Tak.RobertD pisze:Czy mi się dobrze wydaje, że w PRL na autobus pośpieszny był droższy bilet?
[art] Polska komunikacja miejska, czyli wiÄksze zĹo
Moderatorzy: Poc Vocem, Wiliam
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36163
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
-
Stary Pingwin
- Posty: 6034
- Rejestracja: 11 lis 2009, 11:48
Wkradł mi się mały błąd(liczony według równania z dwiema niewiadomymi: x= 30% y i 1440 + x = y) oscylowałby w granicach "4800 PLN" rocznie (oszczędny że szlag )
powinno byź X = 70%y
Oczywiście że to problem "sardynek" - wybacz określenie - i jak pisałem nikt poza nimi nie powinien się tym zająć - czyt. ludzie z kom zbiorowej powinni zoptymalizować sobie podróże po mieście tak jak w sumie każdy odpowiedzialny człowiek - jak wspomniałem to gdzie pracujesz, gdzie się uczysz czy mieszkasz to tylko i wyłacznie Twoja sprawa - mój wychowawca ze szkoły średniejmiał bardzo proste i w sumie oczywiste stwierdzenie:tego problem, których więcej, a sardynek więcej.
"Kogo to obchodzi? To tylko twój problem".
Jeśli ktoś dojeżdża dłużej, drożej, mniej komfortowo, korzystając z jednej konkretnej formy transportu to bylko jego problem - nikogo innego - szanse mają mieć wszyscy te same (nikt nie jest uprzywilejowany) a to jak kto wykorzysta możliwości to już jego problem - jednemu bardziej opłąci się jedno komu innemu drugie - i to że np z komunikacji korzysta tych 50-60% mieszkańców dla mnie tylko ich wybór - i konsekwencją tego wyboru jest to że trzeba tych 30 min postać jak sardynka w autobusie.
To co piszę - 4 osoby razy dwa bilety za IC (jakość przejazdu porónywalna z samochodem) - to dla mnie przeszło 800 PLN (nie wiem jak to się rozkłąda w Twoich obliczeniach) - zdaje się że na obecną chwilę nawet drożej (bo wg. info z rozkłądu PKP koszt biletu W-wa Centralna-Zakopane to wydatek rzędu 130 PLN). Owszem można pojechać PLK ale to raczej ostateczność - tylko jeśli musisz.Aligator napisał/a:
(np. wypad w Tatry na wspinaczkę kosztował mnie w tym roku ok. 250 PLN (w obie strony) - pociąg dla porównania to przeszło 800 PLN)
Że co?!
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36163
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
No, tak samo dotyczy to użytkowników samochodów.Aligator pisze:Oczywiście że to problem "sardynek" - wybacz określenie - i jak pisałem nikt poza nimi nie powinien się tym zająć - czyt. ludzie z kom zbiorowej powinni zoptymalizować sobie podróże po mieście tak jak w sumie każdy odpowiedzialny człowiek - jak wspomniałem to gdzie pracujesz, gdzie się uczysz czy mieszkasz to tylko i wyłacznie Twoja sprawa
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
No dobra, w takim razie dlaczego poprawiać cokolwiek kierowcom - jesli tracą 2 godziny na powrót w korku do domu to ich problem, na diabła przebudowy dróg, niech sobie sami zoptymalizują podróżeAligator pisze: Oczywiście że to problem "sardynek" - wybacz określenie - i jak pisałem nikt poza nimi nie powinien się tym zająć - czyt. ludzie z kom zbiorowej powinni zoptymalizować sobie podróże po mieście tak jak w sumie każdy odpowiedzialny człowiek - jak wspomniałem to gdzie pracujesz, gdzie się uczysz czy mieszkasz to tylko i wyłacznie Twoja sprawa
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
mogą optymalizować poprzez wybór władz, które wprowadzą dla nich ułatwienia. Zajmują mniej miejsca, stanowią większość, to można ich promować.Aligator pisze:Oczywiście że to problem "sardynek" - wybacz określenie - i jak pisałem nikt poza nimi nie powinien się tym zająć - czyt. ludzie z kom zbiorowej powinni zoptymalizować sobie podróże po mieście tak jak w sumie każdy odpowiedzialny człowiek - jak wspomniałem to gdzie pracujesz, gdzie się uczysz czy mieszkasz to tylko i wyłacznie Twoja sprawa - mój wychowawca ze szkoły średniejmiał bardzo proste i w sumie oczywiste stwierdzenie:
"Kogo to obchodzi? To tylko twój problem".
A tak swoją drogą promowanie komunikacji na Krakowskim Przedmieściu kosztem samochodu wyszło wszystkim na zdrowie - znacznie podniosła się jakość przestrzeni...
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
Nie zgodziłbym sie z tym twierdzeniem. Od remontu prawie tam nie bywam. Samochodem nie da się tam dojechać. Rowerem nie ma to sensu - jazda po działającej jak wytrząsarka granitowej płycie obok wyprzedzających "na gazetę" autobusów nie należy do przyjemności. Jak mam jechać w relacji Pn-Pd to wybieram ścieżkę nad Wisłą. Żadnych na tyle atrakcyjnych dla mnie punktów docelowych, żebym pojechał KZ na Krakowskim nie ma.MeWa pisze:A tak swoją drogą promowanie komunikacji na Krakowskim Przedmieściu kosztem samochodu wyszło wszystkim na zdrowie - znacznie podniosła się jakość przestrzeni...
Przykro mi, ale ten obszar miasta zniknął z mojej przestrzeni - jakby Krakowskie zostało wyburzone, to nawet bym tego nie zauważył.
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36163
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
No toż MeWa napisał, że wzrosła jakość przestrzeniaqqaqq pisze:Od remontu prawie tam nie bywam.
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
to, że u Ciebie zniknął, nie jest żadnym wyznacznikiem. I jak nie bywasz, to chyba nie bardzo możesz ocenić. Ale wystarczyłoby wyjść z samochodu, żeby zobaczyć, że Krakowskie wcale nie umarło.aqqaqq pisze:Nie zgodziłbym sie z tym twierdzeniem. Od remontu prawie tam nie bywam. Samochodem nie da się tam dojechać. Rowerem nie ma to sensu - jazda po działającej jak wytrząsarka granitowej płycie obok wyprzedzających "na gazetę" autobusów nie należy do przyjemności. Jak mam jechać w relacji Pn-Pd to wybieram ścieżkę nad Wisłą. Żadnych na tyle atrakcyjnych dla mnie punktów docelowych, żebym pojechał KZ na Krakowskim nie ma.MeWa pisze:A tak swoją drogą promowanie komunikacji na Krakowskim Przedmieściu kosztem samochodu wyszło wszystkim na zdrowie - znacznie podniosła się jakość przestrzeni...
Przykro mi, ale ten obszar miasta zniknął z mojej przestrzeni - jakby Krakowskie zostało wyburzone, to nawet bym tego nie zauważył.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
Tylko jedna jest w tej logice wtopa: dla mnie nie ma wielkiej różnicy w "wygodzie" między jazdą jak sardynka w napchanym E-2 czy jazdą jak sardynka w napchanym 190. Dlaczego więc miałbym za te E-2 płacić więcej? Bo krócej jedzie? Względne, mocno względne, a nawet jeśli, to ma mniejszą dostępność (pomija przystanki, przez co być może będę musiał się przesiąść/dojść, itp.), co zrównoważy tę "lepszość".RobertD pisze:Skoro metro jest x razy szybsze, to powinno być droższe. Jak ktoś chce jechać tanio niech jedzie autobusem za 2zł, ale metro 5zł. Czy mi się dobrze wydaje, że w PRL na autobus pośpieszny był droższy bilet? Już nie pamiętam szczerze mówiąc. Teraz mamy cenę biletu zależącą od czasu, a nie od wygody i szybkości.
Co do metra to może i miałoby sens, gdyby równolegle istniały linie autobusowe, jak dawniej, bo tak to raczej wyboru nie ma. Więc co, chciało się mieszkać na Ursynowie, bo metro, to teraz płać Pan więcej za KM, bo innej niż metro prawie nie ma? To by była dopiero zachęta do KM!
Zaproponuj proszę jakąś sensowną wersję tego "chciałbym wybrać droższe i lepsze albo tańsze i gorsze", albo zapomnijmy o tym.