Wedlug tego co opublikowano, piloci wytracili wysokosc robiąc kólko nad lotniskiem a potem podeszli do pierwszego i ostatniego lądowania. Problem w tym że zamiast na wysokości kilkudziesięciu-kilkuset metrów nagle znaleźli się na wysokosci kilku metrow nad ziemią, zaczęli kosic drzewka i zanim udalo im sie z tego wyjśc trafili na duże drzewo ktore uderzylo w skrzydło co uszkodziło poszycie i spowodowalo pochylenie i przekęcenie samolotu z ktorego nie bylo już wyjścia.
W zasadzie pytanie wobec tego jest jedno, czy to wina pilotów że znaleźli się tak nisko czy może przyrządów. Po zbadaniu przyrządów sledczy powinni móc na to pytanie odpowiedzieć.
[ Dodano: |15 Kwi 2010|, 2010 09:39 ]
reserved pisze:Rosa pisze:Tak a propos kolejki to znajomi dzisiaj rano staneli w kolejce o 10:30. Teraz 10 i pól godziny później są na ostatniej prostej ale wciąz na wyskości kościola Sw Anny wiec pewnie jeszcze pare godzinek przed nimi.
To sobie poczekają do rana, bo najbliższe 3h ma być zamknięte.
Poczekali do 4 nad ranem czyli w sumie byli w kolejce 17.5 h.
Organizacyjnie podobno jest marnie, straży miejskiej i policji bardzo mało, lekarzy nie widać. Jedna kobieta zasłabła, upadła na ziemię, lekarza ani widu ani słychu i niestety w koncu zabrano ją przykryta workiem.
Jedyną służba ktora spelnia dobrze swoje zadania sa harcerze. Ubikacje pod Hotelem Europejskim sa zbyt daleko oddalone od kolejki której większośc jest w okolicach pl Zamkowego.
Ludzie sa z całej Polski, za sąsiadów znajomi mieli parę z Przemyśla, kogos z Ełku.
Na szczęscie z wiadomych względów nie pisza o tym w gazetach ale teoria tam jest krązy jedna "oni go zabili" ktora rozgalęzia sie na inne bardziej szczegółowe typu "rozpylili dym na lotniskiem"