Szkolne mundurki - nowa inicjatywa R. Giertycha
Moderator: Szeregowy_Równoległy
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36191
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
Heh, z drugiej strony pamiętam, jak osoby "niepokorne", należące do subkultur itp. były tępione w byłym ustroju. Więc mam bardzo mieszane uczucia. Pytanie, czy punk nie przychodzący do szkoły w mundurku i wywrzucony z niej stałby się "potępieńcem", czy "męczennikiem" dla pozostałych?8315 pisze:moge przychodzić z fryzem na panka
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Ja bym chciałzauważyć, że nauczyciel to wcale nie jest taki urzędnik, co ma tylko przekazać wiedzę i już. Może w późniejszych latach nauki tak, już nie mówiąc o studiach rzeczywiście zbliża sie to do takiego modelu. Natomiast taka szkoła podstawowa ma nauczyc nie tylko podstaw nauki, ma nauczyc podstaw życia, ma to zrobic w taki sposób w jaki nigdy nie zrobia tego rodzice. Jest niesprawieliwie? trudno, świat nie jest sprawiedliwy, a dziecko musi sie nauczyc jak w nim zyć.
აბგდევზთიკლმნოპჟრსტუფქღყშჩცძწჭხჯჰ
абвгґдеєжзиіїйклмнопрстуфхцчшщюяь
ابتثجحخدذرزسشصضطظعغفقكلمنهويةى
абвгґдеєжзиіїйклмнопрстуфхцчшщюяь
ابتثجحخدذرزسشصضطظعغفقكلمنهويةى
- Kleszczu
- Stoi... Sofista?
- Posty: 11540
- Rejestracja: 14 gru 2005, 19:48
- Lokalizacja: Nowe Włochy
- Kontakt:
Problem IMHo tkwi w tym, że wielu, naprawdę wielu nauczycieli nie potrafii stać się dla ucznia autorytetem- osobą, z którą mozna pogadać- dosłownie: pogadać o wszystkim.
"Ale potrafił podać dokładnie godziny wyjazdu i przyjazdu pociągu Paryż-Berlin, kombinacje połączeń między Lyonem i Warszawą.(...) Nawet naczelnik stacji by się w tym zgubił..."
Albert Camus-"Dżuma"
"Kiedyś chciałem umrzeć młodo jak Jim Morrison, ale z czasem zacząłem patrzeć na to inaczej..." - Ryszard Riedel
Albert Camus-"Dżuma"
"Kiedyś chciałem umrzeć młodo jak Jim Morrison, ale z czasem zacząłem patrzeć na to inaczej..." - Ryszard Riedel
Uff, co za dyskusja... Z mojej strony mogę powiedzieć, że u mnie w szkole nie ma rewii mody, każdy się ubiera tak, jak chce i nikt do nikogo nie ma o to pretensji. Nawet był pomysł Sz.P. v-ce dyr. (byłego mjr. lotn.) wprowadzenia mundurków dla jednej klasy o innym profilu (rozszerzony zakres Prawa o Ruchu Drogowym, tzw. klasa policyjna) i nic mu nie wyszło, bo wszyscy się chcieli poprzepisywać do innych klas. Mundurki szkolne (zwłaszcza w technikach) to poprosty bezsens. Nie zmieni to nic w zakresie przedstawiania swojego stanu materialnego, gdyż jeszcze mamy plecaki, telefony komórkowe, buty, itd. Nawet jeśli zrobimy kompletne ujednolicenie uczniów (włącznie z jednym rodzajem fryzury dla wszystkich), to i tak w trakcie rozmowy status finansowy rodziny wyjdzie na jaw (np. głupie pytanie o numer telefonu/GG). Parę stron wcześniej była propozycja zakazania uczniom wnoszenia do szkoły telefonów komórkowych. Jak to ma być kontrolowane? Prawo rewizji osbistej ma tylko Policja, Żandarmeria Wojskowa i Straż Graniczna ( i dodatkowo tylko w uzasadnionych przypadkach). I teraz pytam: czy przeciętny 18 latek da się zrewidować nauczycielowi, względnie ochroniarzowi? Z własnych obserwacji mogę powiedzieć, że nie.
A na koniec najważniejsze: jeśli takie obostrzenia mają być wprowadzone względem uczniów, to adekwatnie należy nauczycieli wbić w ubiór służbowy. Podam to na przykładzie: nauczyciel mówi, że rozmawianie przez komórkę na lekcji jest zabronione, niekulturalne, etc. i nagle w trakcie tego wywodu sam odbiera telefon i z kimś rozmawia. Czy ktoś go potraktuje poważnie? Pewnie, że nikt. Najwyżej zaczną się szeptaniny, chichoty. Niech pan minister Roman G. najpierw się zajmie nauczycielami, którzy mają być przykładem, a potem dopiero uczniami. Nic nie osiągnie, jeśli uczniowie zobaczą, że góra sama olewa przepisy, a im narzuca same zakazy.
A na koniec najważniejsze: jeśli takie obostrzenia mają być wprowadzone względem uczniów, to adekwatnie należy nauczycieli wbić w ubiór służbowy. Podam to na przykładzie: nauczyciel mówi, że rozmawianie przez komórkę na lekcji jest zabronione, niekulturalne, etc. i nagle w trakcie tego wywodu sam odbiera telefon i z kimś rozmawia. Czy ktoś go potraktuje poważnie? Pewnie, że nikt. Najwyżej zaczną się szeptaniny, chichoty. Niech pan minister Roman G. najpierw się zajmie nauczycielami, którzy mają być przykładem, a potem dopiero uczniami. Nic nie osiągnie, jeśli uczniowie zobaczą, że góra sama olewa przepisy, a im narzuca same zakazy.
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 | 36 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43
- fik
- Naczelne Chamidło
- Posty: 27730
- Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
- Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser
Nie, wychowywać mają (i mają prawo) rodzice.hafilip84 pisze:Fik: nauczyciel jest PRZEDE WSZYSTKIM wychowawca!!! (znaczy: dobry nauczyciel nim powinien byc)
No właśnie. Jeśli jest biedne - MUSI nauczyć się żyć wśród bogatszych.Tm pisze:Jest niesprawieliwie? trudno, świat nie jest sprawiedliwy, a dziecko musi sie nauczyc jak w nim zyć.
To nie ma znaczenia...MZ pisze:Czy satanizm też jest oficjalnie religią jak katolicyzm, buddyzm, prawosławie itp.?
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!
Ja czegoś nie rozumiem: to teraz każda szkoła nie może wprowadzić obowiązku noszenia jednolitych mundurków? Hę? Nie wiem, może ja czegoś nie zrozumiałam- gorąco jest. Ale przecież istnieją szkoły państwowe, w których- chociażby w wybrane dni tygodnia- należy pojawić się w szkole w "szkolnym uniformie"onet.pl pisze:Ministerstwo edukacji chce, by każda szkoła mogła wprowadzić obowiązek noszenia jednolitych strojów. Decyzję podejmowałby dyrektor szkoły lub rada rodziców.
Zapis o możliwości wprowadzania mundurków ma się znaleźć w nowelizacji ustawy o systemie oświaty.
Gdy kończyłam liceum, uczniowie gimnazjum, które działało przy moim "elo" musieli przychodzić w mundurkach bodajże w poniedziałki- w sumie nie bardzo rozumiem, dlaczego i po co. Jeśli natomiast chodzi o liceum- mieliśmy krawaty z logo szkoły, które trzeba było wiązać przy jakichś szkolnych uroczystościach- i w sumie to naprawdę dobrze wyglądało, gdy na rozpoczęcie- zakończenie roku, jakieś szkolne rocznice czy pogrzeb nauczyciela uczniowie przychodzili w szkolnych krawatach- mieliśmy jakiś "wspólny akcent", po zakończeniu ceremonii krawat można było zdjąć. Jeśli natomiast chodzi o ubieranie się na co dzień do szkoły- to byla niepisana umowa, ale dziewczynom nie wolno było przychodzić do szkoły np. w bluzeczkach na ramiączka, w sumie dziwny zakaz, ale np. moja wychowawczyni potrafiła go egzekwować od uczennic w tak kulturalny sposób, że nikt jakoś specjalnie nie protestował.
A swoją drogą, te mundurki gimnazjalne miały krótkie spódniczki i pamiętam, jak się cieszyłam, że licealistki nie muszą w takich chodzić, bo w życiu z moim udem bym się w takiej spódniczce ludziom nie pokazała.