy - nie mniej jednak to słowo użyte przez Ciebie jest nieforutnne. Mi się właśnie kojarzy z wchodzeniem w ostatniej chwili...
Te wszystkie punkty można skrytykować, ale już mnie zmęczyła dyskusja na ten temat. Z mojej strony, koniec.
no własnie o po co sie tak meczysz chłopaku?tak czytam te waszą dyskusję i sie śmieje z ciebie-kolega tu gasił cie każdym postem i słusznie.Poco podejmujesz dyskusje na tematy o ktorych nie masz pojecia?opisujesz tu zdarzenie na temat ktorego masz pojecie tylko z artykułu od jakiegos zacofanego redaktorka,ktory nawet nie wie ze w pociagach metra nie ma hamulca bezpieczenstwa.Nie znasz szczegołow,nie widziałes nagrania z CTTV,nie znasz specyfikacji pracy maszynistów,a nawet nie wiesz o tym,ze laske niewidomy moze wsadzic w drzwi i stac ponad metr od składu-co za tym idzie w odległosci znacznej za pasem bezpieczenstwa co nieuzasadnia przedłuzonego postaju na stacji.W takiej sytuacji wine za wypadek ponosi własciciel białej laski.No bzdury napisałes niesamowite.

Awatar użytkownika
MeWa
Cukiereczek
Posty: 24727
Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy

Post autor: MeWa » 24 lis 2009, 20:46

Jeszcze na zakończenie tematu: z informacji uzyskanych od Metra Warszawskiego wynika, że mężczyzna wsiadał do pociągu przedostatnimi drzwiami. Włożył laskę - stojąc poza pasem bezpieczeństwa - po sygnale, w trakcie zamykania drzwi. Czyli klasyczne blokowanie drzwi. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby ta laska o kogoś zahaczyła...
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"

[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]

Michał J
Posty: 287
Rejestracja: 29 gru 2007, 1:08

Post autor: Michał J » 24 lis 2009, 21:31

Pewnie zrobiłaby mu siniaka i się złamała. Nie przesadzajmy. Biała laska to nie pręt ;-) .

Awatar użytkownika
MeWa
Cukiereczek
Posty: 24727
Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy

Post autor: MeWa » 24 lis 2009, 21:46

to nie była biała laska niewidomego - wystarczy zresztą, żeby ktoś się wywrócił
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"

[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]

metron

Post autor: metron » 24 lis 2009, 22:25

fraktal pisze:Za to znam specyfikę poruszania się przy kulach bądź o lasce i wybacz, ale to Ty nie rozumiesz, o czym piszesz. A Twoje sądy są formułowane tak samo łatwo, a nawet łatwiej niż moje, tylko że w drugą stronę. Jak zwykle i to nawet nie jest denerwujące. To po prostu smutne. I co z tego, że zazwyczaj jest tak, że jak ktoś stoi w pasie bezpieczeństwa, to nie trzeba otwierać ponownie drzwi, bo nie trzyma nic przed sobą, co mogłoby utknąć w pociągu (To miałeś na myśli - prawda?) Niech na sto przypadków znajdzie się jeden taki, co będzie trzymał laskę czy kulę - maszynista pomyśli, że znowu nic się nie stanie, jak ruszy, a za tym setnym razem będzie wypadek. I znowu wszyscy będą twierdzić, że to wina pasażera, bo wsiadał po sygnale, a że maszynista nie zwrócił na niego uwagi, że patrzył w monitor, naprawdę nie zdając sobie sprawy z tego, co widzi, czyli, że de facto patrzył, nie widząc - na to nikt nie wpadnie. Dlatego maszyniści mają tak patrzyć, żeby naprawdę widzieć, a nie tylko w ten sposób, by cokolwiek zobaczyć.

Oczywiscie że w każdym wypadku w metrze z udziałem osoby niepełnosprawnej jedynym winnym było, jest i będzie Metro Warszawskie
Niepełnosprawny kulą blokuje drzwi w pociągu, winny maszynista bo jak śmial nie zauważyć idiotycznego zachowania, wypadkowi ulega niewidomy student który ma zaćmienie umysłu i wpada pod nadjeżdzający pociąg, winne metro bo nie zamontowało wypustek które w tym przypadku zdadzą się jak umarłemu kadzidło
Pewnie kiedy ktoś spadnie ze schodów biegnąc do pociągu winne będzie też metro bo pociągi pewnie kursują za rzadko????

Awatar użytkownika
Sindbad
Posty: 893
Rejestracja: 16 gru 2005, 15:58
Lokalizacja: Służew

Post autor: Sindbad » 25 lis 2009, 0:11

:idea: Zgadzam się w 100% :idea:
Nie daj się zepchnąć z twojej drogi nawet przez ludzi idących w tym samym kierunku.
S.J.Lec

fraktal
Posty: 5581
Rejestracja: 17 gru 2005, 12:03

Post autor: fraktal » 27 lis 2009, 22:13

Widzę, że bardzo wiele osób w ogóle nie rozumie tego, co piszę. I nawet nie stara się zrozumieć. Ale to i tak nie ma znaczenia. Czas przestać pisać, skoro się nie potrafi pisać jasno. Odniosę się jeszcze do wypadku Filipa Zagończyka. Otóż w rok po wypadku Fakty TVN pokazały film z wypadku chłopaka na stacji Centrum. Na filmie widać, jaka para niewidomych wędruje wzdłuż krawędzi peronu. Dziewczyna posiadająca laskę dla idzie po lewej stronie, po prawej chłopak, tuż na skraju peronu który nie ma chyba laski. Po prawej stronie od niego jest torowisko. W pewnym momencie chłopak, zbacza nieco w prawo (słysząc prawdopodobnie nadjeżdżający pociąg) zbacza nieco w prawo i spada z peronu. I teraz pytanie, czy gdyby były pasy z guzkami, które mógłby wyczuć nogą, spadłby z tego peronu? Niech każdy sam odpowie na to pytanie. A na koniec powiem, że każdy czasem popełnia głupoty. Każdy się spieszy. Każdy czasem nie uważa. Jak to w życiu. Czytając tę dyskusję, odnosi się jednak wrażenie, że to tylko niepełnosprawni popełniają nieracjonalne uczynki.

ODPOWIEDZ