Akurat sieciówka w wydaniu warszawskim jest patologiczna. Bilet na nielimitowaną liczbę przejazdów powinnien być drogi. Większość podróżnych powinna jeździć na stosunkowo tanich biletach abonamentowych, w których koszt jest powiązany z liczbą podróży - tak jak np. barcelońskie 10 przejazdówki, czy Oyster w Londynie.Wolfchen pisze:Ale co z okresowymi, szczególnie sieciówkami? Na jednorazowych mało komu by się opłacało jeździć.
Nie powinno być tak, że dystans kilkuset metrów do szkoły młody zdrowy człowiek jedzie autobusem, zamiast pójśc na piechotę, a rodzice domagają się kolejnych (dotowanych) linii od ZTMu.
Nośnik biletów może być jeden np. WKM czy inny odpowiednik Oystera. Ważne, aby cena była przejazdu wynikała z relacji przedsiębiorca<->konsument, a nie z relacji polityk<->wyborca.Wolfchen pisze:I byłby taki sam burdel jak w Radomiu, gdzie działa kilkunastu przewoźników i każdy ma swoją taryfę, inne ceny i nie ma takiego czegoś jak sieciówki. Efekt? Każdy praktycznie ma swój samochód, a ilość regionalnych linii spada drastycznie, bo ludziom się nie opłaca kupować kilku różnych biletów...